Brat ucieka rywalom

Piłkarze Brata Cukrownik Siennica Nadolna wykorzystali potknięcia Unii Białopole i mają już cztery punkty przewagi nad drugim zespołem. W walce o awans liczy się jeszcze Start Krasnystaw, który wygrał ważny mecz z Unią. Ma 5 pkt. straty, ale do zakończenia rozgrywek pozostało jeszcze siedem kolejek i wszystko może się wydarzyć. Tym bardziej, że zarówno Start, jak i Brat nie grały jeszcze z mocnym w rundzie wiosennej Ogniwem Wierzbica. Oto komplet wyników 19. kolejki ligi okręgowej:

Start nadal w grze

START KRASNYSTAW – UNIA BIAŁOPOLE 2:1 (2:0)

1:0 – Lenard (21), 2:0 – Lenard (35), 2:1 – Jabłoński (88).
START: Wikło – Bielak, Nowakowski, Borys, Łuczyn, Kiszyjew (88 Frącek), Saj, Wójcik, Chariasz, Lenard, Sadowski (65 Kuczyński). Trener – Arkadiusz Mazurek.
UNIA: Kozłowski – Bureć, Kwiatkowski Godlewski, Omelko, Dyczko, Zdybel, Oleszczuk, Stepaniuk, Jabłoński, Mazur. Trener – Jan Ostrowski.

Start Krasnystaw, by dalej liczyć się w walce o awans do czwartej ligi, to spotkanie musiał wygrać. Podopieczni Arkadiusza Mazurka doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że inny wynik w zasadzie mocno ograniczyłby ich szanse na końcowy sukces. Ale już na początku spotkania na prowadzenie mogła wyjść Unia. – Mieliśmy stuprocentową okazję do zdobycia gola. Paweł Mazur powinien uderzać z pierwszej piłki, a nie ją przyjmować. Wówczas cieszylibyśmy się z gola – opowiada Jan Ostrowski, prezes Unii. – Później straciliśmy dwie bramki w dość łatwy sposób. Przy pierwszej zawodnik Startu rzucił naszemu bramkarzowi piłkę „za kołnierz”. Takiego gola nie powinniśmy stracić. Drugą bramkę Start strzelił po uderzeniu z około 11 metrów w środek bramki. Gospodarze zbyt łatwo zdobyli te gole. Kontaktowe trafienie zaliczył Michał Jabłoński. Po dośrodkowaniu piłki popisał się plasowanym uderzeniem. Myślę, że to był mecz na remis. Spotkanie swoim poziomem nie zachwyciło. Od obu drużyn należało wymagać lepszej gry – dodaje prezes Ostrowski.
Unia do meczu przystąpiła osłabiona bez kontuzjowanych Sebastiana Koguta i Szymona Łukaszewskiego. – To nasi podstawowi zawodnicy, mocne punkty tej drużyny. Ich brak na boisku na pewno miał wpływ na naszą grę – podkreśla Ostrowski.
– Dla nas w tym meczu liczyło się tylko zwycięstwo – stwierdził po ostatnim gwizdku sędziego Arkadiusz Mazurek, trener Startu. – W pierwszej połowie więcej graliśmy piłką, przeciwnik natomiast nastawiony był na grę z kontrataku. Mieliśmy więcej dogodnych sytuacji od Unii i dwie potrafiliśmy zamienić na gole. Mogliśmy strzelić jeszcze jedną bramkę, zabrakło jednak skuteczności. Po zmianie stron Unia nie miała nie do stracenia i ruszyła do przodu. Cofnęliśmy się na 10-15 minut, pograliśmy z kontrataku. Dwie bardzo dobre sytuacje miał Rustam Kiszyjew, jedną natomiast Piotr Wójcik. Żadnej jednak nie wykorzystaliśmy, bo trzeci gol zapewne zamknąłby ten mecz. Rywal zdobył kontaktową bramkę i mecz się skończył. Dla nas rozmiary wygranej były drugorzędną sprawą. Najważniejsze, że wygraliśmy i dalej walczymy o awans do czwartej ligi – dodaje A. Mazurek. (s)

