Gol 15-latka!

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – FRASSATI FAJSŁAWICE 3:2 (1:1)
0:1 – M. Baran (15), 1:1 – Barabasz (37), 2:1 – Oleksiejuk (80), 2:2 – Lipa (86), 3:2 – K. Rutkowski (90+2 wolny).
SPARTA: Bralewski – A. Rutkowski, Terlecki, Lewczuk, Sawicki (68 Sulowski), K. Rutkowski, Kiejda, Martyn, Adamiec, Barabasz, Kwiatosz (57 Oleksiejuk). Trener –Bartosz Bodys.
FRASSATI: Mazur – K. Baran (84 Kasperek), Stacharski, P. Przebirowski, Madeja, Olech, Lipa, Chruściel (46 Stefaniak), Adamiak, M. Baran, Krakiewicz (69 Młynarczyk). Trener – Daniel Krakiewicz.
Sędziowali: Marciniak oraz Staniuki Kimel.
Spotkanie rozegrane w sobotę w Rejowcu Fabrycznym od początku przebiegało pod dyktando gości. – Graliśmy dokładnie to, co sobie założyliśmy, dość szybko strzeliliśmy bramkę i mieliśmy szanse na kolejne – mówi Daniel Krakiewicz, trener Frassati. W 15 min. Marcin Baran plasowanym strzałem wykończył ładną akcję zespołu z Fajsławic. Kilka minut później ten sam zawodnik mógł podwyższyć na 2:0, ale przestrzelił, a szansy na gola nie wykorzystał też Jacek Olech. – Na dobrą sprawę po 30 minutach powinniśmy prowadzić 3:0 i byłoby po meczu – zauważa Krakiewicz. – Zamiast tego nadzialiśmy się na kontrę i Sparta wyrównała – opowiada. Po zmianie stron kolejnej dobrej sytuacji nie wykorzystał M. Baran. Dość niespodziewanie losy meczu odwrócił w 80 min. zaledwie 15-letni Dawid Oleksiejuk. – W 80 min. dostał podanie w polu karnym i jak profesor posłał piłkę po długim rogu do bramki. Żaden bramkarz na świecie by tego nie obronił – mówi Andrzej Wilczyński, kierownik zespołu z Rejowca Fabrycznego. Młody Oleksiejuk wniósł sporo ożywienia w akcje gospodarzy. Dobrze rozumiał się zwłaszcza z Kamilem Rutkowskim. To właśnie ten zawodnik został ostatecznie bohaterem gospodarzy. Było 2:2, gdy w 92 min. za faul na K. Rutkowskim sędzia podyktował rzut wolny. Do piłki podszedł sam poszkodowany i trafił w okienko. Zrobiło się 3:2 i stadion eksplodował z radości. – W ogóle nie zasłużyliśmy na przegraną, piłkarsko byliśmy lepsi, Sparta, co miała, to strzeliła. Szkoda mi moich piłkarzy, bo walczyli ambitnie, a nie zdobyli nawet punktu – podsumowuje Krakiewicz. (kg)