„Bogowie” w muzycznej aureoli

Sala operowa Centrum Spotkania Kultur w Lublinie zyskała nową funkcję. W sobotni wieczór, 24 września, odbyła się tu projekcja filmu „Bogowie” (reż. Łukasz Palkowski) z muzyką na żywo Bartosza Chajdeckiego – i to jaką! Koncert zrealizowało CSK wspólnie z Fundacją Rozwoju Kultury ArtBiz
Oglądany obraz na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym wobec historii na ekranie, a nie jest ona fabułą. Film „Bogowie” (2014 r.) ukazuje fragment biografii lekarza uznanego za geniusza polskiej medycyny. Był nim – i dla wielu zawsze pozostanie – profesor Zbigniew Religa, który jako pierwszy w Polsce w latach 1985-86 przeprowadzał udane operacje przeszczepu serca.
Milowy krok postawiony przez Religę i jego zespół ze szpitala w Zabrzu zrewolucjonizował polską kardiochirurgię. W postać przygarbionego profesora wcielił się Tomasz Kot.
Film pokazuje, jak traumatyczna bywa praca chirurgów decydujących o życiu pacjenta, stąd też jego wymowny tytuł. Opiera się na faktach i odzwierciedla prawdę lat, w jakich przyszło działać lekarzom schyłku PRL. To czas, gdy komitety partii wyglądały o niebo czyściej i zasobniej niż najlepsze szpitale. Film znakomicie oddaje szersze tło epoki i to w najdrobniejszych detalach.
Pasja, z jaką Zbigniew Religa wdrażał swój „boży plan” ratowania ludzi, była zaskoczeniem nawet dla społeczeństwa żyjącego w owych siermiężnych warunkach po tzw. stanie wojennym w Polsce.

Niczym Clint Eastwood

Religa… w brutalnych obrazach serii „Brudny Harry” jak zachowuje się chwilami –co podkreśla dynamiczna gra aktorska Kota. Lecz w szpitalach PRL odbywała się wówczas autentyczna walka o życie pacjentów. Stąd Religa to niemal buntownik łamiący czasem zasady, walczący o każde ludzkie serce – w kontrze do systemu, który akurat tym specjalnie się nie przejmował. W sumie toczył on samotną batalię o lepszy świat w medycynie, czego beneficjentami są także dzisiejsi chorzy. Ów lekarz-śmiałek podjął się zniwelować bariery mentalne i emocjonalne ówczesnych Polaków – zarówno pacjentów i ich bliskich. Starł się z uprzedzeniami w obyczajach, stereotypami, z prawdami wiary. „Serce w tym kraju jest relikwią, to także siedlisko uczuć – ostrzegał prof. Wacław Sitkowski – zwierzchnik Religi.
„To pan jest tym wariatem ze skalpelem? Dziękuję za uratowanie mi syna” – z kolei tak osobliwy hołd oddał Relidze pewien kacyk ówczesnej władzy. Później pomagał mu w ratowaniu kliniki zagrożonej upadkiem wskutek wygaśnięcia finansów na projekt kardiochirurgii.
Oglądający film przeżywają perypetie bohatera, jakby tam byli. Widz emocjonalnie utożsamia się raz z pacjentem, raz Religą, sekundując zespołowi jego lekarzy w ich pracy.
Film, przy całej dramaturgii tematu, niepozbawiony jest poczucia humoru, bywa zabawny, chwilami groteskowy, ale i wzruszający do łez.

Komentarz muzyczny do filmu

…odbywa się na scenie pod srebrnym ekranem i jest bezcenny. „Bogom” kardiochirurgii towarzyszy w tym projekcie muzyka grana na żywo. Napisał ją Bartosz Chajdecki – kompozytor młodego pokolenia, tworzący dla filmu, teatru i telewizji. Jego dziełem jest muzyka do polskich seriali i produkcji filmowych jak: „Czas honoru”, „Chichot losu”, „Misja Afganistan”. „Baczyński”, „Moje Córki Krowy”, także wielu innych.
To filmowa muzyka ilustracyjna lecz rzadko zdarza się twórcy tak idealnie zgrać treść i obraz.
Muzyka stanowi wręcz element fabuły. Często słychać w niej rytm impulsów EKG – tak zdrowych, jak i chorych serc. Kompozytor twierdzi, że jego celem było odtworzyć odgłosy i nastrój sali operacyjnej. Podczas projekcji grał zespół wybitnych muzyków studyjnych z Warszawy: Marcin Łosik – fortepian, Andrzej Olewiński – I gitara, Paweł Stankiewicz – II gitara, Maciej Kopczyński – III gitara, Wojciech Gumiński – gitara basowa, Robert Rasz – perkusja, i 20-osobowy skład kameralny Zamojskiej Orkiestry Symfonicznej im. Karola Namysłowskiego, którym dyrygował Tadeusz Wicherek.
Publiczność długo oklaskiwała ten występ. Na scenę został wywołany sam kompozytor, który pracował tu wraz z ekipą realizatorów dźwięku. To człowiek niezwykłej skromności. Wyraźnie przytłoczony aplauzem przemknął przez scenę, nawet nie obejrzawszy się na bukiet kwiatów dla niego w rękach pięknej kobiety, podążającej jego śladem za kulisy.

Fundacja Rozwoju Kultury ArtBiz

…wspólnie z CSK zrealizowały to wydarzenie na zasadzie partnerstwa. – Taki sposób prezentacji dzieła filmowego sprzyja lepszemu odbiorowi ścieżki dźwiękowej, która czasem – choć wybitna – umyka widzowi – mówi Krzysztof Kutarski, pomysłodawca i animator tego projektu, szef fundacji zajmującej się organizacją wydarzeń scenicznych, impresariatem artystycznym oraz edukacją poprzez kulturę.
– Jeśli chodzi o nasz dobór projektów artystycznych reguła jest jedna: subiektywna ocena najwyższego poziomu artystycznego. Chcę, by z czasem nazwa fundacji stała się gwarantem tego, że warto wybrać się na organizowane przez nas wydarzenie. A w przygotowywaniu są kolejne rzeczy, jak choćby koncert „Czas honoru” w Operze i Filharmonii Podlaskiej – mówi menedżer.
Niestety, seans ten był pierwszym i ostatnim w Lublinie. To dopiero drugi pokaz tej rangi w Polsce, efekt zeszłorocznego Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie. Na szczęście dla kinomanów-melomanów jest wiele dzieł ekranu, które mogą zyskać tak cenną oprawę sceniczną.
Marek Rybołowicz