Eko grało, Sparta strzelała

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – SPS EKO RÓŻANKA 3:0 (2:0)
1:0 – Barabasz (15), 2:0 – Barabasz (35 karny), 3:0 – K. Rutkowski (90+1).
SPARTA: Bralewski – Terlecki, Kość, Lewczuk (41 K. Rutkowski), Sawicki, Bodys, Adamiec, Martyn, Kiejda, Barabasz (85 Kwiatosz), Krystjańczuk (82 Sulowski). Trener – Bartosz Bodys.
SPS EKO: Witkowski – Łobko, Sobów, Żakowski, J. Gołąb (62 Lejko), M. Gołąb, Bornus, Jankowski, Magdysh, Romaniuk, Skorupski. Trener – Sławomir Skorupski.
Sędziowali: Michalski oraz Klecha i Neckar. Czerwona kartka: Jankowski (E) w 76 min. za dwie żółte.
Od pierwszych minut goście ruszyli na bramkę Sebastiana Bralewskiego. W 8 min. Sławomir Skorupski po rykoszecie trafił w poprzeczkę. Eko prowadziło grę i wszystko wskazywało na to, że pierwszy gol dla drużyny z Różanki jest kwestią czasu. Sparta natomiast ustawiła się na swojej połowie i czyhała na kontry. Pierwszą przeprowadziła dopiero w 15 min. Piłkę na prawej stronie dostał Martyn, idealnie zagrał do wbiegającego w pole karne Daniela Barabasza, a napastnik gospodarzy ze stoickim spokojem posłał futbolówkę w długi róg, obok wyciągniętego jak struna Witkowskiego. Eko dalej atakowało, a Sparta broniła się i trzeba przyznać, że robiła to skutecznie. W 26 min. przed kolejną szansą stanął Skorupski, ale przegrał pojedynek sam na sam z Bralewskim. Tymczasem w 35 min. miejscowi podwyższyli wynik. Piłkę z autu niedaleko chorągiewki rożnej wyrzucał Łobko. Ta trafiła prosto pod nogi Konrada Kiejdy. Pomocnik Sparty ruszył z futbolówką na bramkę rywala, mijając przy tym kilku obrońców Eko. Gdy był już w polu karnym, jeden z nich zahaczył go i sędzia wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykonał Barabasz. Przed przerwą goście mogli pokusić się o kontaktowego gola. W dobrej sytuacji znalazł się Skorupski. Jego strzał jednak w ostatniej chwili zblokował obrońca Sparty. Piłka trafiła jeszcze pod nogi Łukasza Jankowskiego, który huknął z ponad 20 metrów, ale Bralewski wybił ją na rzut rożny. – My graliśmy w piłkę, a Sparta dwa razy była w naszym polu karnym i strzeliła dwa gole – tak w skrócie pierwszą część meczu podsumował Antoni Kruk, kierownik drużyny gości.
W drugiej połowie Eko dominowało jeszcze przez 20 minut, ale też Sparta częściej gościła pod bramką rywala, niż do przerwy. Okazję na hat-tricka zmarnował Barabasz, który zaprzepaścił dwie dogodne sytuacje. Goście ciągle dążyli do zdobycia bramki, jednak skuteczność nie była ich mocną stroną. Bardzo dobre okazje marnowali kolejno J. Gołąb, Romaniuk, Magdysh i Skorupski. Najlepsze mieli J. Gołąb i Magdysh. Ten pierwszy w 52 min. z 8 m przeniósł piłkę nad poprzeczką, z kolei po uderzeniu Magdysha w 78 min. zmierzającą do siatki piłkę sprzed linii bramkowej wybił jeden z defensorów gospodarzy. Wcześniej jednak zespół gości domagał się rzutu karnego. W polu karnym faulowany był Jankowski, ale sędzia na jedenasty metr nie wskazał. Minutę później ten sam piłkarz nie wytrzymał nerwowo, prowadząc piłkę uderzył łokciem nacierającego przeciwnika i dostał drugi żółty kartonik, a w konsekwencji czerwony, więc musiał zejść do szatni. Jankowski nie ukrywał swoich pretensji pod adresem arbitra. – Byłem faulowany w polu karnym wyraźnie. Skoro sędzia uznał, że przewinienia nie było, to czemu wtedy nie pokazał mi żółtej kartki za tzw. „symulowanie”?! – denerwował się po meczu pomocnik gości.
Grające w dziesiątkę Eko starało się strzelić choćby jednego gola, zdając sobie przy tym sprawę, że w każdej chwili gospodarze mogą wyprowadzić groźną kontrę i zamknąć mecz. W 87 min. bliski zdobycia trzeciego gola był Sulowski, natomiast w doliczonym czasie gry, po szybkim kontrataku, piłkę z 5 m do siatki wepchnął Kamil Rutkowski. Porażka Eko może nie jest zaskoczeniem, bo Sparta u siebie jest groźna, ale rozmiary przegranej to z całą pewnością mała niespodzianka.
– Kontuzje nas nie omijają, mamy wąską kadrę, w dodatku za tydzień nie zagra pauzujący za kartki Jankowski i chyba jeszcze jeden zawodnik. Byliśmy dziś bardzo nieskuteczni. Gdyby Sławek Skorupski wykorzystał sytuację sam na sam, myślę, nie przegralibyśmy tego spotkania – powiedział po meczu A. Kruk.(red)