Chełmianka szlifuje formę

Od wtorku 9 stycznia piłkarze Chełmianki przygotowują się do rozgrywek rundy wiosennej obecnego sezonu. Z drużyną trenuje testowany zawodnik Marcin Świech z Karpat Krosno.


19 piłkarzy wzięło udział w pierwszych po przerwie świąteczno-noworocznej zajęciach trzecioligowej Chełmianki. Zabrakło Huberta Kotowicza, Jakuba Niewęgłowskiego i Damiana Drzewieckiego. Pierwszy przechodzi rehabilitację po kontuzji, jakiej doznał w meczu ligowym ze Spartakusem Daleszyce, dwóch kolejnych zatrzymały sprawy rodzinne. Na trening stawił się Paweł Jabkowski, ale nie brał udziału w zajęciach z powodu urazu kolana. Kotowicz do treningów wróci na przełomie stycznia i lutego. Jeśli chodzi o Jabkowskiego, wymaga dodatkowych konsultacji medycznych. Nie ćwiczył również Michał Kobiałka, który przyjechał pożegnać się z kolegami. Wychowanek Niedźwiadka Chełm został wytransferowany do Wisły Puławy.
Podobnie, jak przed rokiem, trener zespołu Artur Bożyk na pierwsze zajęcia zaplanował testy wydolnościowe, które zostały przeprowadzone w Miejskiej Hali Sportowej. Wzięli w nich udział nowo pozyskani zawodnicy, Mateusz Olszak i Piotr Piekarski, a także Marcin Świech, który przez najbliższe dwa tygodnie będzie testowany w chełmskim klubie.
– Marcin jest lewym obrońcą, ostatnie pół roku spędził w Karpatach Krosno, wcześniej występował w JKS Jarosław i Lubliniance – mówi Artur Bożyk. – Spędzi z nami kilkanaście dni i wtedy podejmiemy decyzję, co dalej. Z aklimatyzacją w drużynie nie powinien mieć problemów, bo z większością zawodników zna się doskonale.
Jak już wcześniej wspominaliśmy, w Chełmiance zostaje napastnik Przemysław Banaszak. Niewykluczone, że w najbliższym czasie na testach pojawi się jeszcze jeden, a może nawet i dwóch nowych graczy. Tym bardziej, że zainteresowanie Damianem Kopruchą wykazuje Lewart Lubartów, który zaprosił zawodnika na testy. – Damian dostał zgodę na treningi w Lubartowie. Sztab szkoleniowy Lewartu ma czas do 20 stycznia na podjęcie decyzji w sprawie ewentualnego transferu tego zawodnika – mówi prezes Chełmianki, Grzegorz Gardziński.
Chełmianka trenuje sześć razy w tygodniu. Trzy treningi odbywają się w Chełmie, trzy na sztucznej nawierzchni w Lublinie. – Szkoda, że nie mamy pełnowymiarowego boiska ze sztuczną trawą. Mamy nadzieję, że taki obiekt niedługo w Chełmie powstanie – twierdzi prezes.
Treningi są bardzo urozmaicone, a przy tym dość ciężkie. – Chłopcy mają świadomość, jak ciężką pracę muszą wykonać teraz w okresie przygotowawczym, by w trakcie rozgrywek dobrze funkcjonować. Nie musimy ich do tego specjalnie zachęcać. Sami wiedzą, że okres przygotowawczy jest bardzo ważny dla każdego zawodnika. Atmosfera w zespole jest bardzo dobra, co też cieszy – podkreśla trener Bożyk.
W ubiegły piątek i sobotę z powodów przeziębieniowych z zespołem nie ćwiczyli Mateusz Kompanicki, Michał Maliszewski oraz Jakub Niewęgłowski. Cała trójka spodziewana jest na blisko czterogodzinnym poniedziałkowym treningu. – Najpierw będą zajęcia na zapaśniczych matach, potem lekkim truchtem z hali sportowej przemieścimy się na stadion miejski, a następnie udamy się na ponad godzinną jednostkę na „Orliku” – mówi A. Bożyk.
Kadra Chełmianki jeszcze nie jest zamknięta. Jeśli Marcin Świech przekona do siebie trenerów, do zespołu dołączy co najmniej jeden, a wszystko wskazuje na to, że nawet jeszcze dwóch piłkarzy. Artur Bożyk chce, skompletować kadrę na obóz w Miętnem, który rozpocznie się 29 stycznia. – Mamy nadzieję, że do tego czasu sprawy personalne będą zamknięte – twierdzi szkoleniowiec. (s)