Cydrowali aż miło

Tysiące ludzi odwiedziło w sobotę, 17 września Stare Miasto, żeby uczestniczyć w III Lubelskim Święcie Młodego Cydru i raczyć się wybornym jabłecznikiem o niewielkiej zawartości alkoholu.
Na staromiejskim rynku trudno było nie wpaść w spiralę festiwalowych atrakcji. Trybunał opasały bowiem dziesiątki kramów, wyznaczając strefę doznań płynących wprost z polskich sadów, które zrodziły jabłka – cichych bohaterów tego święta. Bo głośnym już bohaterem przetwórstwa jabłek, popularnym obecnie niczym szarlotka, stał się Lubelski Cydr – synonim pogodnej polskiej jesieni.
– Stawiamy na bogactwo smaku, mamy tu rekordową ilość wystawców i cydrów do spróbowania – mówili organizatorzy tuż przed…
No właśnie, w samo południe aktor z trupy lubelskich sztukmistrzów odbił szpunt wielkiej (250 l) klasycznej beczki z drewna. Delegacja miejskich oficjeli wypiła pierwsze hausty, dając sygnał do cydrowej biesiady. Rzesza lublinian tylko na to czekała. Mogli wnet wokół odwiedzić 26 wystawców, którzy na 30 stoiskach prezentowali 14 różnych gatunków cydrów, w tym dwa „premierowe”. W sumie do konsumentów popłynęło 1000 litrów „premierowego” cydru oraz tyle samo świeżo tłoczonego soku. Wypity cydr znanych już wcześniej marek trudny był do oszacowania. Miłośnicy trunku tego gatunku mieli też pełną satysfakcję poznawczą. Pokazywano niektóre urządzenia z linii technologicznej, jak wielka prasa do wyciskania soku na świeżo. Ten można tu było nalewać… niczym mleko prosto od krowy. Do dyspozycji głodnych stało 11 food-trucków.

Królował Cydr Lubelski

…najpopularniejszy z tych napojów. Jego sukces tkwi w tradycyjnym procesie produkcji. Powstaje ze świeżo tłoczonego soku w procesie naturalnej fermentacji, bez koncentratu czy jakichkolwiek środków aromatycznych. Dzięki temu osiąga swój orzeźwiający smak. W ciągu zaledwie 3 lat stał się on synonimem i wzorcem cydru w Polsce. W tym roku Cydr Lubelski rozszerzył swoje portfolio, wprowadzając do sprzedaży Cydr Antonówka, Perry Lubelski oraz Cydr Lubelski Niefiltrowany. Niekwestionowanym hitem festiwalu był cydr z miodem gryczanym. Te specjały produkuje biłgorajska Ambra SA.
Inni obecni tu producenci to m.in. Biogrim, Centrum Cydru, Cider Inn, Cydr Grójecki, Cydr z Wielkopolski, Dobry Cydr, Dwikozy, Dzik Polski Cydr, Frux-Solis i Winnica Lipowiec.
Oprócz nich wyróżnia się wytwórnia Szlachetne Trunki. Prowadzą ją Elżbieta i Jan Buła, których Cydr 2015 Szczepanówka najbardziej smakował gronu ekspertów. Ci zebrali się w Cafe Trybunalska na panelu dyskusyjnym o tym, jak jeszcze bardziej rozkręcić polską produkcję cydru.
Nasz region „jabłkiem stoi” – wynika z laudacji, jakie odbierają w całym kraju tutejsi sadownicy, przetwórcy jabłek. Prawda jest jednak inna. Dziś Lubelskie „jabłkiem leży” – jabłkiem opadłym w sadach lub gnijącym na tysiącach drzew. To wszystko z powodu cen: nawet mniej niż 20 gr za kg. Winna jest temu nadprodukcja i nadal zamknięte rynki zbytu za Bugiem. Inna rzecz, iż to rosyjskie embargo na polskie jabłka ożywiło cydrowy biznes. Potentat tego sektora, Ambra SA, datuje swą produkcję od 2013 r., już notując duży sukces rynkowy. Jednak na cydr idą jedynie promile polskiej uprawy jabłek.
– Oprócz rozwoju jego produkcji należy myśleć, jak spożytkować te wspaniałe owoce, żeby trud sadowników nie szedł na marne – mówili eksperci.

Cydrowanie przy muzyce

…prężnie wspiera Lubelskie Stowarzyszenie Miłośników Cydru, traktując jego spożycie wręcz jak interes narodowy, chroniąc tym samym naszych sadowników. Prezes Tomasz Solis przekonuje, że oryginalny cydr (bez podróbek) może stać się specjalnością naszego kraju i źródłem dobrobytu polskich regionów, tak jak wino jest źródłem międzynarodowej sławy Burgundii we Francji czy włoskiej Toskanii. Docenia on mariaż konsumpcji cydru z dobrą muzyką.
A finał Lubelskiego Święta Młodego Cydru miał swoją muzyczną oprawę wieczorem na błoniach pod Zamkiem. Koncert „Spragnieni lata” przyciągnął ludzi z  całego regionu.
Kończąc „cydrową” trasę muzyczną, wystąpiło tu 15 spragnionych lata artystów, m.in.: Maja Koman, Natalia Przybysz, Natalia Grosiak – i ta młodzież zapewniła świetne muzykowanie. Jednak wszystkich przebił Tymon Tymański (dyrektor artystyczny) znakomitą adaptacją „Back In the USSR”, podobnie jak Krzysztof Zalewski w przeboju „Julia” – obaj grali tu polskie aranżacje kultowych utworów The Beatles. Wydarzeniem wieczoru był występ dynamicznej Moniki Brodki, a jej występ na bis z Tymonem w utworach „Ob-la-di, Ob-la-da” i „While My Guitar Gently Weeps” przyjęto owacyjnie. Dwa ostatnie hity Beatlesów odśpiewała już scena pełna artystów przy wtórze kilkutysięcznej publiczności.
Marek Rybołowicz