Kontrowersje w Rejowcu Fabrycznym

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – BRAT SIENNICA NADOLNA 0:2 (0:2)

0:1 – Witka (29 karny), 0:2 – Suduł (36).
SPARTA: Bralewski – Lewczuk, Kucharski, A. Rutkowski, Krystjańczuk, K. Rutkowski (69 Kozioł), Kiejda (69 Terlecki), Bodys, J. Martyn (85 Janiszewski), Oleksiejuk, Barabasz. Trener – Bartosz Bodys.
BRAT: Pypa – D. Jopek, M. Szadura, Arkadiusz Kister, K. Jopek, Suduł, Urbański (60 Zieliński), Witka (65 Korszun), Arnold Kister, Wędzina, P. Szadura (15 Malinowski). Trener – Andrzej Ignaciuk.
Czerwone kartki: Kucharki (S) w 41 min. za faul oraz Lewczuk (S) w 70 min. za dwie żółte.
Do meczu w Rejowcu Fabrycznym Brat przystąpił z pozycji lidera. I podopieczni Andrzeja Ignaciuka zdali egzamin. Od pierwszej minuty grali wysokim pressingiem, łatwo rozbijając ataki gospodarzy i groźnie kontratakują. W osiągnięciu korzystnego wyniku nie przeszkodziła im nawet kontuzja jednego z liderów zespołu Pawła Szadury, którego dość szybko musiał zastąpić Robert Malinowski. Pierwszego gola Brat zdobył w mocno kontrowersyjnych okolicznościach. W polu karnym Sparty pomocnik gości, Arnold Kister ostro wszedł w nogi jednego z zawodników gospodarzy, obaj upadli na murawę, a sędzia Michał Lackowski ku zaskoczeniu wszystkich odgwizdał karnego dla przyjezdnych. Powtórki wideo rozwiewają wątpliwości. Jeżeli ktoś był tu faulowany, to na pewno nie Arnold Kister. – Nie chcę komentować pracy sędziów – powiedział po meczu podłamany Bartosz Bodys, grający trener Sparty. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Piotr Witka. Po strzelonej bramce lider okręgówki nie zmienił stylu gry i wciąż grał wysokim pressingiem. Przyniosło to efekt już w 36 min., kiedy po błędzie jednego z obrońców gospodarzy Sebastian Suduł w akcji „sam na sam” nie dał szans Bralewskiemu. Pięć minut później Kucharski brutalnie sfaulował Witkę i wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Po zmianie stron, mimo gry w osłabieniu, Sparta próbowała zdobyć kontaktowego gola, ale goście mądrze się bronili, albo na wysokości zadania stawał Pypa. Wątpliwości, co do końcowego wyniku rozwiały się w 70 min., kiedy Lewczuk obejrzał drugą żółtą kartkę i podzielił los Kucharskiego. Mimo gry jedenastu na dziewięciu Brat kolejnych bramek już nie strzelił, a najlepszą okazję do podwyższenia wyniku zmarnował Robert Malinowski. (kg)

Strzelanina w Dorohusku

GRANICA DOROHUSK – FRASSATI FAJSŁAWICE 3:6 (1:3)

