Biednemu wiatr w oczy

MLKS Włodawianka znów na rozdrożu. Tym razem wątpliwości budzi wybór nowych władz, podczas walnego zgromadzenia członków klubu, które miało miejsce pod koniec października ubiegłego roku. Dlatego też, prawdopodobnie 28 stycznia, odbędzie się ponowne walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze. Czy obecny prezes Arkadiusz Gaj ponownie stanie w szranki – nie wiadomo. – Czas najwyższy jednak zakończyć ten bałagan, bo za chwilę ruszają wiosenne rozgrywki – niecierpliwią się kibice.


A wszystko przez wątpliwości prawników i nadzoru, co do legalności nie tyle wyboru władz podjętych podczas ostatniego walnego zgromadzenia członków, ile przyjmowania nowych członków. Chodzi m.in. o sprzeczny ze statutem wybór członków klubu. Kilkunastu nowych członków – na wniosek Edwarda Łągwy, który to uzyskał akceptację minimalnej większości – przyjęto w poczet klubu podczas walnego zgromadzenia. Zdaniem prawników jest to niezgodne ze statutem, który mówi, że członków klubu przyjmuje wyłącznie zarząd. Część z tych nowo przyjętych członków (np. prezes MPGK – Hubert Ratkiewicz) weszło potem w skład zarządu. Wielu ma zastrzeżenia do faktu, kto faktycznie jest członkiem klubu. Byli na walnym zebraniu tacy, którzy nie płacili po kilka lat składek. Bałagan w dokumentacji dopełnia tylko czarny obraz klubu, który jest jednym z najstarszych w województwie. Za pięć lat będzie obchodził setną rocznicę istnienia.
Na to wszystko zwrócił uwagę organ nadzoru czyli starosta, którego pracownicy zauważyli prawdopodobną wadliwość przebiegu walnego zebrania. Po licznych rozmowach z członkami władz i aktywnymi działaczami oraz konsultacjach z prawnikami, starosta doszedł do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie ogłoszenie nowego zebrania walnego, na którym zostaną naprawione błędy. Zdaniem prawników obecny zarząd klubu z Arkadiuszem Gajem na czele jest legalny i to na nim stoi obowiązek zwołania nowego walnego zebrania (do końca stycznia) i naprawienia uchybień formalnych. Zdaniem starosty trzeba jak najszybciej doprowadzić sytuację w klubie do normalnej statutowej działalności, bo czas nagli i klub musi istnieć i to bez żadnych wątpliwości prawnych.
– Niestety, sprawdził się czarny scenariusz, o którym mówiłem na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym – przekonuje Mariusz Zańko, wieloletni członek klubu. – Pseudointerpretacje prawne niektórych działaczy wprowadziły duży chaos organizacyjny do klubu, który potrzebuje teraz wsparcia, a nie rzucania kłód pod nogi. Populizm i cynizm wziął górę nad racjonalizmem. Dziwię się, bo można pomagać klubowi, nie będąc w zarządzie. Mamy teraz paradoksalną sytuację, bo członkami zarządu są osoby, które nie są prawnie wybrane na członków stowarzyszenia. Niestety, ta patowa sytuacja nie pomaga klubowi. Niedługo będziemy mieli jubileusz 95-lecia MLKS Włodawianki i trzeba, aby klub jak najszybciej się odbudował. Obojętnie kto zostanie wybrany na kolejnym zebraniu, deklaruję swoje wsparcie. Szkoda, że nowy zarząd, który miał plany i postawione cele, nie może podejmować wiążących decyzji.
Najbliższe walne zgromadzenie członków ma się odbyć w sali starostwa i pod nadzorem powiatowych prawników. A sytuacja w klubie jest dramatyczna. Sympatycy uważają, że Włodawianka powinna być wpisana do Krajowego Rejestru Stowarzyszeń i uznana za organizację pożytku publicznego. To pozwalałoby kibicom przekazywać 1 proc. podatku na działalność statutową. Są też opinie, że taki ruch niewiele zmieni.
Tak czy inaczej, jeden z najstarszych w województwie lubelskim klubów znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Klub liczy przede wszystkim na samorząd, czyli finansowo na budżet miasta, ale też na ozdrowienie sytuacji i normalne szkolenie zawodników. W 2023 r. klub będzie obchodził stulecie istnienia. Chciałby to świętować co najmniej w IV lidze, z której przed kilkoma miesiącami sam zrezygnował.
Przypomnijmy, 28 października ubiegłego roku walne zgromadzenie członków MLKS Włodawianka wybrało zupełnie nowy zarząd klubu. Osoby, które znalazły się we władzach, nie miały nic wspólnego z ustępującym zarządem, na czele którego stał wieloletni prezes, Ryszard Nilipiuk. 9-osobowy zarząd miał zebrać się najpierw 6 listopada, potem 11 listopada, ale do spotkań nie doszło, bo nie został wypracowany kompromis. Ostatecznie członkowie władz Włodawianki spotkali się w ubiegłą środę 15 listopada. Po raz pierwszy i ostatni w 9-osobowym składzie. W końcu na prezesa wybrano Arkadiusza Gaja. Wybrano też dwóch wiceprezesów. Zostali nimi Leszek Kuczyński i Daniel Ryl. Funkcję sekretarza klubu powierzono Grzegorzowi Klimkowiczowi. (s)