Bezlitosny Sokół

WŁODAWIANKA WŁODAWA – SOKÓŁ ADAMÓW 2:6 (1:4)


0:1 – Torbicz (6 samobójcza), 0:2 – Wiraszka (31), 0:3 – Baran (34), 0:4 – Baran (36), 1:4 – Chwedoruk (37), 2:4 – Chwedoruk (49), 2:5 – Borkowski (80), 2:6 – Wiraszka (90+1 karny).
WŁODAWIANKA: Polak – Kędzierski (85 Kowalewski), Nielipiuk, Torbicz, Bartosik (73 Czelej), Soroka, Kulbaka, Wazelin, Borodijuk, Malias (76 Kociuba), Chwedoruk.
Piłkarzy Włodawianki, co pokazał mecz z Sokołem Adamów, czeka jeden z najtrudniejszych sezonów od lat. Kadrowo włodawska drużyna diametralnie różni się od tej sprzed roku, czy dwóch. Zawodnicy, którzy „za pięć dwunasta” wzmocnili szeregi Włodawianki, potrzebują czasu na zgranie się. Popełniane przez nich błędy indywidualne często kończą się golami dla przeciwnika i później trudno odrobić trzy, czy nawet czterobramkową stratę.
Mecz z Sokołem rozstrzygnął się w ciągu pięciu minut, między 31, a 36 minutą, kiedy to beniaminek z Adamowa strzelił Włodawiance trzy gole, prowadząc wcześniej 1:0. Gospodarze rzucili się odrabiać straty, przed zejściem do szatni zmniejszyli rozmiary porażki, a tuż na początku drugiej połowy zdobyli nawet drugiego gola i mieli okazję na kontaktową bramkę. Końcówka należała jednak do lepiej grających w tym spotkaniu piłkarzy Sokoła, którzy dorzucili jeszcze dwa gole, odnosząc we Włodawie przekonywujące zwycięstwo. Wygrana gości mogła być wyższa, ale w 66 min. doświadczony Daniel Polak obronił rzut karny, egzekwowany przez Sylwestra Bugę.
Trenera zespołu z Włodawy, Marka Droba czeka mnóstwo pracy, by poskładać drużynę. To nie będzie łatwe zadanie, bo za dużo jakości szkoleniowiec Włodawianki w zespole nie ma. Walką, zaangażowaniem i ambicją można zrobić wiele, ale żeby myśleć o zwycięstwach w czwartej lidze, potrzebne są też umiejętności. A z tym już jest nieco gorzej…(w)