Zabił, zgwałcił i zastraszał

Był jednym z najbardziej poszukiwanych polskich przestępców w Europie. Przez 11 lat policjanci ścigali Bogumiła K. (37 l.) z Lublina, aż w końcu dopadli go we Francji. W zeszły czwartek bandzior stanął przed sądem i odpowiada za usiłowanie zabójstwa i udział w zbiorowym gwałcie.
Mężczyzna nie zmienił się za bardzo. Wygląda podobnie jak na zdjęciach z listu gończego. Proces, ze względu na dobro ofiary gwałtu, został utajniony.
Kłopoty z prawem dla Bogumiła K. zaczęły się od tragicznej bójki przed dawnym klubem Obsesja przy ul. Cichej. Mężczyzna wdał się wtedy w awanturę ze swoim kuzynem, 23-letnim Piotrem B. Mężczyźni wyszli na zewnątrz i tam Bogumił zadał mu pięścią cios prosto w skroń. Uderzony młodzieniec przewrócił się i uderzył głową o krawężnik. W stanie nieprzytomnym trafił do szpitala i tam po 11 dniach zmarł. Sprawca pobicia trafił do aresztu, ale złożył zażalenie i sąd, nie wiedząc o śmierci ofiary, zwolnił go.
Bogumił K. czuł się zupełnie bezkarny. Miesiąc później na dyskotece zaczepił 22-latkę. Zwabił kobietę do swojego mieszkania przy ul. Lipowej. Tam została uwięziona i przeszła prawdziwe piekło. Dziewczyna została wielokrotnie, brutalnie zgwałcona. Udział w napadzie brało jeszcze dwóch kumpli bandziora – Grzegorz B. i Marcin O., którzy wpadli dzięki temu, że poszkodowana dziewczyna sama ich rozpoznała na deptaku i dała znać policjantom. Obaj zostali już wcześniej skazani na 5 i 6 lat więzienia.

Bogumił K. zaczął się ukrywać. Nie pomogły plakaty rozwieszane przez rodzinę zmarłej ofiary oraz zaangażowanie do poszukiwań biura detektywistycznego Krzysztofa Rutkowskiego. Bandzior przez lata był numerem 1 na top liście najgroźniejszych poszukiwanych przestępców z Lublina. Ukrywał się w Wielkiej Brytanii i Holandii. Potem przeprowadził się do Francji. W miasteczku Merignac wytropili go policjanci. W lutym tego roku trafił do lubelskiego aresztu.
Teraz grozi mu 15 lat więzienia. LL

Komentarze