W powiecie krasnostawskim, wciąż uważanym za polskie zagłębie chmielowe, uprawia się coraz mniej chmielu. Jego areał w ciągu ostatniego półwiecza zmniejszył się o ponad dwie trzecie. – Po prostu coraz mniej się to opłaca – mówi Tomasz Krupa z Józefowa w gminie Gorzków. O powrocie do chmielowego eldorado, którym był nasz region w latach 70. XX wieku, możemy zapomnieć.
W najbliższy weekend, 21-23 sierpnia, w Krasnymstawie odbędzie się 55. edycja Chmielaków. Święto, kiedyś łączące plantatorów chmielu, piwowarów i miłośników złotego trunku, bardziej kojarzy się dziś z występami artystycznymi, fast foodami i wysokimi cenami piwa, a coraz mniej z samym chmielem, jego uprawą i chmielarzami.
W złotych czasach polskiego chmielu, czyli w latach 70. XX wieku, na terenie dzisiejszego powiatu krasnostawskiego chmiel uprawiano na ponad 430 hektarach, a charakterystyczne pola, tzw. chmielniki, z wysokimi drewnianymi słupami i rozciągniętymi między nimi drutami, po których wspinała się ta wyjątkowa roślina, można było spotkać przy każdej drodze. W kraju uprawiano wówczas chmiel na ok. 2216 ha, a 72,7 proc. areału znajdowało się właśnie w województwie lubelskim.
Z Rejestru Upraw Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa za lata 2020-2026 wynika, że w 2020 roku na terenie powiatu krasnostawskiego areał uprawy chmielu był trzykrotnie niższy niż pół wieku wcześniej i wynosił 141,65 ha. Patrząc na poszczególne gminy, największym areałem mógł się pochwalić Rudnik (47,57 ha), a potem kolejno: Fajsławice (27,51 ha), Gorzków (26,04 ha) i Izbica (21,48 ha). Już tylko 8,53 ha zajmowały uprawy chmielu w gminie Żółkiewka, 7,02 ha w mieście Krasnystaw i 3,5 ha w gminie Krasnystaw. A jak wygląda to w tym roku?
W ciągu ostatnich sześciu lat powierzchnia działek, na których uprawiany jest chmiel, spadła w powiecie krasnostawskim o kolejne 16 ha i wynosi teraz niespełna 126 ha. Wciąż najwięcej chmielu rośnie w gminie Rudnik (45,54 ha), gminie Gorzków (22,85 ha) i gminie Fajsławice (20,34 ha). Na terenie miasta i gminy Izbica w 2026 r. zarejestrowano uprawy chmielu na powierzchni 18,73 ha, w gminie Żółkiewka – 7,65 ha, w mieście Krasnystaw – 6,98 ha, a w gminie Krasnystaw – 3,5 ha. Spadku nie zanotowano więc tylko na terenie gminy Krasnystaw.
Te dane nie dziwią Tomasza Krupy, sołtysa Józefowa w gminie Gorzków i plantatora chmielu.
– Po prostu jego produkcja jest coraz mniej opłacalna – mówi Krupa. Chmiel wymaga dużych nakładów pracy, specjalistycznej infrastruktury i ochrony roślin, a ceny skupu nie zawsze rekompensują koszty. Bywały takie lata, że zdesperowani uprawcy sprzedawali chmiel po 5 tys. zł za tonę, co w zasadzie nie pokrywało nawet kosztów. W tym roku jest to około 20-30 tys. zł za tonę, w zależności od rodzaju chmielu.
Wciąż, według plantatorów, to mało i dlatego z roku na rok upraw jest coraz mniej, a ta tendencja zapewne się utrzyma. Na sytuację wpływa również konkurencja. Polscy rolnicy muszą rywalizować przede wszystkim z dużymi producentami europejskimi, takimi jak Niemcy i Czechy, a także z USA. Duże gospodarstwa zagraniczne mogą po prostu produkować taniej i na większą skalę.
– Browary potrzebują też innych odmian chmielu niż kiedyś, często bardziej wyspecjalizowanych i aromatycznych – mówi sołtys Józefowa. – Swoje robią też zmiany klimatu. Susze, upały, gwałtowne deszcze czy grad mogą znacząco obniżyć plony. Jednocześnie rosną koszty nawadniania i ochrony plantacji. Niestety, nie widać perspektyw, by coś miało się zmienić na lepsze – podsumowuje Krupa.
Chmielarz z Józefowa ma nadzieję, że tradycja uprawy chmielu na ziemi krasnostawskiej nigdy nie umrze. Sam nie wyobraża sobie, by bez względu na wszystko przestać uprawiać tę aromatyczną i wyjątkową roślinę, z której szyszek wytwarza się nie tylko piwo, ale również leki, suplementy diety, napary uspokajające, nalewki czy kosmetyki.









