Celem było zwycięstwo

ChKS CHEŁMIANKA – SOŁA OŚWIĘCIM 3:0 (1:0)
1:0 – Koszel (14), 2:0 – Kompanicki (82 karny), 3:0 – Michalak (90+2).


ChKS: Drzewiecki – Kwiatkowski (46 Michalak), Wołos, J. Niewęgłowski, D. Niewęgłowski – Koszel, Piekarski (71 Jabkowski), Uliczny Kompanicki – Budzyński (60 Olszak), Banaszak (78 Kowalczyk).

Podopieczni Artura Bożyka może nie rozegrali tak dobrego meczu, jak w Nowym Targu, ale najważniejsze, że wykonali założony plan na to spotkanie. Strzelili trzy gole, zainkasowali komplet punktów, czyli wykonali plan. Cieszy też powrót do gry po kontuzji Pawła Jabkowskiego.

Piłkarze Chełmianki obawiali się zaległego środowego spotkania, bo Soła, choć gra młodzieżowcami, w dotychczasowych meczach tanio skóry nie sprzedała. Przed hurraoptymizmem, zanim rozległ pierwszy gwizdek sędziego, przestrzegał Michał Wołos, kapitan gospodarzy. Młodzi piłkarze z Oświęcimia potwierdzili, że grać w piłkę potrafią. Zagrali bardzo odważnie, przed dłuższą część pojedynku prowadzili otwartą grę i gdyby pod bramką Damiana Drzewieckiego zachowali więcej zimnej krwi, pomeczowe nastroje w chełmskiej ekipie mogłyby nie być tak dobre.

Kibicom Chełmianki serca zadrżały dwukrotnie. Pierwszy raz w 38 min., kiedy to po stracie piłki przez Michała Wołosa w sytuacji sam na sam z Damianem Drzewieckim znalazł się Eryk Ceglarz. Chełmski bramkarz już nieraz pokazał, że z takich pojedynków potrafi wyjść obronną ręką. Nie inaczej było również w środę. Drzewiecki wyczekał Ceglarza i obronił jego uderzenie. Drugi raz widzowie zamarli w 75 min., gdy Jakub Niewęgłowski podał piłkę do boku myśląc, że jest tam Drzewiecki. Przechwycił ją Mateusz Stankiewicz, zagrał do Mateusza Dudy, a ten mając przed sobą tylko Drzewieckiego, trafił prosto w niego. To były dwie najlepsze okazje Soły w tym meczu. Nie mniej jednak jeszcze przy bezbramkowym wyniku w 9 min. po rzucie rożnym Stankiewicz kropnął z woleja, ale pilnujący lewego słupka bramki Dawid Niewęgłowski wybił zmierzającą do siatki piłkę. Z kolei w 24 min. Ceglarz po indywidualnej akcji wbiegł w pole karne i od niechcenia kopnął piłkę w kierunku długiego rogu. Gdy o centymetry mijała bramkę Drzewieckiego, zawodnikom Chełmianki spadł kamień z serca. Te sytuacje pokazały, że chełmska obrona w spotkaniu przeciwko Sole nie funkcjonowała najlepiej. Popełniła sporo błędów, z których rywal nie potrafił skorzystać. Całe szczęście!

W ataku gospodarze na pewno potrafią zagrać lepiej, niż w meczu z Sołą. W pierwszej części meczu za wielu okazji do zdobycia gola nie było. Na początku w 7 min. po zagraniu od Michała Budzyńskiego stuprocentową sytuację miał Przemysław Koszel, ale źle uderzył piłkę i ta minęła bramkę. Koszel zrehabilitował się 7 minut później. Przyjął piłkę na skrzydle i zdecydował się na indywidualną akcję. Wbiegł z nią do środka w pole karne i technicznym strzałem w długi róg zdobył prowadzenie dla swojej drużyny. Kolejną okazję, po kilkudziesięciometrowym rajdzie Pawła Ulicznego, zmarnowali do spółki Budzyński z Przemysławem Banaszakiem.

W drugiej połowie gra Chełmianki długimi fragmentami nie kleiła się. Dopiero w ostatnim kwadransie, gdy rywal nieco opadł z sił, podopieczni Artura Bożyka stworzyli kilka dogodnych okazji do strzelenia kolejnych goli. W 82 min. po akcji Ulicznego i strzale piłkę ręką we własnym polu karnym zagrał Arkadiusz Chlebowski. Sędzia pokazał mu drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartkę i podyktował jedenastkę. Pewnym egzekutorem okazał się Mateusz Kompanicki, który podwyższył wynik. Kolejne szanse na gola zmarnował Kompanicki i Mateusz Olszak. Wynik meczu w doliczonym czasie gry ustalił Krystian Michalak, który bez problemów wykorzystał zagranie z boku od Olszaka. (s, fot. Witold Radwański)