Arcyważna wygrana Kłosa

KŁOS GMINA CHEŁM – UNIA HRUBIESZÓW 2:0 (0:0)
1:0 – Omelko (53), 2:0 – Bala (87).
KŁOS: Porzyc – Omelko, E. Poznański, Ciechoński, Kowalski, P. Gierczak, Bala, Sołtysiuk (58 Olęder), Siatka, Wojtal (86 K. Gierczak), Drzewicki (90 Kimel).
W Rożdżałowie zagrały dwie drużyny, które dotąd zgromadziły identyczną liczbę punktów. Zwycięzca tej konfrontacji opuszczał strefę spadkową. Piłkarze z gminy Chełm doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że tylko wygrana pozwoli im w spokoju przygotowywać się do rundy rewanżowej.
Pierwsze minuty należały jednak do gości, którzy starali się atakować raz jednym, raz drugim skrzydłem. W 6 min. w poważnych opałach znalazł się Bartłomiej Porzyc. Do wrzuconej w pole karne piłki dobiegł jeden z zawodników gości i będąc 5 metrów przed bramkarzem Kłosa strzelił prosto w niego. Przy tej sytuacji zaspała nieco obrona gospodarzy. To była najlepsza okazja przyjezdnych w pierwszej części meczu do zdobycia prowadzenia. Z każdą minutą mecz stawał się coraz bardziej wyrównany. Gra toczyła się głównie w środku pola. Mało było jednak sytuacji z obu stron do zdobycia bramki. Kłos zagroził rywalowi dopiero w 34 min. Po dośrodkowaniu z prawej strony Michała Siatki piłka spadła pod nogi Łukasza Drzewickiego, który bez namysłu uderzył po długim rogu, jednak minimalnie chybił.
W drugiej połowie miejscowi wreszcie dopięli swego. W 53 min. po dośrodkowaniu Dariusza Wojtala z rzutu wolnego piłkę na dalszym słupku opanował Konrad Omelko. Przez nikogo nieatakowany uderzył mocno pod poprzeczkę i gospodarze objęli prowadzenie. Unia ruszyła do przodu, Kłos natomiast czekał na kontrataki.

– Goście byli częściej w posiadaniu piłki, ale na dobrą sprawę tylko raz nam zagrozili – opowiada Robert Tarnowski, trener gospodarzy. – Z 6 metrów jeden z piłkarzy Unii trafił prosto w Bartka Porzyca.
Grający z kontrataku zespół beniaminka mógł podwyższyć wynik. Wyborną okazję miał Wojtal, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Unii, ale posłał piłkę nad bramką. W końcu w 87 min. Kazimierz Bala popisał się fantastycznym uderzeniem z 28 metrów pod poprzeczkę. – Wykorzystał złe ustawienie bramkarza i strzelił nie do obrony – mówił po meczu szkoleniowiec Kłosa. – Cieszymy się z wygranej, bo te trzy punkty były nam bardzo potrzebne. Kończymy rundę na bezpiecznym miejscu, nie ma nas w strefie spadkowej. Przed nami ciężka praca w okresie zimowym. Na pewno musimy się wzmocnić, bo kadra naszej drużyny jest zbyt wąska. Gdy przychodzą kontuzje, pauzy za kartki, mamy wtedy problemy kadrowe. Wiosną zrobimy wszystko, by utrzymać się w czwartej lidze – dodaje R. Tarnowski. (red)