0:1 – Młynarczyk (7), 1:1 – Słomka (29), 1:2 – Skorek (33), 1:3 – Skorek (38), 2:3 – Michał Grzywna (50), 2:4 – Olech (58), 2:5 – (82 samobójcza), 2:6 – Młynarczyk (87), 3:6 – Giedz (90).
GRANICA: Kopeć – Michał Grzywna, Seweryn, Niemiec, Furmanik, Marek Grzywna (60 Zagoła), Okoń (80 Sokołowski) Maliszewski (75 Giedz), Słomka, Olender, Świderski (46 Swatek). Trener – Marek Grzywna.
FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski, Majchrowski, K. Baran, Błaziak, S. Baran (80 Policha), P. Przebirowski, Smyk, Młynarczyk, Olech (88 Sałaga), Skorek (68 A. Czajka). Trener – Daniel Krakiewicz.
Czerwona karta: Zagoła (G) w 66 za niesportowe zachowanie.
Z meczu na mecz w coraz lepszej formie zdają się być zawodnicy Frassati. O ile zwycięstwo 5:0 nad ostatnim w tabeli Hutnikiem nie mogło zrobić wrażenia, o tyle środowy remis z Unią Białopole i niedziela wygrana w Dorohusku już jak najbardziej. Podopieczni Daniela Krakiewicza już w 9 min. wyszli na prowadzenie za sprawą ładnej akcji całego zespołu zamkniętej przez Młynarczyka. – To pobudziło nas do lepszej gry i dość szybko wyrównaliśmy – mówi Grzegorz Świderski z Granicy. Gola na 1:1 zdobył z bliska prezes zespołu z Dorohuska Arkadiusz Słomka. – Potem mieliśmy doskonałą okazję by wyjść na prowadzenie, ale Kamil Olęder nie wykorzystał rzutu karnego – zauważa Świderski. Była 31 min. gdy Wojciech Mazur pięknie zatrzymał strzał z jedenastu metrów napastnika drużyny gospodarzy. – A potem wszystko się posypało, popełnialiśmy duże błędy w obronie i Frassati nas wypunktowało – dodaje kierownik Granicy. Przy dwóch bramkach dla gości nie popisał się też Kopeć i trzy punkty zasłużenie pojechały do Fajsławic. Swojej drużynie nie pomógł też Zagoła, który pięć minut po wejściu na boisko wyleciał z niego z czerwoną kartką za niesportowe zachowanie. (kg)

Spółdzielca wymęczył trzy punkty

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 1:0 (1:0)

1:0 – Lechowski (15 karny),
SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Braniewski (88 Damian Orłowski), Osoba, Iwaniuk, Stefańczuk (88 Śmigielski), Moniakowski, Roczon (67 Antonowicz), Jędruszak, Mroczek, Pasternak (90 Wawruszak), Lechowski. Trener – Daniel Osoba.
HETMAN: Ścibak – Skrzypczyński, Widz, Więckowski (85 Basiak), Hawerczuk, Małek, Puchala (75 Wójcik), Bielak (66 Szczerba), Korpucha, Rycerz, Kufrejski. Trener – Tomasz Tuczyński.
– Gdy nie wykorzystuje się stuprocentowych sytuacji do zdobycia gola, trudno wygrać mecz – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego Andrzej Koprucha, kierownik drużyny Hetmana. – Straciliśmy gola po karnym, ale mogliśmy nie tylko odrobić straty, ale także przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. O ile do przerwy Spółdzielca jeszcze próbował prowadzić równorzędną walkę, o tyle po zmianie stron mieliśmy zdecydowaną przewagę. Niestety, trudno gra się, gdy przeciwnik ustawi się przed polem karnym, broni całą drużyną. Tak właśnie było. Spółdzielca ustawił tzw. „autobus” i nie byliśmy w stanie wiele zdziałać. Owszem, mieliśmy swoje sytuacje, bo na listę strzelców mogli wpisać się Damian Koprucha i Kufrejski, ale zabrakło skuteczności – dodaje A. Koprucha.
Zbigniew Droń, prezes Spółdzielcy, przyznaje, że w drugich 45-minutach jego zespół cofnął się na swoją połowę i bronił wyniku. – Czyhaliśmy na kontrataki. Mieliśmy dwie dobre kontry, ale nic nie wpadło. W pierwszej połowie „setkę” zmarnował Stefańczuk. Do przerwy mecz był wyrównany. W drugiej połowie więcej z gry miał Hetman. Cieszymy się z wygranej! – podkreśla Z. Droń.(s)

Ogniwo nie do zatrzymania

OGNIWO WIERZBICA – UNIA REJOWIEC 4:2 (2:1)

