Bezradna Victoria

VICTORIA ŻMUDŹ – TOMASOVIA TOMASZÓW LUBELSKI 1:3 (0:1)


0:1 – Gęborys (14), 0:2 – Mruk (75), 1:2 – Pogorzelec (87), 1:3 – Paskiv (88 samobójcza).
VICTORIA: Makowski – Brodalski, Krzyżak (82 Grądzki), Paskiv, Tywoniuk, Pogorzelec, Kasprzycki (46 Sołtysiuk), Misztal (85 Żmuda), Fornal, K. Sawa, Furta (85 Frąc).
Z przebiegu całego meczu Tomasovia była zespołem lepszym i zasłużenie sięgnęła po trzy punkty. – Szczególnie w pierwszej połowie rywal górował nad nami. Był dobrze zorganizowany, lepiej operował piłką. Kilka razy zagroził nam po stałych fragmentach gry. Jedną taką sytuację wykorzystał, kiedy to po wrzucie piłki z autu w pole karne najwięcej zimnej krwi zachował Wojciech Gęborys. Moja drużyna jeszcze przy stanie 0:0 miała okazję, by prowadzić. Po groźnym dośrodkowaniu Mateusza Tywoniuka Mateusz Misztal nie trafił do bramki – opowiadał po meczu Piotr Moliński, trener gospodarzy.
W drugiej połowie Victoria zagrała zdecydowanie lepiej. Przez kilkanaście minut miała widoczną przewagę. – I wtedy też stwarzaliśmy sytuacje do zdobycia gola. Do remisu mogli doprowadzić Kamil Sawa i Tomasz Pogorzelec, ale najlepszą okazję zmarnował Jurij Furta – mówi Moliński.
Zamiast 1:1, zrobiło się 0:2. – Dostaliśmy szybką kontrę, Tomasovia dobrze pograła piłką i strzeliła drugiego gola. W 87 min. nadzieje na remis dał Pogorzelec. W zamieszaniu pod bramką gości sprytnie uderzył po ziemi, bramkarz nawet nie zareagował. Gdy wydawało się, że pójdziemy do przodu, straciliśmy piłkę w środkowej strefie boiska, poszła kontra, futbolówka nieszczęśliwie odbiła się od Igora Paskiva i wpadła do siatki. Gol ten przesądził o zwycięstwie Tomasovii. Z tą porażką możemy się pogodzić, bo rywal był bardzo dobrze dysponowany, natomiast żałujemy straty punktów przed tygodniem w Szczebrzeszynie. Powinniśmy tam wygrać – dodaje P. Moliński. (s)