Gala czterech kółek

W Hotelu Sofitel Warsaw Victoria uroczyście zakończono sezon sportu samochodowego 2016. Gala zorganizowana przez Główną Komisję Sportu Samochodowego Polskiego Związku Motorowego zgromadziła najlepszych polskich zawodników wyścigowych, rallycrossowych i rajdowych. Prowadzący imprezę, znani komentatorzy sportowi Karolina Szostak i Andrzej Borowczyk, sześciokrotnie wyczytywali nazwiska lubelskich kierowców, o których piszemy poniżej, przypominając ich drogę do sukcesów.
W pierwszej kolejności zaproszono na scenę uczestników wyścigów płaskich, a wśród nich Piotra Parysa (Lukas Motorsport, mistrz Polski Porsche Platinum GT3 Cup Challenge Central Europe) i Pawła Malczaka (A. Wschodni, II wicemistrz Polski w klasie DN-5 Cup PL).
17-letni Parys zdeklasował rywali startujących w międzynarodowej serii wyścigowej niemieckiego producenta, zwyciężając w 15 z 16 rund i raz kończąc zawody na drugim miejscu (Węgry) po drobnych problemach technicznych. Przewaga lublinianina, najmłodszego uczestnika serialu, w zasadzie przez cały sezon była niepodważalna, choć przed pierwszym startem deklarował przede wszystkim chęć nauki i zdobywania doświadczenia. Szybko okazało się, że Piotr w pełni okiełznał tylnonapędowe porsche 991 GT3, seriami wygrywając kolejne zawody i zapewniając sobie tytuł już na dwa wyścigowe weekendy przed końcem serii. To ogromne wyróżnienie i wielka przyjemność znaleźć się w towarzystwie wielu niesamowicie szybkich kierowców. Chciałbym podziękować za wspaniałą walkę Marcinowi Jedlińskiemu i Marcinowi Jarosowi – podsumował udział w gali nasz dominator, dla którego był to drugi triumf w sporcie samochodowym, po zwycięstwie w Kia Lotos Race 2014.
Malczak, jeżdżący w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski bmw e36, sześciokrotnie stawał na podium dla zwycięzców klasy, w tym raz na najwyższym. O ile przewaga mistrza – Konrada Tadli nad kolejnymi zawodnikami była dosyć wyraźna, to walka o pozycje 2-6 trwała niemal do ostatniego okrążenia cyklu, w głównej mierze rozgrywanego na Torze Poznań. Początek sezonu to wyniki w kratkę – raz było bardzo dobrze, innym razem Paweł kończył rundy z zerowym dorobkiem punktowym (2 i 4). Na szczęście pogoń 18-letniego zawodnika A. Wschodniego za rywalami okazała się na tyle skuteczna, że po finałowych wyścigach, w których zajął drugie i trzecie miejsce, rzutem na taśmę wskoczył na najniższy stopień podium czempionatu.
Po zawodnikach z wyścigowych torów uhonorowano uczestników Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Swoje pierwsze w karierze szarfy odebrali kierowcy hond civic: Tomasz Bartoszek (A. Chełmski, I wicemistrz Polski w klasie A/PL-1600) i Jarosław Adamiak (A. Kielecki, II wicemistrz Polski w klasie E-I-2000).
Bartoszek rok 2016 rozpoczął znakomicie, dwukrotnie stając na najwyższym stopniu podium: w inauguracyjnych zawodach w Załużu oraz w sobotniej części wyścigu w Małastowie. Druga odsłona imprezy w Beskidzie Niskim okazała się kluczową w sezonie dla naszego kierowcy: kraksa kosztowała go utratę fotela lidera w klasie, ale również oznaczała pauzę w kolejnych dwóch rundach (odbudowa auta). Ostatnią szansą na dogonienie lidera Arkadiusza Borczyka były sierpniowe zawody na Słowacji, w których Tomek niestety nie wypadł najlepiej (3 i 5 pozycja) i tym samym w kolejnych startach mógł już tylko skupić się na obronie drugiej pozycji w klasyfikacji. Co byłoby gdybym nie rozbił hondy? Z pewnością inaczej podchodziłbym do rywalizacji. Ale teraz nie ma co „gdybać”, jest tytuł I v-ce mistrza i to się liczy – ocenił Bartoszek.
Drugi z lubelskich „górali” – Jarosław Adamiak zaliczył bardzo urozmaicony sezon: na dzień dobry zwyciężył w deszczowym Załużu, potem rozbił hondę w Jahodnej, wjeżdżał w opony w Małastowie, czy też ustrzelił dublet wygranych w Sopocie. Przed ostatnimi zawodami miał nawet teoretyczne szanse na mistrzowski tytuł, jednak ostateczna klasyfikacja w klasie była odzwierciedleniem rzeczywistych sił startujących. Szymon Piękoś i Karol Krupa, mając przewagę zarówno w doświadczeniu w jeździe jak i w przygotowaniu wyścigówek, ex aequo zdobyli złoto; Jarkowi zasłużenie przypadło trzecie miejsce. – Przez cały sezon rozwijałem auto, testowałem opony, ustawienia zawieszenia i aerodynamiki – w sumie osiągnąłem założenia. Dzięki sekwencyjnej skrzyni byłbym pewnie jeszcze szybszy, ale to już plan na 2017 rok… – podsumował Adamiak.
Najdłużej na wręczenie mistrzowskich laurów czekał Mariusz Stec. Zawodnik A. Wschodniego jeżdżący fordem fiesta proto, pilotowany połowę sezonu przez Bartłomieja Jakubowskiego, a drugą część przez Jacka Rathe, był najszybszy w klasie Open N w trzech z sześciu rund Castrol Inter Cars Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, co w efekcie pozwoliło mu sięgnąć po mistrzowską koronę.
Początek zmagań o złoto wypadł blado: awaria silnika na Rajdzie Świdnickim kilka kilometrów przed metą i nie najlepsze tempo na szutrach w Gdańsku sprawiły, że po dwóch rajdach Stec miał na swym koncie zaledwie 8 punktów. Przełom nastąpił w Rajdzie Rzeszowskim. Obecność syna na zawodach z pewnością miała motywujący wpływ na jazdę i Mariusz zanotował pierwszą wygraną. Nasz kierowca nie uległ presji wyniku na „domowym” Rajdzie Nadwiślańskim i powtórzył sukces, przejmując prowadzenie w klasyfikacji klasy. Problemy z alternatorem na przedostatniej rundzie pozwoliły wywalczyć „tylko” drugie miejsce. Zwieńczeniem sezonu 2016 była pierwsza w karierze wygrana w „generalce” rajdu rangi mistrzostw Polski (Arłamów), którą jednocześnie przypieczętował triumf w klasie.
Oprócz piątki wymienionych laureatów mistrzostw Polski na podium dla zwycięzców stanął jeszcze Piotr Budzyński. Kierowca Automobilklubu Lubelskiego rywalizujący w Pucharze Polski Oponeo Rallycross 2016 wywalczył II miejsce w klasie Folkrace SC Cup.
Łukasz Głowacki