Bardzo chcieli…, nie wyszło

ChKS CHEŁMIANKA – WIŚLANIE JAŚKOWICE 1:2 (0:1)
0:1 – Popiela (44), 0:2 – Żaba (52), 1:2 – Chodziutko (88).
ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Maliszewski, D. Niewęgłowski (80 Kowalczyk), Kotowicz (70 Kwiatkowski), Kompanicki, Uliczny, Koszel (60 Chodziutko), Prytuliak, Budzyński (60 Chariasz).
Przed meczem trener Artur Bożyk był zmuszony dokonać dwóch zmian w wyjściowej jedenastce, w porównaniu do tej, która rozpoczęła mecz w Oświęcimiu. Poobijanego Przemysława Banaszaka zastąpił jego imiennik Koszel, zaś za Michała Kobiałkę, który narzekał na bóle pięt, zagrał Michał Budzyński. Na boisku wyglądało to tak, że na pozycji środkowego pomocnika wystąpił Mateusz Kompanicki, Koszel znalazł się na lewym skrzydle, zaś na szpicy spotkanie rozpoczął Budzyński.
Po dwóch zwycięstwach, a zwłaszcza sukcesie w Oświęcimiu, kibice, a także sami piłkarze Chełmianki, mieli duży apetyt na kolejną wygraną. Tym bardziej, że w niedzielę swoje urodziny obchodził kapitan chełmskiej jedenastki, Michał Wołos i koledzy bardzo chcieli postarać się o prezent dla niego, w postaci trzech punktów. Prezentu jednak nie było. Chełmianka doznała pierwszej porażki w sezonie.
Beniaminek z Jaśkowic nie przyjechał do Chełma po remis, nie zamierzał się kurczowo bronić i od czasu do czasu kontratakować. Ostatnie zwycięstwo u siebie z Wisłą Sandomierz podbudowało drużynę Wiślan.
Chełmianka rozpoczęła mecz w swoim stylu. Podopieczni Artura Bożyka mieli za zadanie jak najdłużej utrzymywać się przy piłce, a po jej stracie, doskoczyć do rywala, by natychmiast odebrać mu futbolówkę. Wiślanie dobrze jednak przygotowali się do zawodów. Wiedzieli o mocnych stronach chełmskiej drużyny, dlatego też gospodarze rzadko kiedy skutecznie atakowali prawą stroną. Będący ostatnio w dobrej formie Hubert Kotowicz w zasadzie tylko raz dokładnie podał piłkę, w 37 min. zagrał ją wzdłuż bramki, dopadł do niej Koszel, ale z 5 metrów trafił w bramkarza. Cztery minuty wcześniej Chełmianka miała idealną szansę na gola. Dawid Niewęgłowski wypuścił w „uliczkę” Budzyńskiego, a ten w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał piłkę w słupek. Goście zagrażali przeważnie po stałych fragmentach gry, wykorzystując wzrost kilku rosłych zawodników w tym doświadczonego Łukasza Popieli. To właśnie ten zawodnik w 44 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i zamieszaniu pod bramką Damiana Drzewieckiego dał Wiślanom prowadzenie.
Początek drugiej połowy meczu w wykonaniu Chełmianki nie był najlepszy. W 52 min. prosty błąd w środku boiska popełnił dobrze dotąd grający Paweł Uliczny. Stracił piłkę, poszła kontra, obrońcy gospodarzy pozostawili za dużo wolnego miejsca rywalom i Dariusz Żaba strzałem w długi róg pokonał Drzewieckiego. Miejscowi mogli strzelić kontaktowego gola w 62 min. Prawą stroną przedarł się pracowity w tym spotkaniu Kompanicki. Ograł rywala i podał do Aleksieja Prytuliaka. Ten zamiast strzelać, zostawił piłkę Danielowi Chariaszowi, którego uderzenie zablokowali obrońcy. Chełmianka dążyła do zdobycia bramki, ale przez większość czasu w drugiej połowie biła głową w mur. Przeciwnik natomiast grał bardzo agresywnie, dużo faulował, niestety, sędzia z Rzeszowa nie zawsze był konsekwentny i podejmował momentami kontrowersyjne decyzje. W 88 min. po błędzie bramkarza gości Piotr Chodziutko strzałem z 25 metrów posłał piłkę do pustej bramki i dał swojej drużynie nadzieje na remis. Podopieczni trenera Bożyka zaatakowali z jeszcze większym animuszem, ale Wiślanie obronili jednobramkowe prowadzenie.
W sobotę 26 sierpnia Chełmianka o 17.00 zagra na wyjeździe z Wisłą Sandomierz.(s)