Wykonali zadanie

LEWART LUBARTÓW – ChKS CHEŁMIANKA 1:3 (0:1)
0:1 – Kobiałka (35), 0:2 – Koprucha (64), 1:2 – Michna (74), 1:3 – Pritulak (90+4).
ChKS: Kijańczuk – Wójcik, Sękowski, Krzyżak, Kwiatkowski, Pritulak, Jankowski, Kobiałka, Uliczny, Tomalski, Koprucha (82 Kowalski).
Do Lubartowa Chełmianka pojechała w zaledwie 13-osobowym składzie! Kontuzje wyeliminowały z udziału w meczu aż czterech zawodników: bramkarza Jacka Kozaczyńskiego, obrońcę Patryka Mazurka oraz pomocników Pawła Fornala i Mateusza Poczwardowskiego. Od pierwszego zespołu, z różnych przyczyn, zostali odsunięci natomiast Damian Wacewicz i Marcin Figiel. Trener Artur Bożyk na ławce rezerwowych miał bramkarza Przemysława Pawlaka i defensywnego pomocnika Kacpra Kowalskiego. Mimo to piłkarze Chełmianki pojechali na mecz wykonać konkretne zadanie, a takim było odniesienie zwycięstwa.
Początek meczu należał do Lewartu. Gospodarze zepchnęli Chełmiankę do obrony, stwarzając dwie dogodne okazje do zdobycia gola, ale ich nie wykorzystali. Podopieczni Artura Bożyka do gry „wrócili” przed upływem drugiego kwadransa. Akcje chełmskiego zespołu zaczęły się zazębiać, nabierały właściwego rytmu. W 35 min. piłkę w polu karnym dostał Michał Kobiałka i silnym strzałem niemalże w okienko zdobył prowadzenie dla gości. Chwilę później wynik mógł podwyższyć Hubert Tomalski. W swoim stylu ograł trzech obrońców Lewartu, ale nie zakończył akcji skutecznym strzałem.
Drugą połowę nieco lepiej zaczęli chełmianie. Kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, nie pozwalając Lewartowi rozwinąć skrzydeł. W 64 min. po rzucie rożnym grający niezłe zawody Damian Koprucha podwyższył rezultat. I kiedy wydawało się, że gospodarze stracą nadzieje, na korzystny wynik, w 74 min. zdobyli kontaktowego gola. Po rzucie rożnym strzale, odbiciu piłki od obrońców, do siatki mocnym uderzeniem trafił Michna. – Po zdobyciu gola Lewart zaatakował i przez 10 minut miał wyraźną przewagę. Na szczęście nie stworzył sobie klarownych okazji do zdobycia bramki – mówił po meczu Grzegorz Gardziński, prezes Chełmianki. W doliczonym czasie gry wynik meczu po szybkiej indywidualnej akcji ustalił Aleksiej Pritulak.
– Mamy problemy kadrowe i wiedzieliśmy, że spotkanie w Lubartowie musimy rozegrać bardzo ostrożnie, nie tracąc zbyt wielu sił – mówi prezes Gardziński. – Graliśmy trochę po cwaniacku i udało się. Zdobyliśmy trzy punkty, a taki właśnie był nasz cel. Przed nami teraz dwa bardzo ważne mecze, w środę o 17.30 z AMSPN Hetman Zamość u siebie i w sobotę z Resovią w Rzeszowie. Pozostały jeszcze trzy pojedynki do końca sezonu, nie ukrywam, że będziemy chcieli wszystkie wygrać.(red)

Komentarze