Kto nie zadrze głowy, płaci mandat

Kierowcy parkują, a mieszkańcy nie mogą przejść chodnikiem. Pierwsi tłumaczą się tym, że znak zakazu jest za wysoko i go nie widać.

Za drugimi stoi prawo.

Mieszkańcy się denerwują, a kierowcy płacą mandaty. Mimo tego frustrująca dla obu stron sytuacja wciąż trwa. Jedni i drudzy zastanawiają się nad rozwiązaniem tego problemu.
Miejsce, o którym mowa, to ulica Grottgera w Lublinie na tyłach Galerii Plaza. Jak tłumaczą wjeżdżający i parkujący tam kierowcy, znak zakazu postoju umieszczony jest za wysoko. W konsekwencji, mimo często dobrej woli, nieświadomie łamią przepisy, utrudniając przy tym życie mieszkańcom bloku przy Grottgera.
– Znak drogowy zakaz postoju jest na takiej wysokości, że skręcając w prawo z ul. Skłodowskiej, wcale go nie widać. Maksymalna wysokość zgodna z przepisami to dwa i pół metra, a znak jest na około trzymetrowej wysokości. Wszyscy tam parkują, a jak się okazuje, po prawej stronie jest chodnik, który chodnika nie przypomina – mówi pan Piotr, kierowca, który chciał zaparkować przy tej ulicy.
Znak jednak stoi i Straż Miejska, działając zgodnie z przepisami, wypisuje kierowcom mandaty.
– Wszystkie auta, które stały, kiedy tam parkowałem miały za szybami wezwania do Straży Miejskiej. Gdyby znak był niżej, pewnie ludzie bardziej by uważali. Poza tym, gdzie tam jest chodnik? Przecież wcale go nie widać. Jakby był w ogóle nie wydzielony. Ludzie, którzy tam mieszkają, podobno skarżą się, że nie mają jak przejść, a strażnicy miejscy potwierdzają, że ta ulica jest bardzo problemowa. Codziennie mają tam kilka interwencji. Na szczęście mandatu nie dostałem, bo zrobiłem zdjęcie i strażnik zgodził się z moimi argumentami, że znak jest nieco za wysoko – tłumaczy pan Piotr.
Niestety, jak twierdzą przedstawiciele Straży Miejskiej, wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Punktem wyjścia jest tu rozporządzenie ministra infrastruktury w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach.
– Rozporządzenie podaje tylko dolną granicę wysokości znaków, a nie podaje górnych wartości. Jest to uzasadnione tym, że w przypadku umieszczenia dwóch czy trzech znaków jeden nad drugim, co jest dozwolone przepisami, najniższy mógłby być niewidoczny. Wysokość minimalna od krawędzi znaku to dwieście dwadzieścia centymetrów i w tym przypadku ta wartość jest spełniona.
W tym miejscu na jednym słupku umieszczone są dwa znaki. Jako pierwszy występuje znak informujący o drodze bez przejazdu, a nad nim umieszczono zakaz postoju – tłumaczy Robert Gogola, rzecznik prasowy lubelskiej Straży Miejskiej.
Czy jednak nic w tej sprawie nie można zrobić?
– Uwagę czytelnika przekażemy do Zarządu Dróg i Mostów – zapowiada Gogola. MJ

Komentarze