Budzyński i Berdys na podium w Toruniu

Piotr Budzyński (A. Lubelski), fiat seicento

Za nami kolejne trzy rundy Oponeo Mistrzostw Polski Rallycross, rozegrane w Słomczynie, na Litwie w Vilkyciai oraz w Toruniu. Z wyników, uzyskanych na ostatnim z wymienionych torów, szczególnie mogą być zadowoleni Piotr Budzyński (Automobilklub Lubelski, klasa SC Cup) i Rafał Berdys (A. Rzemieślnik, SuperNational), którzy rywalizację w klasach ukończyli odpowiednio na drugim i trzecim miejscu, a Berdys dodatkowo był najszybszy wśród startujących w autach o pojemności silnika do 1600 ccm. Z kolei Paweł Hurko (A. Chełmski, SC Cup) największą zdobycz punktową przywiózł z Litwy, kończąc zmagania na piątym miejscu.


Piotr Budzyński walkę na Autodromie w Słomczynie po udanych kwalifikacjach (trzecie, dwukrotnie czwarte i piąte miejsce) zakończył w biegu półfinałowym. Wjazd w dużą kałużę na szutrowej części toru spowodował zalanie układu elektrycznego (cewka) i nierówną pracę silnika, który na trzecim okrążeniu, gdy Piotr był tuż za liderem wyścigu, ostatecznie odmówił posłuszeństwa. W końcowej klasyfikacji klasy nasz kierowca był siódmy. Budzyński nie wystartował w Vilkyciai, za to w Toruniu od początku pokazywał moc: czterokrotnie drugie miejsce w kwalifikacjach i pierwsze w półfinale to rezultaty, które otwierały mu drogę do podium. W finale objął prowadzenie po starcie, jednak trzy ostatnie okrążenia upłynęły pod znakiem słabnącego silnika seicento (wyciek płynu z układu chłodzenia i przegrzewanie się jednostki napędowej), przez co po przejechaniu Joker Lap na ostatnim „kółku” był zmuszony oddać pozycję lidera Szymonowi Jabłońskiemu (A. Polski). Drugie miejsce w finale i taka sama liczba uzbieranych punktów co zwycięzca złożyły się na najlepszy tegoroczny wynik Piotra.

Walka o tytuły w klasie SC Cup rozegra się miedzy Łukaszem Grzybowskim (A. Polski), który dotychczas uzbierał 137 punktów, Mariuszem Nowocieniem (A. Rzemieślnik – 99 pkt), wspomnianym Jabłońskim (95) i Budzyńskim (82), którzy wyraźnie odskoczyli od pozostałych 32 sklasyfikowanych kierowców. Zgodnie z regulaminem do wyników sezonu będą się liczyły punkty z wszystkich rund minus jedna z najmniejszą liczbą punktów lub jedna, w której zawodnik nie uczestniczył. Z uwagi na absencję Piotra na Litwie jego dorobek punktowy nie zostanie już pomniejszony, ale np. czołowa dwójka klasy na obecną chwilę ma zaliczone wszystkie rundy. Oznacza to, że w wirtualnej statystyce Grzybowski ma ich o 23, a Nowocień o 18 mniej, przez co walka o podium mistrzostw z pewnością będzie jeszcze ciekawsza.

