36 godzin na dobę?

Historia 44-letniej lekarki, która zmarła po czterech dobach nieprzerwanego dyżuru w białogardzkim szpitalu, nie tylko wstrząsnęła środowiskiem medycznym, ale uczyniła aktualnym pytanie o czas pracy pracowników medycznych i jego wpływ także na bezpieczeństwo pacjentów.
Teoretycznie i zgodnie z ustawą o działalności leczniczej, czas pracy pracowników zatrudnionych w podmiocie leczniczym nie może przekraczać 7 godz. i 35 min. na dobę i przeciętnie 37 godz. i 55 min. na tydzień (w pięciodniowym tygodniu pracy). Sęk w tym, że zapisy te łatwo ominąć, zwłaszcza w przypadkach, gdy medycy świadczą usługi na rzecz swojej macierzystej placówki jako odrębne podmioty zewnętrzne, niby to samodzielnie wówczas regulując sobie czas pracy, ale w istocie też bardziej elastycznie podchodząc do wymogów danego ZOZ-u. Czasem więc chodzi nie tyle o mocno wyolbrzymioną lekarską „pazerność”, ale o luki na rynku pracy.

Dużo za dużo

Medyczne Konsylium24 przeprowadziło ankietę z udziałem 624 polskich lekarzy. Jak się okazało, aż 59 proc. z nich pracuje bez przerwy ponad 24 godziny przynajmniej raz do roku, 29 proc. respondentów ma taką sytuację przynajmniej raz w tygodniu. W ostatnim roku 14 proc. polskich lekarzy miało w pracy zawodowej takie sytuacje, że pracowali bez przerwy ponad 48 godzin, przy czym znacznie częściej zdarza się to mężczyznom (25 proc. deklaracji, kobiety – 8 proc. deklaracji). 38 proc. lekarzy deklaruje, że podejmuje pracę przez ponad 24 godziny przynajmniej raz w tygodniu. Odsetek lekarek, których dotyczy taka sytuacja, jest mniejszy i wynosi 23 proc. W grupie lekarzy ze stażem pracy ponad 25 lat 47 proc. zadeklarowało, że zdarza się im pracować nieprzerwanie powyżej 24 godzin. Wśród młodych lekarzy (staż pracy poniżej 7 lat) odsetek tych, którzy deklarowali nieprzerwaną pracę ponad 24 godzin, wynosił 66 proc., 52 proc. z nich robiło to przynajmniej raz w miesiącu, a 58 proc. – przynajmniej raz w tygodniu. Wielogodzinne dyżury pełnią najczęściej specjaliści medycyny ratunkowej (głównie praca w pogotowiu oraz na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych), z których ponad 66 proc. pracuje przynajmniej raz w tygodniu przez ponad 24 godziny. Drugie miejsce przypada chirurgom ogólnym (58 proc.), a trzecie ortopedom (43 proc.). Co więcej, prawie 33 proc. chirurgów ogólnych i specjalistów ratunkowych przyznała, że najdłuższy nieprzerwany czas pracy w ciągu roku przekroczył 48 godzin.

Wszyscy wiedzą, jak jest

Najbardziej drastyczny przypadek sprzed kilku tygodni nagle skłonił wszystkich do zajęcia się problemem, który – jak widać – od dawny znany jest wszystkim zainteresowanym środowiskom. – Należy rozważyć prawne określenie maksymalnego czasu pracy lekarzy we wszystkich miejscach pracy, niezależnie od podstawy prawnej udzielania świadczeń zdrowotnych – uważa Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska, uczciwie przy tym przyznając, że źródłem problemów jest w dużej mierze rosnący niedobór wykwalifikowanych kadr. Podobnego zdania są też szefowie lekarskiego samorządu. – Dla bezpieczeństwa wszystkich czas pracy lekarzy trzeba prawnie ograniczyć – jak u kierowców i pilotów – postuluje Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Podobnie sytuację widzi dr Krzysztof Bukiel z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Resort zdrowia jest jednak bardziej niż ostrożny w ocenie takich pomysłów.– Obowiązuje zasada swobody zawierania umów – zastrzega rzeczniczka ministerstwa, Milena Kruszewska. Rząd upiera się, że jeśli nawet, to zmiany musiałyby być rozłożone na lata, a w sumie obciążenie rzeczywistą pracą lekarzy nie jest równomierne. – Kierowcy nie każdego dnia jeżdżą tyle samo, a przecież ich czas pracy został prawnie i administracyjnie uregulowany – odpiera przewodniczący Bukiel. I jak to w „reformach służby zdrowia” w Polsce bywa, dyskusja toczy się od kryzysu do kolejnego, z reguły jeszcze poważniejszego załamania…TAK