Chełmianka wiceliderem na półmetku!

SPARTAKUS DALESZYCE – ChKS CHEŁMIANKA 0:2 (0:0)
0:1 – Banaszak (88), 0:2 – Kobiałka (90+2).


SPARTAKUS: Pietras – Ostrowski, Gębura, Skrzypek, Zawadzki, Jeziorski, Cedro (65 Kaleta), Wołowiec (75 Blicharski), Wychowaniec (75 Dziubek), Janiec (80 Kobryń), Sot.
ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Maliszewski, D. Niewęgłowski, Prytuliak, Kobiałka, Uliczny, Kompanicki, Kotowicz (55 Budzyński), Banaszak.
Sędziował: Sebastian Godek (Rzeszów). Żółte kartki: Skrzypek, Wołowiec (S), Kotowicz, Drzewiecki, Prytuliak, Maliszewski (C). Widzów: 150.
Beniaminek III ligi, Chełmianka, rzutem na taśmę wskoczył na drugie miejsce w tabeli na półmetku rozgrywek. Stało się tak dzięki zwycięstwu w Daleszycach i nieoczekiwanej porażce Resovii u siebie z Podhalem. Pozycja wicelidera po rundzie jesiennej z zaledwie dwoma punktami straty do prowadzącego Motoru Lublin, jest z całą pewnością dużym zaskoczeniem, bo nikt przed sezonem nie stawiał na podopiecznych Artura Bożyka. W gronie faworytów wymieniano Motor, Stal Rzeszów, Resovię, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Podhale Nowy Targ, ale na pewno nie Chełmiankę. Tymczasem chełmski zespół w miarę równą grą w całej rundzie i świetną końcówką, w której to wygrał cztery ostatnie mecze, pokazał, że w tej lidze może namieszać i pokrzyżować szyki faworytom. I kto wie, na którym ostatecznie miejscu Chełmianka zakończyłaby piłkarską jesień, gdyby na Arenie Lublin, w meczu przeciwko Motorowi, sędzia uznał prawidłowo zdobytą bramkę przez Mateusza Kompanickiego? Być może Chełmianka tego spotkania nie przegrałaby, a wtedy jej sytuacja w tabeli byłaby jeszcze lepsza…
Drugie miejsce na półmetku rozgrywek III ligi to i tak niewątpliwie historyczny sukces i największe osiągnięcie Chełmianki od wielu, wielu lat. Choć to dopiero połowa sezonu i przed wszystkimi drużynami bardzo ciężka runda wiosenna, już wiele osób widzi chełmski zespół w II lidze. Ostudźmy jednak zapędy, nie pompujmy balonu, pozwólmy w ciszy i spokoju zawodnikom, trenerom i działaczom pracować. A efekty przyjdą same, co pokazują dwa ostatnie sezony! W sporcie zawsze należy wyznaczać sobie najwyższe cele, ale nie za wszelką cenę. Z szans trzeba korzystać, tym bardziej, że każdy jest do ogrania. Przy odpowiednich wzmocnieniach można pokusić się o walkę o pierwsze miejsce, ale świat się nie zawali, jeśli awansu nie będzie. Trzeba pamiętać, że przed sezonem to nie Chełmianka była stawiana w roli faworyta. I to jest jej przewagą. Ten, kto wiosną wytrzyma ciśnienie, w czerwcu będzie cieszył się z awansu.
Sam mecz w Daleszycach był ważny dla jednych, jak i drugich. Broniący się przed spadkiem Spartakus bardzo chciał wygrać, by poprawić swoją sytuację w tabeli. Piłkarze Chełmianki też doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co może im dać sobotnie zwycięstwo. Nic dziwnego, że spotkanie było otwarte, a jedni i drudzy szukali okazji do zdobycia gola. W pierwszej połowie oba zespoły stworzyły sobie po dwie dogodne sytuacje strzeleckie. Pierwsi zagrozili gospodarze. Po dośrodkowaniu głową z 7 metrów strzelał Janiec, ale Damian Drzewiecki był na posterunku. W 23 min. przed doskonałą szansą na zdobycie gola stanął Michał Kobiałka. Niestety, z 12 metrów posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Spartakus odpowiedział bardzo szybkim kontratakiem, po którym Janiec trafił piłką w słupek. Chełmianka nie była dłużna i kilka minut później w dobrej sytuacji znalazł się Przemysław Banaszak. Po dokładnym dośrodkowaniu uderzył piłkę głową, a ta odbiła się od słupka. Na bramkę rywala strzelali jeszcze Kompanicki, Hubert Kotowicz i Aleksiej Prytuliak, ale to były uderzenia, które mogłyby sprawić kłopot bramkarzowi Spartakusa. W pierwszej połowie gole nie padły, a i gra była dość wyrównana.
Po zmianie stron obie drużyny w dalszym ciągu dążyły do zdobycia gola. Chełmianka prowadziła grę, Spartakus był przyczajony i czyhał na kontry. Kilka sytuacji zmarnował Banaszak, w opałach był również Drzewiecki. Najciekawsza okazała się jednak końcówka spotkania. W 85 min. Bartosz Sot znalazł się w polu karnym gości, minął obrońcę i uderzył mocno na bramkę, jednak piłka, na szczęście dla Chełmianki, trafiła w poprzeczkę. Chełmski bramkarz przy strzale nawet się nie ruszył. W rewanżu, trzy minuty później, na bramkę gospodarzy pomknął Michał Budzyński. Strzelił z ostrego kąta, bramkarz Spartakusa odbił piłkę do boku, tam stał Banaszak, który precyzyjnym wolejem zdobył upragnionego gola dla Chełmianki. Miejscowi ruszyli do przodu, jednak to goście zadali decydujący cios. Po szybkiej kontrze Kobiałka z 14 metrów przymierzył lewą nogą w długi róg i było po meczu. (s)