Chełmianka wyeliminowała drugoligowca!

ChKS CHEŁMIANKA – ROZWÓJ KATOWICE 1:0 (1:0)
1:0 – Banaszak (13).
ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Maliszewski, Kwiatkowski, Kotowicz (63 D. Niewęgłowski), Kobiałka (67 Jabkowski), Uliczny, Banaszak, Prytuliak (75 Koszel), Kompanicki.
Chełmianka po raz trzeci z rzędu zagrała w rundzie wstępnej Pucharu Polski. Rok i dwa lata temu musiała uznać wyższość przeciwnika, głównie z powodu dużych zmian, jakie zachodziły w zespole w trakcie letniej przerwy. Tym razem klubowi działacze i trenerzy postanowili o wiele szybciej zamknąć kadrę, zachowując zdecydowaną większość piłkarzy, którzy wywalczyli awans do III ligi. Dało to efekt w postaci zwycięstwa nad drugoligowym Rozwojem Katowice. Co prawda skromnego, ale w tym spotkaniu bramkowy wynik nie miał większego znaczenia. Liczyła się sama wygrana.
Pucharowa przygoda Chełmianki trwa. Po wygranych z Motorem Lublin, Orlętami Radzyń Podlaski w rozgrywkach wojewódzkich oraz sobotnim triumfie nad Rozwojem, podopieczni Artura Bożyka awansowali do dalszych rozgrywek. Tak wysoko w Pucharze Polski Chełmianka ostatni raz grała w latach 80-tych, kiedy to mierzyła się z Igloopolem Dębica.
Przed sobotnim meczem podopieczni trenera Bożyka bardzo mocno wierzyli w końcowy sukces. Dodatkowo chełmskich zawodników motywowała sama myśl o tym, że w 1/32 finału Pucharu Polski będą mogli zagrać przeciwko drużynie z I ligi. I to nie byle jakiej. Zagłębie Sosnowiec to klub z tradycjami, grający przez wiele sezonów w ekstraklasie. W poprzednim rozgrywkach niewiele brakowało, a awansowałby do niej.
Rozwój Katowice przyjechał do Chełma prosto ze zgrupowania w Zakopanem i w dodatku w mocno odmłodzonym składzie. W podstawowej jedenastce znalazło się aż czterech 16-latków i dwóch 17-latków. Najstarszy z piłkarzy gości, Bartosz Jaroszek, ma 23 lata. Bardziej rutynowani zawodnicy Rozwoju wrócili z obozu do Katowic. Tak młoda kadra nie oznaczała jednak, że goście postanowili odpuścić rozgrywki pucharowe. Trenerzy, jak stwierdził na konferencji prasowej drugi szkoleniowiec katowickiej drużyny Rafał Bosowski, w tym sezonie stawiają głównie na młodzież. Najlepsi młodzi piłkarze mają zasilać kadrę bardziej renomowanego klubu z Katowic, GKS.
Na pierwszą połowę trener Bożyk do gry desygnował zawodników grających w Chełmiance w poprzednim sezonie. Wszyscy nowi gracze usiedli natomiast na ławce rezerwowych. Po kilku minutach wzajemnego badania się gospodarze doszli do wniosku, że młody zespół Rozwoju jest do ogrania i zaczęli śmielej atakować bramkę przeciwnika. Sygnał do ataku dał Paweł Uliczny, którego strzał z 25 metrów w 10 min. spotkania sprawił bramkarzowi gości sporo problemów. Trzy minuty później na trybunach zapanowała wielka radość. Michał Maliszewski zagrał długą piłkę na lewe skrzydło do wychodzącego na czystą pozycję Przemysława Banaszaka, który pognał z futbolówką w kierunku bramki rywala i spokojnym płaskim strzałem obok bramkarza dał Chełmiance prowadzenie. Rozwój stwarzał zagrożenie wyłącznie po stałych fragmentach gry. Kilka razy obrona gospodarzy pogubiła się, ale młodzi zawodnicy z Katowic nie potrafili wykorzystać błędów chełmskich defensorów. Pewnie między słupkami reagował za to Damian Drzewiecki. Poza tym ofensywni gracze Rozwoju dawali się łatwo łapać w pułapki offsajdowe.
Chełmianka miała okazję do podwyższenia wyniku jeszcze w pierwszej połowie. Dwa razy głową strzelał aktywny w pierwszej części meczu Banaszak. Wychowanek Hetmana Żółkiewka za każdym razem za szybko jednak wyskakiwał do górnych piłek i dlatego też uderzał je niecelnie. Groźnie z rzutu wolnego strzelał też Aleksiej Prytuliak – piłka o centymetry minęła słupek. W ostatniej minucie mocnym strzałem z 25 metrów popisał się Mateusz Kompanicki, lecz futbolówka poszybowała tuż nad poprzeczką.
Po zmianie stron Chełmianka uzyskała wyraźną przewagę. Cała drużyna gospodarzy o wiele lepiej zagrała w defensywie. Podopieczni trenera Bożyka częściej odbierali piłkę rywalowi, a po odbiorze ruszali do szybkiego ataku, stwarzając sobie kilka dogodnych sytuacji do zdobycia gola. Trzy bramki mógł strzelić sam Kompanicki. Najlepszą okazję miał w 54 min., kiedy to z 5 metrów trafił prosto w bramkarza. Odbitą piłkę przejął jeszcze Prytuliak, minął obrońcę i strzelił z ostrego kąta, ale w poprzeczkę. Dwie bardzo dobre okazje zaprzepaścił Banaszak. Na listę strzelców mógł też wpisać się Hubert Kotowicz, który w 51 min. nie wykorzystał podania od Ulicznego. Rozwój natomiast ani razu poważnie nie zagroził bramce Drzewieckiego. Co prawda raz piłka po dośrodkowaniu odbiła się od poprzeczki, ale Drzewiecki cały czas ją kontrolował. Chełmianka do ostatniego gwizdka sędziego nadawała ton grze. W ostatnich minutach pilnowała wyniku, szanując piłkę, nie pozwalając przeciwnikowi na stwarzanie bramkowych sytuacji.
Trener Bożyk w drugiej połowie dał pograć dwóm nowym zawodnikom, Dawidowi Niewęgłowskiemu i Przemysławowi Koszelowi. Obaj udowodnili, że drzemie w nich duży potencjał i mogą być sporym wzmocnieniem chełmskiej drużyny. Na swój debiut w oficjalnym meczu czekają z kolei Michał Kowalczyk i Piotr Chodziutko. Kto wie, być może nastąpi to już w najbliższą sobotę 22 lipca w meczu pierwszej rundy Pucharu Polski z Zagłębiem Sosnowiec. Co istotne, mecz z Rozwojem oglądało blisko 1000 osób. W najbliższą sobotę ta frekwencja na pewno będzie wyższa…(s)