Drzewicki i Porzyc ratują Kłosa

KŁOS GMINA CHEŁM – VICTORIA ŻMUDŹ 2:1 (0:1)

0:1 – Pogorzelec (25 karny), 1:1 – Drzewicki (50), 2:1 – Drzewicki (90+4). KŁOS: Porzyc – Ciechoński (75 Wojtal), Kowalski, Poznański, Adamski, Flis, Bala, Huk (46 Wałczyk), P. Gierczak (60 Bryk), Siatka, Drzewicki.


VICTORIA: Wasyniuk – Pogorzelec, Wagner, Fornal, Grądzki, Krzyżak, Paskiv (65 Sołtysiuk), K. Sawa, Misztal (72 Brodalski), Furta, Tywoniuk (70 Żmuda).
Sędziował: Maciej Łasocha (Biała Podlaska). Żółte kartki: Kowalski (K), K. Sawa, Paskiv, Wagner, Tywoniuk, Krzyżak (V).
Derbowe pojedynki rządzą się swoimi prawami i rzadko kiedy mają faworyta. Tak też było w sobotnim starciu w Rożdżałowie, między Kłosem Gmina Chełm, a Victorią Żmudź. Więcej szans przed meczem dawano gospodarzom, choćby z tego powodu, że grali u siebie i są w tabeli wyżej od rywala. Trener gości, Piotr Moliński w sobotnie popołudnie mógł skorzystać niemal ze wszystkich zawodników i dlatego też Victoria miała argumenty, by pokusić się o komplet punktów.
Mecz miał swoją dramaturgię. W końcowym minutach spotkania przy wyniku 1:1 goście stworzyli sobie dwie stuprocentowe sytuacje do zdobycia gola. W obu przypadkach świetnie jednak interweniował Bartłomiej Porzyc. I kiedy wydawało się, że obie drużyny podzielą się punktami, Michał Siatka zdecydował się na rozpaczliwą akcję. – Minął przeciwnika, a kolejny powalił go w polu karnym i sędzia podyktował jedenastkę – opowiada trener Kłosa, Andrzej Krawiec.
Karnego bezbłędnie wykonał najlepszy strzelec Kłosa, Łukasz Drzewicki, zapewniając swojemu zespołowi bezcenne trzy punkty. To było trzynaste trafienie wychowanka Chełmianki. Gole Drzewickiego i świetne parady Porzyca po raz kolejny dały drużynie z gminy Chełm zwycięstwo. – Rzut karny, według nas, kontrowersyjny – mówił po meczu trener Moliński. – Nasz zawodnik i Siatka w jednej chwili zaatakowali piłkę. Przeciwnik dał „szczupaka” w pole karne i sędzia odgwizdał jedenastkę.
W pierwszej połowie Victoria głównie czyhała na kontrataki. Kłos prowadził grę, ale niewiele z tego wynikało. W 25 min. na boisku miała miejsce – w opinii gospodarzy – wręcz kuriozalna sytuacja. – Sędzia podyktował rzut karny, jakiego w życiu jeszcze nie widziałem. Piłka była w zupełnie innej części boiska, a w naszym polu karnym Mateusz Tywoniuk z Victorii przytrzymywał Emila Poznańskiego. Mój piłkarz próbował wyrwać się rywalowi, nagle ten upadł na murawę, a sędzia wskazał na jedenasty metr! – opowiada oburzony Andrzej Krawiec, trener Kłosa. – Ten karny ustawił mecz. Po zdobytej bramce goście cofnęli się i grali z kontry. Mieliśmy sytuację, by wyrównać stan meczu, ale Damian Flis jej nie wykorzystał.
Inaczej sytuację z rzutem karnym komentuje Piotr Moliński. – Emil Poznański już wcześniej przytrzymywał w szesnastce Tywoniuka, na co sędzia nie reagował. Robił to w sposób nieprzepisowy. Na pewno faul był, mimo że piłka nie znajdowała się w zasięgu gry – tłumaczy szkoleniowiec Victorii. – Faktem jest, że więcej okazji stuprocentowych nie mieliśmy w pierwszej połowie, jednak z kilku akcji można było więcej wycisnąć. Tywoniuk, zamiast podawać do lepiej ustawionego Furty, strzelał na bramkę, a szkoda, bo Jurij był niepilnowany. Potem Igor Paskiv też w dogodnej sytuacji nie trafił w bramkę – dodaje szkoleniowiec gości.
Po zmianie stron Kłos doprowadził do remisu po strzale niezawodnego Drzewickiego. – Wiedzieliśmy, co potrafi Drzewicki i w całym meczu miał tylko jedną sytuację, którą wykorzystał. Jeszcze tak się złożyło, że pierwszy strzał nasz bramkarz odbił prosto pod jego nogi, napastnik Kłosa zdołał opanować piłkę i posłać ją do siatki – opowiada trener Moliński. – Nie mniej jednak w drugiej połowie zagraliśmy lepiej i mieliśmy więcej sytuacji strzeleckich od gospodarzy. Sama końcówka należała już do nas. Stworzyliśmy sobie wtedy dwie świetne okazje, których nie potrafili wykorzystać Kordian Sołtysiuk i Żmuda. Zwłaszcza ten drugi miał wymarzoną sytuację. Z trzech metrów uderzył piłkę głową niemal do pustej bramki. Nagle Porzyc wyrósł jak spod ziemi i obronił piłkę. Myślę, że z przebiegu meczu, ze stworzonych sytuacji, zasłużyliśmy na remis. Chłopcy ciężko pracowali, zostawili na boisku sporo zdrowia, punkt im się należał. Niestety, w piłce nożnej potrzebne jest też szczęście. W sobotę nam go zabrakło. Jak nie można wygrać meczu, to trzeba zrobić wszystko, by remis dowieźć do ostatniego gwizdka sędziego – dodaje Piotr Moliński.
Swojego zadowolenia z trzech punktów nie ukrywał szkoleniowiec Kłosa. – Mieliśmy jeszcze jedną dogodną sytuację, ale gości przed utratą bramki uratował słupek – opowiada A. Krawiec. – Potem była dramatyczna końcówka i radość ze zwycięstwa. Cieszymy się bardzo, bo potrzebowaliśmy tych trzech punktów. Przed nami jeszcze dwa mecze, w których będziemy chcieli zapunktować – zapowiada szkoleniowiec Kłosa, którego w trakcie meczu sędzia za krytykę jego orzeczeń odesłał na trybuny.
W sobotę 11 listopada podopieczni trenera Krawca zagrają w Lubartowie z Lewartem o 12.00, Victoria natomiast będzie pauzowała.(s)