1:0 – Szanfisz (12), 1:1 – Kozaczuk (42), 2:1 – Skorupski (44 karny), 3:1 – Bąk (60), 3:2 – Rossa (67 karny), 4:2 – Remiś (90).
OGNIWO: Zagraba – Szanfisz, Nielipiuk, Siwek (46 Remiś), Sobczuk (46 Nyszko), Sobów, Krupski, Bąk, Skorupski, Stańczuk (76 Kłos), Knot (90 Gałecki). Trener – Sławomir Skorupski.
UNIA: Jersak – Brzezicki, Czajka (87 Niezdecki), Kloc, Rossa, Szajduk, Kozaczuk, Czerwiński (67 Sąsiadek), Chybiak (80 Oszwa), M. Bohuniuk (65 Karauda), Pawlicha. Trener – Tomasz Sąsiadek.
Szósty mecz na wiosnę i szóste zwycięstwo Ogniwa. – Cieszymy się tym bardziej, że z różnych przyczyn nie mogli dziś zagrać Bartek Mazurek, Pilipczuk, czy Nowaczek – zauważa Artur Wawruszak, kierownik zespołu z Wierzbicy. Gospodarze już w 12 min. objęli prowadzenie. Karol Knot zagrał świetną piłkę do Szanfisza, a ten w akcji sam na sam pokonał Jersaka. Goście nie poddawali się, grali otwarty futbol i w 42 min. wyrównali za sprawą silnego uderzenia Kozaczuka. – Dość szybko odpowiedzieliśmy karnym Sławka Skorupskiego i do przerwy było 2:1. Po zmianie stron oba zespoły wciąż atakowały, ale to my byliśmy skuteczniejsi – zauważa Wawruszak. Gola na 3:1 strzelił Patryk Bąk, któremu koledzy zrobili tzw. kołyskę bo Patrykowi urodził się niedawno syn. Ostatecznie trzy punkty znów zostały w Wierzbicy. – To był fajny mecz, ale jednak to gospodarze byli chyba nieco lepsi i zasłużenie wygrali. Kto wie jednak, co by było gdyby Rossa w 4 min. nie trafił w poprzeczkę, a do siatki – zauważa Marcin Palonka z Unii Rejowiec. (kg)

Gol z połowy boiska

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – TATRAN KRAŚNICZYN 2:1 (1:0)

1:0 – Ł. Tatysiak (18), 2:0 – A. Olender (58), D. Mazurek (80).
ORZEŁ: Komczyński – Sz. Tatysiak, Basiński (65 Drewiecki), K. Trusiuk, D. Trusiuk, Malinowski, A. Olender, M. Olender, Nazaruk (50 Bazela), K. Bohuniuk (88 Rulka), Ł. Tatysiak. Trener – Mirosław Basiński.
TATRAN: Kowiński – Salitra, D. Mazurek, Kniażuk, Tymicki, P. Sawczuk, Smorga (70 P. Ciechan), Hawri, S. Stasiuk, Barzał, Niedrowski. Trener – Marcin Ciechan.
Na zakończenie 19 kolejki chełmskiej okręgówki Orzeł pokonał na własnym boisku Tatran 2:1 i przeskoczył bezpośredniego rywala w tabeli. Drużyna z Kraśniczyna przegrywa ostatnio wszystko, co można i już jest przedostatnia. Ozdobą meczu był gol z połowy boiska strzelony w 58 min. przez Andrzeja Olendra. – Zobaczył, ze Kowiński wyszedł z bramki i przelobował go pięknym uderzeniem – cieszy się Dominik Drewiecki z Orła. – To był typowy mecz walki, niestety po raz kolejny zabrakło nam skuteczności i znów nie zdobywamy punktów – mówi Lucjan Fedak, prezes Tatranu. (kg)

Tabela

1. Brat 19 47 15-2-2 70-31
2. Unia B. 19 43 14-1-4 62-29
3. Start 19 42 13-3-3 80-23
4. Sparta 19 37 12-1-6 54-32
5. Frassati 19 30 9-3-7 59-44
6. Ruch 18 28 9-1-8 56-44
7. Unia R. 19 27 9-0-10 39-47
8. Hetman 19 27 8-3-8 39-40
9. Ogniwo 19 24 8-0-11 33-37
10. Granica 19 21 6-3-10 31-48
11. Spółdzielca 19 21 6-3-10 36-49
12. Orzeł 18 17 5-2-11 32-60
13. Tatran 19 16 4-4-11 31-55
14. Hutnik 19 2 0-2-17 27-110