Ciemna strona 500+ nie u nas

Odkąd w życie wszedł program „500+”, niektóre sądy rodzinne odnotowują większą liczbę wniosków rodziców o przywrócenie praw rodzicielskich. W niektórych przypadkach może chodzić nie o to, by znów mieć przy sobie dzieci, ale o to, by mieć stały dopływ gotówki. A jak jest w Chełmie?

Kilka miesięcy temu zaczął funkcjonować rządowy program „500+”, gwarantujący rodzinom finansowe wsparcie na dzieci. Projekt od początku wzbudzał wiele kontrowersji. Wielu go chwaliło, tłumacząc, że będzie realnym wsparciem dla polskich rodzin. Inni zarzucali, że wygeneruje olbrzymią dziurę w budżecie i na dłuższą metę państwo nie będzie w stanie go finansować. Program pociągnął za sobą także inne konsekwencje. W mediach ogólnopolskich pojawiają się doniesienia, że wielu rodziców chce odzyskać odebrane im dzieci, po to by pobierać środki z programu „500+”. Nagłaśniano przypadki, że biologiczni rodzice zgłaszali się do domów dziecka z pytaniem, co słychać u ich dzieci, choć nie interesowali się nimi przez kilka lat. Odkąd program funkcjonuje, do wielu sądów rodzinnych wpływa więcej niż zazwyczaj wniosków o przywrócenie władzy rodzicielskiej. Czy jest też tak w Chełmie?
– Nie zauważyliśmy większej liczby takich wniosków. Jest ich porównywalnie tyle, co przed rokiem. Choć są pojedyncze przypadki, gdzie mamy prawo przypuszczać, że osobie składającej wniosek może właśnie o to chodzić – mówi Leszek Breś, przewodniczący Wydziału Rodziny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Chełmie. (kw)