Bramkarz Wisły bohaterem

ChKS CHEŁMIANKA – WISŁA SANDOMIERZ 1:1 (1:0)
1:0 – Kompanicki (37), 1:1 – Piechniak (52).


ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Chodziutko (80 Michalak), D. Niewęgłowski, Banaszak, Piekarski, Uliczny, Kompanicki, Prytuliak, Budzyński (61 Koszel).
WISŁA: Drzymała – Wilk, Juda (72 Ferens), Nikanovych, Róg, Piątkowski, Ziółek, Mokrzycki, Piechniak (90 Łata), Bażant (90+4 Sudy), Beszczyński (69 Górski).
Sędziował: Karol Iwanowicz (Kraśnik). Żółte kartki: Banaszak (C), Ziółek, Drzymała, Bażant (W). Widzów: 600.
W pierwszej połowie gra była dość wyrównana. Nieco lepiej w środku pola radzili sobie goście, którzy przejęli więcej zgrywanych piłek i dzięki temu starali się stwarzać zagrożenie pod bramką Damiana Drzewieckiego. W 14 min. z dystansu huknął Juda, ale chełmski bramkarz był na posterunku. Chełmianka odpowiedziała akcją Budzyńskiego, który uderzał nieskutecznie i w 19 min. niecelną „główką” Piekarskiego po stałym fragmencie gry. Wreszcie w 31 min. Budzyński urwał się obrońcom i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Jego strzał odbił dobrze broniący Drzymała, a przy dobitce ręką zagrał jeden z defensorów Wisły i bardzo dobrze prowadzący zawody sędzia Iwanowicz wskazał na jedenasty metr. Banaszak uderzył w prawy róg bramkarza, ten wyczuł intencje strzelca i odbił futbolówkę. Co się odwlecze, to nie uciecze… W 37 min. idealnie z wolnego dośrodkował Uliczny, a ładnym strzałem głową popisał się Kompanicki i Chełmianka wyszła na prowadzenie. Wisła jeszcze przed przerwą mogła doprowadzić do remisu, ale piłka po dośrodkowaniu Bażanta uderzyła w spojenie słupka z poprzeczką.
Po zmianie stron w 52 min. dwa błędy z rzędu popełnił Chodziutko. Piłkę przejął Piątkowski, uderzył na bramkę, Drzewiecki odbił strzał, zabrakło asekuracji i niepilnowany Piechniak strzałem z kilku metrów doprowadził do remis. Chełmianka zepchnęła przeciwnika do obrony. W 56 i 58 min. stworzyła sobie dwie idealne sytuacje do zdobycia gola. W pierwszej uderzał Banaszak, ale Drzymała był na posterunku. Szkoda, że nie dogrywał do lepiej ustawionych Budzyńskiego i Kompanickiego. W drugiej zaś, Budzyński miał przed sobą tylko bramkarza i pech chciał, że trafił prosto w niego. Podopieczni Artura Bożyka dążyli do zdobycia zwycięskiej bramki, Wisła natomiast nastawiła się już na kontrataki. Piłkę meczową w doliczonym czasie miał Kompanicki. Uderzył z woleja, celując tuż przy słupku, jednak Drzymała w sobotę miał świetny dzień i popisał się znakomitą paradą, ratując swój zespół przed utratą gola. Po ostatnim gwizdku chełmianie nie byli zadowoleni z jednego punktu, nie mniej jednak trzeba dodać, że mecz został rozegrany na bardzo grząskim, błotnistym boisku.
Przed Chełmianką wyjazd na trudny mecz do Rzeszowa, gdzie w sobotę 7 kwietnia o 16.00 zagra ze Stalą. (s)