Żołnierz siłą zabrał matce córeczkę

– Zabrał mi dziecko, a potem kiedy chciałam je odebrać, wyrwał mi je siłą, a mnie uderzył, a potem rzucił o ziemię. I to na oczach policjantów – opowiada pani Agnieszka. Zrozpaczona matka twierdzi, że czuje się całkowicie bezradna i znikąd nie może oczekiwać pomocy. O wsparcie zwróciła do słynnego detektywa – Krzysztofa Rutkowskiego.
Kobieta postanowiła głośno opowiedzieć o swoim dramacie. W zeszły poniedziałek w Lublinie spotkała się z dziennikarzami. Na konferencji obecny był także Rutkowski, który poinformował, że zostało złożone doniesienie na – ich zdaniem – bierne działanie funkcjonariuszy.
Pani Agnieszka twierdzi, że jej koszmar trwa od 29 maja. Wtedy jej były parter z placu zabaw zabrał siłą ich córeczkę, 3-letnią Weronikę. – Od tego czasu nie miałam kontaktu z dzieckiem i nie wiem tak naprawdę, co się z nim dzieje. A sąd nakazał, że to ja mam sprawować opiekę – tłumaczy kobieta.
24 czerwca przy sklepie, niedaleko Zalewu Zemborzyckiego, zauważyła Weronikę ze swoim tatą. Od razu wezwała policję. Próbowała odebrać dziewczynkę, ale mężczyzna zaczął się awanturować.

– Z relacji świadków wynika, że ojciec był bardzo agresywny. To silny mężczyzna, żołnierz kompanii reprezentacyjnej. Wyrwał córeczkę, a panią Agnieszkę poturbował. Funkcjonariusze nie reagowali, co dla mnie jest nie do pomyślenia – zaznaczał Krzysztof Rutkowski.
Podczas szamotaniny dziecko uderzyło się głową o szybę w samochodzie. Mundurowi z trudem nakłonili ojca, aby karetka mogła zabrać dziewczynkę do szpitala. Na szczęście nic poważnego się nie stało.
Policja odpowiada, że kierowała się dobrem dziecka i próbowała cały czas uspokoić sytuację i załagodzić konflikt między rodzicami. Według informacji przekazanej dziennikarzom przez nadkomisarz Renatę Laszczkę-Rusek, oficer prasową Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, nie ma prawomocnego postanowienia sądu rozstrzygającego, przy którym z rodziców ma być dziecko. – Nie mogliśmy go zatem odebrać – zaznacza policjantka. LL

Komentarze