Zabiorą im koncesję?

Pijący alkohol przy sklepie ODiDO przy ul. Wertera 68 nie dają spokoju radnym z dzielnicy Węglin Północny. Na posiedzeniu rady, 6 czerwca, będą oni rozważać czy sklepowi nie odebrać koncesji na sprzedaż napojów alkoholowych. Właściciele są zdziwieni, bo twierdzą, że w obrębie ich placówki problem ten od dawna nie występuje.
– Większość rady skłania się ku odebraniu koncesji. Jest propozycja uchwały, temat zostanie poddany pod głosowanie – mówi Dariusz Boruch, przewodniczący zarządu dzielnicy. Zdaniem kolejnego radnego, Krzysztofa Burdzińskiego sytuację należy rozwiązać jak najszybciej. Argumentem są głosy mieszkańców, którzy zgłaszają, że pod sklepem ODiDO pije się alkohol. – Powinien tu być zwykły sklep spożywczy bez alkoholu. To jedyne wyjście z sytuacji – mówi radny Burdziński. – Mieszkańcy informują mnie, że mają tej sytuacji serdecznie dosyć. W tygodniu policja przyjeżdża tu średnio trzy, cztery razy, a skutków nie widać – dodaje.
Właściciele sklepu, czyli Kamila i Piotr Kurzejewscy, prowadzą tu handel od jedenastu lat i mówią, że w przeszłości ekscesy z pijącymi bezpośrednio w obrębie sklepu rzeczywiście były problemem. – Rok, dwa lata po otwarciu zrezygnowaliśmy z win i nalewek.
Smakosze mocnych trunków przenieśli się w krzaki po drugiej stronie ulicy. – Po wycince krzewów „degustują” na alejce, która znajduje się za sklepem. Nie jest to jednak teren sklepu, nie odpowiadamy za to – mówi pani Kamila.
Alejka jest czysta, trudno tu znaleźć butelki, puszki czy puste paczki po papierosach. – Jeszcze kilka lat temu alejka była regularnie zaśmiecana. Sklep kontrolowali urzędnicy miejscy i stwierdzili, że jest w porządku – dodaje pani Kamila.
Piszą do rady
„W sklepie oraz na zewnątrz znajdują się tabliczki informujące o zakazie spożywania alkoholu w sklepie oraz w jego obrębie (…) Razem z pracownicami sprzątamy dużą część alejki, gdzie znajdujemy butelki i puszki po alkoholach niepochodzących z naszego sklepu. Problem polega na tym, że spożywane są one nadal w tych samych miejscu” – piszą Kurzejewscy do rady dzielnicy, prosząc o uwzględnienie tych faktów podczas głosowania.
– Oskarżenia pod moim adresem są krzywdzące, a zabranie koncesji spowoduje upadłość sklepu, w którym zatrudniam na umowę o pracę trzy osoby – mówi Piotr Kurzejewski. Twierdzi też, że więcej śmieci przynoszą inne lokalne sklepy, z których pochodzą odpady w pobliskiej alejce. – Z drugiej strony ulic Wertera i Parysa można znaleźć duże ilości butelek po piwie Harnaś i innych z grupy Okocim, których sprzedaży nie prowadzimy. Są za to dostępne w pobliskim Freshmarkecie. Dlaczego nigdy nie był podejmowany temat odbioru koncesji właśnie temu sklepowi lub Groszkowi? Czy chodzi o osobiste animozje? – pyta.
Do sprawy wrócimy.BCH

Komentarze