Zabił i nie pamięta

Ślady krwi ciągnęły się przez kilkadziesiąt metrów. Leżące na drodze w Sielcu zwłoki 53-latka zauważyli mieszkańcy jadący nad ranem do pracy. 30-latek, który usłyszał zarzut zabójstwa, twierdzi, że tylko uderzył kolegę pięścią i nic więcej nie pamięta.

 

W mieszkaniu 30-letniego Daniela D. libacja trwała w najlepsze od kilku dni. On, jego kolega i blisko 53-letni Zdzisław C. od rana do nocy rozsmakowywali się w ukraińskim spirytusie i „czandze” z pobliskiej „mety”. Kiedy towar się kończył, jeden z nich szedł po następny. I tak w kółko, aż do niedzieli (22 maja). Tego feralnego dnia, po godz. 19, Daniel D. wysłał 53-latka po alkohol. Kiedy mężczyzna długo nie wracał, w żyłach zniecierpliwionego gospodarza gotowała się krew. Postanowił wyjść z domu i go poszukać. Jak później zeznał, spotkał kolegę przy drodze. Chciał odebrać mu flaszkę, ale Zdzisław na to nie zezwalał. Między mężczyznami doszło do ostrej wymiany zdań. Następnego dnia, ok. godz. 5.30, leżące na jezdni ciało starszego mężczyzny zobaczyli mieszkańcy Sielca, którzy jechali akurat do pracy. To oni poinformowali policję.
– Na jego ciele widoczne były obrażenia mogące świadczyć o udziale osób trzecich w tym zdarzeniu. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon – informuje asp. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
Sprawę bada prokuratura w Krasnymstawie. Decyzją prokuratora zwłoki zostały zabezpieczone i przekazane do zakładu medycyny sądowej. Niespełna godzinę po zdarzeniu policjanci zatrzymali Daniela D. i jego towarzysza. Obaj zostali przesłuchani. 30-latek w chwili zatrzymania miał 3 promile alkoholu we krwi.
– Podejrzany 30-latek zeznał, że jedynie uderzył pięścią w twarz ofiarę, po czym zostawił go siedzącego przy drodze i wrócił do mieszkania. Twierdził, że nic więcej nie pamięta – mówi prokurator Józef Nowosad z Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie.
Wstępne wyniki sekcji wykazały jednak, że śmiertelny cios zadano tępym narzędziem w głowę. Ślady krwi na jezdni ciągnęły się przez kilkadziesiąt metrów od leżącego ciała denata. Drugi z przesłuchanych mężczyzn twierdzi, że o niczym nie wiedział. Daniel D. usłyszał zarzut zabójstwa. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o areszt.
Mężczyźni byli dobrze znani mieszkańcom. Jak opowiadali, 53-latek lubił wypić, ale nigdy nie było z nim problemów. Był cichy i spokojny, nikomu nie zawadzał. Z kolei 30-letni sprawca zawsze wszczynał awantury i szukał kłopotów w okolicy. Mężczyzna był też notowany za przestępstwa przeciwko mieniu. Za zabójstwo grozi mu nawet dożywocie. (pc)

Komentarze