Bramkarz uratował Ruch

TATRAN KRAŚNICZYN – RUCH IZBICA 2:2 (1:1)


0:1 – Łata (12), 1:1 – Tymicki (14), 2:1 – Barzał (50), 2:2 – Hopko (68).
TATRAN: Skrzypa – P. Stasiuk, Błaszczak, Korszun, P. Mazurek, A. Stasiuk, Smorga (85 Kniaziuk), Barzał (90 M. Sawczuk), D. Mazurek, K. Mazurek, Tymicki. Trener – Mirosław Berbeć.
RUCH: Pastuszak – Nizioł, Wlizło, Jasiński, Michał Śliwa, Malczewski, Maciej Śliwa, Lewandowski (82 Kornaś), Łata, Hopko, Gałka. Trener – Arkadiusz Mazurek.
Sędziowali: Walczuk oraz Sieraj i Marciniak.
Choć Ruch już w 12 min. spotkania objął w Kraśniczynie prowadzenie (po koronkowej akcji gości z bliska do siatki trafił Łata), według Mirosława Berbecia, trenera Tatranu, to gospodarze powinni w niedzielę wygrać. – Szybko straciliśmy gola, ale równie szybko otrząsnęliśmy się i po dośrodkowaniu Smorgi piękną bramkę głową strzelił Mirek Tymicki. Później stworzyliśmy sobie kilka bardzo dobrych okazji na podwyższenie wyniku, m.in. Tymicki miał setkę, ale świetnie bronił bramkarz Ruchu Łukasz Pastuszak. Moim zdaniem to bohater dzisiejszego meczu, bez niego byłoby 6:2 dla nas – ocenia. Mimo dobrej postawy Pastuszaka, Tatran objął prowadzenie w 50 min. Adam Barzał popisał się wówczas kapitalnym uderzeniem z 10 m. Gospodarze atakowali, ale Ruch groźnie kontrował. I dopiął swego. W 68 min. Hopko skopiował wyczyn Łaty i po zespołowej akcji dał swojej drużynie remis. – Moim zdaniem wynik 2:2 nie krzywdzi żadnej z drużyn. Tatran miał groźne sytuacje, ale i my mogliśmy strzelić kolejne bramki – komentuje Marcin Antoniak, kierownik Ruchu. – Pozostał niedosyt – uważa z kolei Mirosław Berbeć. – Byliśmy dziś zespołem lepszym, chłopaki naprawdę zagrali dobre spotkanie. Zabrakło skuteczności – podsumowuje trener Tatranu. (kg)