Faworyt nie dał szans

STAL KRAŚNIK – VICTORIA ŻMUDŹ 5:0 (2:0)
1:0 – Król (19), 2:0 – Król (27 karny), 3:0 – Fornal (54), 4:0 – Szewc (62), 5:0 – Król (90+2).


VICTORIA: Wasyniuk (89 Furtak) – Grądzki, Pogorzelec (66 Janusz), Wagner, Brodalski, Misztal, Kasprzycki, Zwolak, Sz. Sawa (61 Fronc), K. Sawa (57 Gregorowicz), Żmuda.
Nie takiego początku rundy wiosennej spodziewali się kibice Victorii Żmudź. Inna sprawa, że problemy, jakie miał klub ze Żmudzi w okresie przygotowawczym, teraz jeszcze bardziej dają się we znaki. Szkoleniowiec Victorii Piotr Moliński niemal co tydzień narzekał, że w sparingach nie może liczyć na wszystkich zawodników. W lidze jest ten sam problem. W Kraśniku nie zagrali dwaj Ukraińcy, Igor Paskiv i Jurij Furta.
Podopieczni Piotra Molińskiego początek rundy wiosennej mieli bardzo trudny. W pierwszym meczu musieli zmierzyć się z jednym z pretendentów do awansu, Hetmanem Zamość. Wynik 0:6 nie pozostawił złudzeń, która drużyna była lepsza. W Kraśniku natomiast, gdzie rozegrany został zaległy mecz, Stal także nie dała Victorii najmniejszych szans. Gospodarze z dość dużą łatwością rozprawili się z piłkarzami ze Żmudzi, a gdyby zagrali na sto procent, ich zwycięstwo byłoby bardziej okazałe. Drużyna ze Żmudzi zagrała w Kraśniku bez fajerwerków. Rozpoczęła mecz nastawiona na grę z kontrataku, ale nie była w stanie wyrządzić krzywdy faworyzowanym gospodarzom. W dodatku czołowi gracze Victorii, Tomasz Pogorzelec i Kamil Sawa wyszli na boisko na środkach przeciwbólowych. Jakby tego było mało, w końcówce meczu ze Stalą kontuzji doznał bramkarz Damian Wasyniuk. Trener Moliński ma zatem twardy orzech do zgryzienia. Przed startem rundy wiosennej wydawało się, że Victoria powinna bez problemów poradzić sobie z utrzymaniem się w IV lidze. Patrząc na jej grę, a także postawę rywali, będzie to zadanie bardzo trudne do wykonania.(s)

UDOSTĘPNIJ