Chełmianka dolicza trzy punkty

ChKS CHEŁMIANKA – WŁODAWIANKA WŁODAWA 2:1 (0:0)
1:0 – Prytuliak (55 karny), 2:0 – Kobiałka (73 wolny), 2:1 – Zdolski (86).
ChKS: Drzewiecki – Kwiatkowski, Maliszewski, Jodłowski, Wołos, Kotowicz (62 Koprucha), Kobiałka, Uliczny, Budzyński (67 Chariasz), Prytuliak (76 Greguła), Banaszak.
WŁODAWIANKA: Polak – Aftyka, Nielipiuk, Błaszczuk, Drachanczuk, Soroka, Kuczyński (81 Leszczyński), Borodijuk (58 Gawroński), Zdolski, Chodziutko, Szmytki.
Chełmianka choć wygrała, straciła pozycję lidera, bo drugi do tej pory Hetman zwyciężył Ładę różnicą trzech bramek i przeskoczył podopiecznych Artura Bożyka. Ci rozegrali jedno ze słabszych spotkań w tym sezonie. Owszem, dominowali, częściej byli w posiadaniu piłki, ale brakowało tego, co kibice oglądali w poprzednich meczach, a więc ładnych, szybkich składnych akcji, po których padały gole.
Chełmianka męczyła się niemal przez całe 90 minut, choć mecz miała pod kontrolą. Trudno było jej jednak przedrzeć się przez skomasowaną obronę przeciwnika. Trzeba przyznać, że Marek Drob, trener Włodawianki, choć nie miał w składzie Wojciecha Więcaszka, a Daniel Gawroński rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, dobrze rozpracował gospodarzy. Wiedział, jakie schematy gra Chełmianka i zawodnicy trenera Bożyka niczym nie byli w stanie zaskoczyć przeciwnika. W dodatku grali za wolno, ich akcje były zbyt czytelne, by rywal czuł zagrożenie.
Obiecujące w wykonaniu gospodarzy było tylko pierwsze 10 minut. Chełmianka starała się grać szybko i kombinacyjnie. Już w 4 min. Michał Wołos wypatrzył Przemysława Banaszaka, zagrał do niego na czystą pozycję, a Artur Nielipiuk, by nie dopuścić do utraty gola, przed polem karnym sfaulował przeciwnika. Rzut wolny egzekwował Aleksiej Prytuliak. Przymierzył tuż przy słupku, lecz strzelił za lekko i Daniel Polak wybił piłkę na rzut rożny. Z każdą minutą miejscowi grali coraz słabiej. Tym razem nie było zagrożenia ze strony skrzydłowych, a długie piłki grane w kierunku Banaszaka, nie przynosiły efektów. Zagrożenia nie było też po licznych dośrodkowaniach i rzutach rożnych, których Chełmianka do przerwy miała chyba z dziesięć. Sytuacji do zdobycia gola, w porównaniu do poprzednich spotkań, było jak na lekarstwo. W 18 min. po zagraniu Wołosa bliski zdobycia gola był Michał Budzyński, ale pomylił się z kilku metrów. W 23 min. pierwszą okazję stworzyli sobie goście. Norbert Zdolski strzelił z ostrego kąta, lecz obok słupka. Najciekawsze były jednak ostatnie minuty pierwszej części spotkania. Najpierw w 40 min. po odbiciu się piłki od poprzeczki do dobitki ruszył Banaszak i choć umieścił piłkę w siatce, to sędzia nie uznał gola, odgwizdując spalonego. W doliczonym czasie pierwszej połowy wyborną sytuację miała Włodawianka. Piłkę na lewej stronie dostał Aleksander Borodijuk i mając przed sobą tylko Damiana Drzewieckiego kopnął na wiwat.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Stroną dominującą była Chełmianka. W 54 min. w pole karne gości wpadł Banaszak i tam został sfaulowany przez Nielipiuka. Sędzia nie miał wątpliwości, podyktował jedenastkę, którą na gola pewnie zamienił Prytuliak. Dwie minuty później mogło być 2:0. Z wolnego z 22 metrów strzelał Michał Kobiałka, lecz Polak odbił piłkę. Dobitka Wołosa była niecelna. W 66 min. aktywny w drugiej części meczu Paweł Uliczny ładnie przymierzył z 25 metrów w okienko, ale i tym razem Polak był na posterunku. W 73 min. przed polem karnym Włodawianki był faulowany Damian Koprucha. Tym razem Kobiałka już się nie pomylił. Strzelił precyzyjnie, tuż przy słupku i bramkarz rywali był bezradny. Gdy wydawało się, że kolejne gole dla Chełmianki będą kwestią czasu, bo okazji ku temu nie brakowało (Banaszak trafił w poprzeczkę), a w dodatku goście słabli w oczach, nieoczekiwanie kontaktową bramkę zdobyli piłkarze Włodawianki. Duża zasługa w tym defensywy i bramkarza… gospodarzy. Drzewiecki niepotrzebnie wdał się w drybling z rywalem, źle wybił piłkę, obrońcy też nie potrafili wykopać futbolówki daleko od bramki, przejął ją Zdolski i tuż zza szesnastki strzelił nie do obrony. W ostatnich minutach Chełmianka starała się utrzymać korzystny wynik, szanowała piłkę, nie pozwalając rywalom na stworzenie bramkowych sytuacji. Kibice gospodarzy mogli być zadowoleni jedynie z trzech punktów, bo z gry na pewnie nie. Po meczu trenerzy obu drużyn powiedzieli:
– Mamy młodą drużynę, przed którą z każdym meczem poprzeczka jest coraz wyżej zawieszona. Rywale wiedzą, jak gramy, dlatego musimy szukać nowych schematów. Trudno gra się z przeciwnikiem, który broni na swojej połowie niemal całą jedenastką. Pozytywne jest natomiast to, że sami zawodnicy doskonale zdają sobie sprawę, że dzisiejszy mecz nie był taki, jaki byśmy mogli sobie wymarzyć. Wiedzą, że ta gra musi być lepsza, by zwyciężać w kolejnych spotkaniach. Na spokojnie ten mecz raz jeszcze obejrzę, czeka nas analiza i wyciągnięcie wniosków, by jak najlepiej przygotować się do najbliższego pojedynku z Ładą w Biłgoraju – powiedział Artur Bożyk, szkoleniowiec Chełmianki.
– Nie mogliśmy zaatakować pola karnego Chełmianki, bo to by się dla nas źle skończyło. Wiedzieliśmy, jak grają gospodarze. Zagraliśmy defensywnie z nastawieniem na kontry. Tak też powinniśmy zagrać tydzień temu z Hetmanem. Gdyby Borodijuk strzelił do przerwy gola, w drugiej połowie w szeregi Chełmianki zapewne wkradłaby się nerwowość i nie wiadomo, jak ten mecz potoczyłby się. Zrobiliśmy dwa prezenty, po których straciliśmy gola. Niepotrzebny faul w polu karnym, potem bezsensowna zabawa z piłką Patryka Błaszczuka, strata, faul, rzut wolny i bramka. Udało się strzelić gola, ale by zremisować, zabrakło czasu. Przed meczem 1:2 brałbym w ciemno, bo wiedzieliśmy, że jedziemy do mocnego zespołu, z którym trudno będzie powalczyć o korzystny wynik. Obawialiśmy się, że może powtórzyć się wynik sprzed tygodnia. Po spotkaniu pozostał jednak niedosyt, bo remis był w zasięgu ręki – skomentował Marek Drob, trener Włodawianki.(red)