Chełmianka na czele w III lidze!

WÓLCZANKA WÓLKA PEŁKIŃSKA – ChKS CHEŁMIANKA 0:2 (0:1)
0:1 – Uliczny (2), 0:2 – Olszak (72 karny).


ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Chodziutko, D. Niewęgłowski, Koszel (89 Kowalczyk), Uliczny, Piekarski (86 Michalak), Kompanicki, Prytuliak, Budzyński (58 Olszak).
W Wólce Pełkińskiej spotkały się ze sobą dwie drużyny, które wiosną nie przegrały jeszcze meczu. Ba, gospodarze nie stracili dotąd punktu, notując komplet czterech zwycięstw z rzędu. Wólczanka dużo bramek zdobywała w samych końcówkach, a ostatni mecz wygrała dopiero w doliczonym czasie gry. Chełmianka zaś poza remisem z Wisłą Sandomierz u siebie, w trzech wyjazdowych spotkaniach zdobyła dziewięć oczek. Zwycięzca tej rywalizacji obejmował fotel lidera. Trener gości, Artur Bożyk nie mógł skorzystać z najlepszego snajpera Przemysława Banaszaka, pauzującego za żółte kartki.
Stawka spotkania w pierwszych minutach, o dziwo, sparaliżowała poczynania gospodarzy. Już w 2 min. Paweł Uliczny w dziecinnie prosty sposób odebrał na 25 metrze piłkę doświadczonemu obrońcy Wólczanki, Tomaszowi Walatowi, przymierzył i posłał futbolówkę do siatki przy samym słupku. Bramkarz gospodarzy był bez szans. W obozie gości zapanowała euforia. Wydawało się, że miejscowi ruszą do ataku odrabiać straty. Chełmianka na to jednak nie pozwoliła. Wiedząc, że rywale mają mocne skrzydła, chełmianie starali się odcinać bocznych pomocników od podań. W środkowej strefie Wólczanka też niewiele wskórała. Defensywni pomocnicy Uliczny i Piotr Piekarski bardzo dobrze wywiązywali się ze swoich zadań. Przez dłuższą część pierwszej połowy Chełmianka kontrolowała przebieg meczu, nadawała ton grze, była dłużej w posiadaniu piłki. Gracze Artura Bożyka, który mecz oglądał z trybun, szukali drugiej bramki. W kilku sytuacjach zabrakło jednak ostatniego dobrego podania. Gospodarze natomiast nie przeprowadzili ani jednej akcji, po której Damian Drzewiecki mógł być w opałach. W 40 min. to chełmianie doprowadzili do sytuacji, gdzie rywal mógł pokusić się o gola. Dawid Niewęgłowski zagrał górną piłkę do znajdującego się poza polem karnym Drzewieckiego. Ten źle przyjął futbolówkę, ale z prezentu nie skorzystał Krzysztof Pietluch i chełmski bramkarz w porę zażegnał niebezpieczeństwo.
W drugiej połowie miejscowi ruszyli do przodu, lecz długimi fragmentami bili głową w mur. Poza indywidualną akcją Pieltucha i słabym strzałem, który pewnie złapał Drzewiecki, nie stworzyli żadnego zagrożenia. Tymczasem Chełmianka miała kolejne okazje bramkowe. Po stałym fragmencie gry i strzale Mateusza Kompanickiego obrońca w ostatniej chwili odbił głową zmierzającą do siatki piłkę. Po chwili tuż nad poprzeczką strzelał Uliczny. W 72 min. futbolówkę głową uderzał Kompanicki, ta odbiła się od ręki obrońcy, a że zdarzenie miało miejsce w polu karnym, sędzia zarządził jedenastkę. Karnego pewnie wykonał Mateusz Olszak. To nie był jednak koniec emocji. Kilka minut później Olszak po zagraniu – rozgrywającego dobry mecz – Aleksieja Prytuliaka mógł podwyższyć wynik, ale nie trafił czysto w piłkę. Wólczanka zrewanżowała się dwoma dośrodkowaniami, po których oddała dwa strzały głową, jeden niecelny, drugi pewnie złapany przez Drzewieckiego. W samej końcówce kropkę nad „i” mógł postawić Kompanicki. Po indywidualnej akcji z 12 metrów strzelił nad poprzeczką. Z kolei w doliczonym czasie gry Wólczanka wykonywała rzut wolny z 22 metrów. Drzewiecki jednak i tym razem nie dał się zaskoczyć. Trzy punkty w pełni zasłużenie pojechały do Chełma. Wygrała drużyna, która w tym meczu na boisku zostawiła więcej zdrowia, niż przeciwnik.
Dla Chełmianki było to już dziewiąte w tym sezonie zwycięstwo na wyjeździe. Zespół trenera Bożyka objął po raz pierwszy prowadzenie w trzecioligowej tabeli. W sobotę 21 kwietnia zmierzy się u siebie z Orlętami Radzyń Podlaski. Początek spotkania o 16.00. (s)