Drozd zrobił swoje

VICTORIA ŻMUDŹ – STAL KRAŚNIK 0:2 (0:0)
0:1 – Drozd (65), 0:2 – Drozd (87).
VICTORIA: Łopąg – Brodalski, Wagner, Grzywna, Ścibior, Paskiv, Sawa (90 Misztal), Fornal (78 Kasprzycki), Struk (81 Pawelec), Zieliński (70 Grądzki), Tywoniuk.
Gospodarze obawiali się pojedynku z wyżej notowaną Stalą, ale pierwsza połowa pokazała, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Do przerwy dużo lepsze wrażenie sprawiała Victoria, która stworzyła sobie kilka dogodnych okazji do zdobycia gola. Już w 4 min. na listę strzelców mógł wpisać się Dominik Struk, ale w sytuacji sam na sam trafił prosto w bramkarza z Kraśnika. Drugą bardzo dobrą sytuację podbramkową miał Igor Paskiv. Po zagraniu piłki od Pawła Fornala Paskiv miał siedem metrów do bramki i zamiast przyjąć, uderzyć do siatki, podał bramkarzowi. Kolejną korzystną okazję na gola miał też Marek Grzywna, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Goście w pierwszych 45 minutach ani razu nie zagrozili bramce Michała Łopąga.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i nie inaczej było w Żmudzi. W drugiej połowie Stal do 65 min. nie stworzyła żadnej stuprocentowej okazji strzeleckiej. Wtedy to po przypadkowym faulu goście mieli rzut wolny. Niewidoczny dotąd, jeden z najlepszych napastników IV ligi, Filip Drozd uderzył z wolnego nie do obrony i Stal wyszła na prowadzenie. – Do straty gola byliśmy częściej przy piłce, ale nie zagroziliśmy bramce przeciwnika. Po golu Drozda ruszyliśmy do przodu, zdając sobie sprawę, że Stal będzie czyhała na kontry. W 87 min. Drozd wygrał pojedynek z naszym obrońcą, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i ustalił wynik – mówił po meczu Piotr Moliński, trener Victorii.(red)