Gole po rzutach rożnych

GRANICA DOROHUSK – BRAT SIENNICA NADOLNA 3:0 (0:0)
1:0 – Chmiel (55 z rzutu rożnego), 2:0 – Piorun (73), 3:0 – Kozak (82).
GRANICA: Kopeć – Biniuk, Czępiński, Ruszkiewicz (46 Olender), Świderski, Zwolak, Chmiel, Garbacz (65 Kozak), Furmanik, Miksza (87 M. Hawryluk), Piorun. Trener – Stanisław Cybulski.
BRAT: Kowalski – Ćwirta, Karol Wojciechowski II, Kociuba, Malinowski, Arnold Kister, Arkadiusz Kister, Drabsa (55 Karol Wojciechowski I), M. Szadura, P. Szadura (46 Szczepaniuk), Suduł. Trener – Andrzej Krawiec.
Sędziowali: Sieraj oraz Grodek i Domański.
W sobotę w Dorohusku kibice obejrzeli bardzo wyrównane spotkanie, a wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. – W pierwszej połowie to goście byli groźniejsi – przyznaje Ryszard Kotowski, prezes Granicy. – Od początku na nas ruszyli, grali bardzo ofensywnie i stworzyli sobie dwie bardzo dobre okazje na zdobycie gola. Na szczęście mieliśmy dziś świetnie dysponowanego bramkarza. Kopeć popisał się kilkoma kluczowymi paradami – dodaje. Wspominanie przez prezesa sytuacje dla Brata to akcje „sam na sam” Michała Szadury i Sebastiana Suduła, z których golkiper z Dorohuska wyszedł obronną ręką. – W pierwszych 45 minutach nie mieliśmy żadnej „setki” – mówi Kotowski.

Andrzej Krawiec, trener zespołu z Siennicy Nadolnej, potwierdza, że jego zespół dobrze rozpoczął spotkanie. – Mam wrażenie, że z gry byliśmy lepsi od gospodarzy, zagraliśmy chyba najlepszy mecz w sezonie, a mimo to przegraliśmy 0:3 po trzech rzutach rożnych. Niebywałe! – komentuje Krawiec. W 55 min. Chmiel wykonywał korner dla Granicy. Zakręcił futbolówką, wykorzystał wiejący wiatr i kompletnie zmylił źle ustawionego Kowalskiego. – Piłka wpadła za kołnierz naszemu bramkarzowi Brata. Takich bramek nie można tracić – wyznaje załamany Krawiec. – Dalej graliśmy swoje, znów sytuacji sam na sam nie wykorzystał Suduł, a Granica wywalczyła kolejny rzut rożny i zrobiło się 0:2 – relacjonuje.
Po dośrodkowaniu z narożnika boiska gola zdobył skuteczny Piorun. Kilka minut później jego wyczyn skopiował Kozak, również wykorzystując wrzutkę z rogu. Brat, który przez większą część spotkania miał optyczną przewagę, stracił trzy bramki po stałych fragmentach gry. – Musimy nad tym popracować, źle się ustawiamy, gdy rywal bije wolne i kornery. Nie powinniśmy dziś przegrać, ale sama gra naszego zespołu pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość – podsumowuje Krawiec. (kg)