Również w klasie SC Cup, choć bez aż tak spektakularnych wyników, rywalizuje Paweł Hurko. Nasz kierowca od początku sezonu boryka się z problemami technicznymi i wdaje się w utarczki na torze, czego efektem są miejsca nie odzwierciedlające jego faktycznych możliwości; w czystych przejazdach i sprawnym autem Paweł z powodzeniem mógłby walczyć w półfinałach o wejście do czołowej szóstki zawodów… Impreza pod Warszawą upłynęła pod znakiem licznych kłopotów z seicento i w efekcie zakończyła się dla Hurko na etapie biegów kwalifikacyjnych (20. miejsce). W skromnej, bo siedmioosobowej obsadzie na Litwie, kwalifikacje kończył na czwartym, szóstym i trzecim miejscu. Niska frekwencja sprawiła, że nie rozgrywano półfinałów, a w decydującym biegu był piąty. Wynik mógł być lepszy, ale po zamieszaniu na pierwszym zakręcie kierowca A. Chełmskiego musiał zawracać i spadł na ostatnie miejsce. Pogoń za czołówką pozwoliła mu awansować tylko i aż o jedno „oczko”. Z kolei w Toruniu w pierwszej kwalifikacji w aucie Hurko szwankował trzeci bieg, a w kolejnej już definitywnie przestał działać. Wymiana skrzyni biegów załatwiła sprawę techniczną, ale z kolei w walce na torze Paweł dostał ostrzeżenie, potem został uderzony w tył, zaliczając obrót seicento i… ponownie jego wyniki były dalekie od oczekiwanych. Ostatni bieg kwalifikacyjny wypadł całkiem nieźle (8. miejsce) i otworzył mu drogę do półfinału. Po starcie Hurko był na trzeciej pozycji, premiowanej awansem do finału, jednak pech znów dał znać o sobie: najpierw pojawiły się wibracje w układzie napędowym, potem nastąpiła powtórka sytuacji z II rundy – przez nieszczelny korek wlewu benzyna wyciekała na prawe koło auta, powodując uślizgi rallycrossówki. Związane z tym straty czasowe zepchnęły naszego kierowcę na koniec stawki. Zawody ukończył na 10. pozycji, a w punktacji klasy po pięciu rundach OMPRC jest jedenasty (33 pkt). Celem dla Pawła w nachodzących zawodach jest awans do biegów finałowych, a w klasyfikacji SCCup – wejście do czołowej „10”.

Z przygodami, ale skutecznie, rywalizował na polsko-litewskich torach pochodzący z Kraśnika Rafał Berdys. Na Autodromie Słomczyn deszcz zmienił szutrową część toru w wielką błotną kałużę, przysparzając naszemu kierowcy w kwalifikacjach sporo kłopotów w ocenie zachowania opon podczas hamowania. Dodatkowo z powodu niesprawnego nawiewu w aucie parowały szyby, mocno ograniczając widoczność. Mimo przeciwności Rafał pewnie awansował do półfinału, w którym stoczył zażarty bój o finał z klubowym kolegą Łukaszem Zollem. Uślizg tylnej osi i nieskuteczne hamowanie zakończyły się spotkaniem z barierą i problemami z wydostaniem się z grząskiej mazi, a w sportowym aspekcie wyeliminowały Berdysa z walki o zwycięstwo. Rundę ukończył na siódmej pozycji, wskazując za jedną z przyczyn niepowodzenia w półfinale skrzywioną tylną belkę, przez co auto „myszkowało” na trasie.

Na treningu w Vilkyciai Rafała znów dopadły problemy z saxo: tym razem były to urwane szpilki kół, efekt „dzwona” w Słomczynie. Litewski tor bardzo przypadł mu do gustu, czego odzwierciedleniem był pewny awans i zwycięstwo w półfinale. W decydującym biegu Berdys utrzymywał dobre tempo, ale nie na tyle szybkie, by walczyć o podium. O czwartym miejscu mogła zaważyć też nie do końca trafna decyzja dotycząca przejazdu przez Joker Lap. Z kolei w Toruniu wszystko układało się gładko do czwartego biegu kwalifikacyjnego. W połowie dystansu, gdy był drugi, przestał działać wiatrak chłodnicy, silnik złapał temperaturę i z połową mocy, szczęśliwie pozwolił dotrzeć do mety. Ósmy wynik tej kwalifikacji zważył na pozycji startowej Berdysa w półfinale, w którym ponownie poszła walka na noże o awans. Po ostrym hamowaniu za autem Zolla inny rywal przejął trzecie miejsce, by po chwili stracić je na rzecz naszego kierowcy. W finale była szansa nawet na drugie miejsce, ale sporo czasu kosztowała Rafała walka w grupie o pozycje i ostatecznie finiszował jako trzeci.

W punktacji klasy SuperNational prowadzi Radosław Raczkowski (A. Podlaski, 119 pkt.) przed Alanem Wiśniewskim (A. Rzemieślnik, 112), Berdys z niewielką stratą jest piąty (96). W podkategorii SN-1600, po drugich miejscach w Słomczynie i na Litwie oraz zwycięstwie w Toruniu, nasz kierowca zajmuje pozycję wicelidera z trzypunktową stratą do Wiśniewskiego (94). Dobry wynik na jednej z dwóch pozostałych rund zapewni mu co najmniej drugą pozycję w tabeli sezonu, a być może otworzy drogę do mistrzowskiego tytułu.

Łukasz Głowacki