Brat coraz groźniejszy

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – UNIA BIAŁOPOLE 4:0 (0:0)
1:0 – P. Szadura (55), 2:0 – Malinowski (67), 3:0 – Suduł (76), 4:0 – Jopek (85).
BRAT: Kowalski – Ćwirta, Jopek, Kociuba, Malinowski, Arnold Kister, Arkadiusz Kister, P. Szadura (85 Gdak), Wędzina (74 M. Szadura), Lubaś (65 Drapsa), Suduł. Trener – Andrzej Krawiec.
UNIA: Siewak – Bureć, Stepaniuk, Grzywna, Tukiendorg (65 Nazaruk), Zdybel, Szyszko (60 Soroka), K. Leśnicki (75 J. Łukaszewski), Komosa (70 Tabuła), Sz. Łukaszewski, Jabłoński. Trener – Waldemar Kogut.
Sędziowali: Prończuk oraz Harko i Neckar. Czerwona kartka: Zdybel (U) w 40 min. za dwie żółte.
– To nie ten Brat z poprzedniego sezonu. Drużyna Andrzeja Krawca jeszcze nie jednemu zespołowi zabierze punkty – tak po meczu mówił Jan Ostrowski prezes Unii Białopole. – W pierwszej połowie, gdybyśmy wykorzystali swoje sytuacje, to spotkanie zapewne inaczej potoczyłoby się. Niestety, w 40 min. za dwie żółte kartki z boiska wyleciał Adrian Zdybel, ważny zawodnik naszej drużyny i gra siadła.
Unia, która przed sezonem była zaliczana do grona drużyn, które będą walczyły o czołowe lokaty, w Siennicy Nadolnej, nie spełniła oczekiwań. – Nasi zawodnicy zaprezentowali jeszcze wakacyjną formę. Do zespołu dołączył już Szymon Łukaszewski, ale widać, że ma braki treningowe. Musi je nadrobić. W Bracie natomiast mogli podobać się bracia Arnold i Arkadiusz Kisterowie, którzy rządzili w środku pola i szybki jak wiatr Sebastian Suduł. Dwa nasze błędy indywidualne zaważyły na wyniku. Po stracie gola ruszyliśmy odrabiać straty, trzy szybkie ataki rywala i wynik 0:4. Tak czy owak, biorąc pod uwagę ostatnie nasze trzy mecze z Bratem, bilans bramkowy dla nas jest korzystny – 10:5 – żartuje Ostrowski.
Andrzej Krawiec, trener Brata, po meczu nie ukrywał zadowolenia z trzech punktów, ale jak sam mówi, jego zawodników czeka jeszcze dużo ciężkiej pracy. – Od pierwszej minuty spotkanie przebiegało po naszej myśli. Już w 2 min. wynik mógł otworzyć Paweł Szadura, jednak nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji. Później okazję sam na sam zaprzepaścił Suduł. W drugiej połowie, na samym początku okazję na 1:0 dla gości miał Michał Jabłoński, na szczęście nie wykorzystał jej. Strzelił prosto w naszego bramkarza. Potem gra toczyła się pod nasze dyktando. Sędzia nie uznał nam prawidłowo zdobytej bramki, odgwizdując spalonego, potem jeszcze Suduł, Piotr Lubaś i Drapsa mieli sytuacje oko w oko z bramkarzem i też ich nie wykorzystali – opowiada A. Krawiec. – 4:0 to najniższy wymiar kary, jaki spotkał Unię. Wygrana sprawi, że chłopcy jeszcze bardziej uwierzą w swoje możliwości. Czekamy na kolejne mecze, w których na pewno tanio skóry nie sprzedamy – dodaje szkoleniowiec Brata.(red)