Gol, którego nie było

POM PIOTROWICE – WŁODAWIANKA WŁODAWA 2:1 (1:0)
1:0 – Fularski (45), 2:0 – M. Orłowski (55 karny), 2:1 – Zdolski (82).
WŁODAWIANKA: Danielczuk – Leszczyński, Nielipiuk, Błaszczuk, Aftyka, Kędzierski, Soroka, Drachanczuk, Kuczyński, Chodziutko, Zdolski.
Na mecz do Piotrowic Włodawianka pojechała w mocno osłabionym składzie. Marek Drob, trener włodawskiej drużyny, nie mógł skorzystać z bramkarza Daniela Polaka, stopera Wojciecha Więcaszka (kartki), obrońcy Łukasza Bartnika i pomocnika Adriana Szmytkiego (obaj urazy). Mimo to, Włodawianka stworzyła kilka bardzo dobrych sytuacji do zdobycia bramki i gdyby Michał Kuczyński miał lepiej ustawiony celownik, wyjechałaby z Piotrowic na pewno z jednym, a może nawet trzema punktami.

Przy stanie 0:0 Kuczyński znalazł się w idealnej sytuacji. Strzelił z kilku metrów, lecz prosto w bramkarza gospodarzy. Do odbitej piłki ruszył Piotr Chodziutko, chciał wślizgiem skierować ją do siatki, jednak nie trafił w bramkę. Tuż przed zejściem do szatni na przerwę na boisku miała miejsce kontrowersyjna sytuacja. Po strzale Fularskiego piłka odbiła się od poprzeczki, następnie od murawy i została w boisku. Asystent sędziego ku zaskoczeniu wszystkich podniósł chorągiewkę do góry, twierdząc, że futbolówka po odbiciu się od poprzeczki przekroczyła pełnym obwodem linię bramkową. – Doskoczyliśmy do niego, próbując wyjaśnić, że gola nie było. Zdziwieni jego decyzją byli też gospodarze, którzy również byli przekonani, iż nie padła bramka. Niestety, arbiter główny pokazał na środek – opowiada Marek Drob.

W drugiej połowie Włodawianka ruszyła odrabiać straty. – Chcieliśmy jak najszybciej wyrównać – mówi szkoleniowiec gości. – Atakowaliśmy, a rywal wyprowadzał groźne kontry i w 55 min. Artur Nielipiuk we własnym polu karnym sfaulował przeciwnika, za co sędzia podyktował jedenastkę. Przy 0:2 nie mieliśmy już nic do stracenia i wszystkie siły rzuciliśmy do przodu. Okazje do zdobycia bramek były. Najlepszą znów miał Michał Kuczyński, który po zagraniu od Norberta Zdolskiego z 8 metrów ponownie trafił w bramkarza – dodaje M. Drob.
W 70 min. Włodawianka powinna strzelić kontaktowego gola. Po zagraniu piłki ręką w szesnastce przez jednego z zawodników gospodarzy sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Kuczyński, ale nie ulokował jej w siatce. To nie była pierwsza w tej rundzie jedenastka zmarnowana przez tego gracza. Gdyby na boisku był Więcaszek, stały wykonawca karnych, zapewne goście strzeliliby kontaktowego gola… Co prawda w 82 min. wreszcie do bramki Piotrowic trafił Zdolski, ale na wyrównanie zabrakło już czasu.
– Tego meczu nie powinniśmy przegrać – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego trener Drob. – Wcale nie byliśmy gorsi od gospodarzy. Po prostu graliśmy nieskutecznie. Przed nami trzy mecze z zespołami, które podobnie jak my, walczą o utrzymanie się, czyli Polesiem Kock i Ładą Biłgoraj u siebie oraz Lutnią Piszczac na wyjeździe. W tych spotkaniach musimy szukać punktów, żeby zima była spokojna – dodaje szkoleniowiec Włodawianki.(red)