Chełmianka nie zwalnia tempa

ChKS CHEŁMIANKA – POWIŚLAK KOŃSKOWOLA 5:1 (3:0)
1:0 – Koprucha (9), 2:0 – Koprucha (31), 3:0 – Kwiatkowski (34), 3:1 – Grzegorczyk (52), 4:1 – Kobiałka (63), 5:1 – Kobiałka (86).
ChKS: Kijańczuk – Kwiatkowski, Sękowski, Jodłowski, Wołos, Kobiałka, Uliczny, Budzyński (56 Chariasz), Koprucha (56 Prytuliak), Kotowicz (72 Jabkowski), Banaszak (67 Greguła).
Powiślak Końskowola w poprzednich sezonach należał do czołówki czwartej ligi, dobrze prezentował się zwłaszcza w meczach wyjazdowych, więc nic dziwnego, że trener Chełmianki, Artur Bożyk i jego zawodnicy bardzo poważnie potraktowali przeciwnika. Szkoleniowiec w ubiegłą niedzielę oglądał mecz Powiślaka z Hetmanem Zamość i dokładnie rozpracował środowego rywala Chełmianki. – Powiślak ma przede wszystkim groźne skrzydła – mówił szkoleniowiec. – Musimy wszystko zrobić, by odciąć od podań bocznych pomocników.
Gospodarze od pierwszej minuty ruszyli na bramkę Powiślaka, ale to przyjezdni stworzyli sobie dogodną okazję do zdobycia gola. W 5 min. Chwiszczuk dostał podanie na lewe skrzydło, wygrał pojedynek biegowy, strzelił z ostrego kąta, ale Łukasz Kijańczuk obronił. Bramkarz gospodarzy mógł wcześniej wybić piłkę, bo wyszedł do niej, jednak w pewnym momencie zawahał się i został w polu karnym. Cztery minuty później było już 1:0. Michał Kobiałka wypatrzył na prawej stronie Huberta Kotowicza, ten z kolei popisał się bardzo ładną wrzutką w pole karne, a będący ostatnio w dobrej dyspozycji strzeleckiej Damian Koprucha, pozostawiony bez opieki, uderzeniem głową skierował piłkę do siatki. Chełmianka kontrolowała mecz, starając się podwyższyć rezultat. Dobrze spisywała się cała druga linia, z kolei w przodzie przeciwników rozbijał Przemysław Banaszak. Dość uważnie grała też formacja obronna, choć Łukaszowi Sękowskiemu przydarzył się jeden błąd, na szczęście niewykorzystany przez rywala. Strzał Radzikowskiego obronił Kijańczuk. Miejscowi stosowali pressing na połowie rywala, zmuszając go do błędu. Tak właśnie było w 31 min. Złe wybicie bramkarza Powiślaka na 40 metrze przejął Paweł Uliczny, zagrał do Michała Budzyńskiego, który „zatańczył” z obrońcami, podał do Kopruchy i było 2:0 dla Chełmianki. Wychowanek Włodawianki w tej sytuacji zachował się wzorowo. Mógł strzelać, ale dojrzał lepiej ustawionego kolegę i podał mu piłkę. Trzy minuty później po rzucie rożnym, kapitan chełmskiego zespołu, Przemysław Kwiatkowski uderzył z 25 metrów, a piłka wpadła w samo okienko bramki byłego zawodnika Chełmianki, Mateusza Krawczaka. Gol był ozdobą całego spotkania.
Po zmianie stron goście wykorzystali stały rzut wolny i zdobyli kontaktowego gola. Nie najlepiej w tej sytuacji zachował się Kijańczuk, który wyszedł z bramki, źle obliczył lot piłki i musiał wyciągać ją z siatki. Chełmianka jednak dość szybko otrząsnęła się po stracie gola. Na bramkę Powiślaka sunęły kolejne ataki. W 63 min. Kotowicz przerzucił futbolówkę na lewą stronę do Daniela Chariasza, ten zagrał do Michała Kobiałki, a wychowanek Niedźwiadka przymierzył i kapitalnym, technicznym strzałem sprzed narożnika pola karnego posłał piłkę w długi róg bramki przeciwnika. Wynik byłby wyższy, ale w poprzeczkę trafił Michał Wołos, natomiast prawidłowo zdobytego gola nie uznał sędzia Paweł Sitkowski, odgwizdując spalonego, którego nie było. Okazji do zdobycia kolejnych goli nie brakowało, ale dopiero w 86 min. po koronkowej akcji i zagraniu Dawida Greguły, w dogodnej sytuacji znalazł się Kobiałka i strzałem z 12 m pokonał Krawczaka. Pewna, wysoka wygrana pozwoliła Chełmiance utrzymać prowadzenie w tabeli czwartej ligi do weekendowej kolejki. (red)