Dwie wygrały, dwie przegrały

To był udany weekend dla Kłosa Gmina Chełm i Victorii Żmudź. Zwłaszcza podopieczni Piotra Molińskiego mogą być zadowoleni, bo wygrali trzecie spotkanie z rzędu. Wysoko natomiast przegrała Włodawianka, ale jej przyszło zmierzyć się z silnym rywalem, u którego w składzie byli zawodnicy z ekstraklasową przeszłością. Bez punktów jest też Start Krasnystaw. Beniaminek nie docenił Łady Biłgoraj.

KŁOS GMINA CHEŁM – MKS RYKI 6:1 (4:1)

1:0 – Kowalski (13), 2:0 – Drzewicki (28), 2:1 – Darnia (34), 3:1 – Flis (42), 4:1 – Drzewicki (45), 5:1 – Fornal (57), 6:1 – Huk (84).

KŁOS: Mucha – K. Gierczak (72 Rak), Stepaniuk, Kowalski, Bala, Flis, Huk, Chmiel (64 Król), Kuśmierz (58 Bryk), Fornal, Drzewicki (58 Wałczyk).

Piłkarze z gminy Chełm nie mieli żadnych problemów z pokonaniem najsłabszego w lidze zespołu MKS Ryki. W zasadzie od pierwszych minut Kłos narzucił swój styl gry i choć rywale strzelili gola na 1:2, gospodarze nawet przez moment nie utracili kontroli nad meczem. Piłkarzom z Ryk sił starczyło na pierwsze pół godziny. Zespół trenera Roberta Tarnowskiego mógł wygrać wyżej, bo sytuacji do zdobycia gola nie brakowało.

* * *

VICTORIA ŻMUDŹ – POLESIE KOCK 2:0 (0:0)

1:0 – Sobiech (85), 2:0 – Fronc (90+1)

VICTORIA: Makowski – Brzozowski, Paskiv, Pogorzelec, Przychodzień, Kasprzycki (70 Krzyżak), Zwolak (50 Kuczyński), Sawa, Furta, Sobiech, Lecki (75 Fronc).

Od 41 min. Victoria grała z przewagą jednego zawodnika, po czerwonej kartce dla Dobosza. Polesie od tamtej pory cofnęło się pod własną bramkę i broniło remisu, od czasu do czasu kontratakując. Podopieczni Piotra Molińskiego atakowali non stop, ale długo nie potrafili sforsować obrony przeciwnika. W końcu w 85 min. zimną krew zachował doświadczony Erwin Sobiech i strzelił upragnionego gola. W doliczonym czasie wynik spotkania ustalił Jurij Furta. Victoria odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu, a cenne tym bardziej, że nad rywalem z dolnej części tabeli.

* * *

START KRASNYSTAW – ŁADA BIŁGORAJ 0:3 (0:2)

0:1 – Czok (28), 0:2 – Skubis (41), 0:3 – Krzyszycha (50).

START: Wikło – Kwiatkowski, Saj (46 Kabasa), Nowakowski, Bielak, Dworucha (70 Witkowski), Lenard, Szponar, Chochowski (40 Wójtowicz), Florek, Drapsa (75 Kiszyjew).

Arkadiusz Mazurek przestrzegał swoich zawodników przed zespołem z Biłgoraja. – To, że Łada przed meczem była za nami, nie oznaczało, że łatwo wygramy. Moi podopieczni niestety, chyba nie posłuchali się i przed pierwszym gwizdkiem sędziego dopisali sobie trzy punkty. Graliśmy w chodzonego, nie było należytej walki, krótko mówiąc w takiej dyspozycji z Ładą nie da się wygrać. W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie dwie okazje, ale Lenard i Drapsa ich nie wykorzystali – relacjonował po meczu A. Mazurek.

* * *

WŁODAWIANKA WŁODAWA – GÓRNIK II ŁĘCZNA 1:9 (1:3)

0:1 – Bętkowski (12 karny), 0:2 – Rogala (17), 0:3 – Zuber (18), 1:3 – Więcaszek (38 karny), 1:4 – Zuber (57), 1:5 – Zuber (64), 1:6 – Sasin (67), 1:7 – Świeca (71), 1:8 – Zuber (72), 1:9 – Zuber (90).

WŁODAWIANKA: Danielczuk – Bartnik (81 Piotrowski), Kędzierski, Błaszczuk, Nielipiuk, Misiak (75 Jemioł), Magdysh, Stachański (65 Wojtak), Walaszek, Chwedoruk, Więcaszek.

– Mieliśmy pecha i to dużego – mówi Marek Drob, trener Włodawianki. – Górnik przyjechał do nas z zawodowcami, czyli zawodnikami z pierwszej drużyny. Wynik meczu nie odzwierciedla w zupełności jego przebiegu, bo mój zespół też stwarzał sytuacje i to stuprocentowe. Po 18 minutach było 0:3, ale my też mieliśmy trzy okazje sam na sam z bramkarzem, których nie wykorzystaliśmy. Po zmianie stron doszła jeszcze czerwona kartka dla Błaszczuka i grający z przewagą rywal to wykorzystał. Nagle zrobiło się 1:8. Co prawda mogliśmy zmniejszyć rozmiary przegranej, ale byliśmy nieskuteczni. Więcaszek, Walaszek i Magdysh powinni wpisać się jeszcze na listę strzelców. Przegraliśmy stanowczo za wysoko – dodaje M. Drob. (s)