Gol w 18 sekundzie!

FRASSATI FAJSŁAWICE – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 3:1 (1:1)


1:0 – Olech (1), 1:1 – Suduł (10), 2:1 – Adamiak (47), 3:1 – P. Przebirowski (54).
FRASSATI: Dzirba – Błaziak (78 Jedut), Lipa, P. Przebirowski, Madeja, Olech, Robak, Adamiak, M. Baran (46 Chruściel), S. Baran (46 Skorek), Stefaniak (64 Młynarczyk). Trener – Jerzy Szych.
BRAT: Kowalski – M. Szadura, Kociuba, Jopek, Arkadiusz Kister, Arnold Kister, P. Szadura (65 K. Szadura), Wędzina, Wojciechowski, Szczepaniuk (80 Oszwa), Suduł. Trener – Andrzej Krawiec.
Sędziowali: Kołtun oraz Kimel i Romanowski.
Sędzia ledwo rozpoczął mecz, a gospodarze prowadzili już 1:0. – Rywale ruszyli od środka, wymienili kilka podań, piłka spadła pod nogi Jacka Olecha, ten strzelił i gol. Była 18 sekunda spotkania! – opowiada Andrzej Krawiec, trener Brata. – Frassati nas zaskoczyło, ale szybko pozbieraliśmy się i zaczęliśmy grać to, co potrafimy.
W pierwszej połowie lepiej prezentowali się goście. Do wyrównania doprowadził Sebastian Suduł, który dobił strzał jednego z piłkarzy Brata. – Mieliśmy więcej klarownych sytuacji do zdobycia bramki, byliśmy jednak nieskuteczni. Inna sprawa, że gospodarze wypracowali sobie też okazję na 2:0, ale jej nie wykorzystali – relacjonuje A. Krawiec.
W pierwszej połowie Frassati zagrało poniżej oczekiwań. – To nie był dobry mecz w naszym wykonaniu – mówił po ostatnim gwizdku sędziego Bartłomiej Sałaga, członek zarządu klubu. – W pierwszych 45 minutach Brat był lepszą drużyną. Miał jeszcze dwie stuprocentowe okazje do zdobycia gola. My dopiero w samej końcówce zagroziliśmy przeciwnikowi, ale Jakub Stefaniak z 5 metrów uderzył głową zbyt lekko. W przerwie nasz trener przeprowadził z zawodnikami męską rozmowę i poskutkowało. W 47 min. Andrzej Adamiak popisał się precyzyjnym uderzeniem z 25 metrów i prowadziliśmy 2:1. W 54 min. po rzucie rożnym Patryk Przebirowski zdobył trzeciego gola i tą bramką chyba odebrał rywalom ochotę do gry. Mieliśmy jeszcze kolejne dogodne sytuacje, m.in. Adamiak trafił w poprzeczkę, jednak więcej goli już nie padło.
Andrzej Krawiec również uważa, że zbyt szybko stracone dwa gole po przerwie miały duży wpływ na dalszy przebieg meczu. – Po wrzucie piłki z autu nie było doskoku do przeciwnika, ten miał czas, miejsce na strzał i padł gol. Frassati zagrażało nam głównie po stałych fragmentach gry. Biorąc pod uwagę specyficzne boisko w Fajsławicach, każdy wrzut z autu i rzut rożny w wykonaniu gospodarzy to duże zagrożenie pod naszą bramką. Przy 1:3 mogliśmy zmniejszyć rozmiary porażki, ale Arkadiusz Kister nie wykorzystał dobrej okazji – stwierdził A. Krawiec.(s)