Granica górą w Białopolu

UNIA BIAŁOPOLE – GRANICA DOROHUSK 1:2 (1:0)

1:0 – Steciuk (32), 1:1 – Słomka (56), 1:2 – Maliszewski (85).


UNIA: Wójtowicz – Omelko, Bureć, M. Cor, Ślusarz, Romański (70 K. Cor), Zdybel (70 Tabuła), Kaznowski, Steciuk, Leśnicki, Mazur. Trener – Waldemar Kogut.

GRANICA: Kopeć – Giedz, Furmanik, Marek Grzywna, Piotrowski, Swatek (90 Tarasek), Michał Grzywna, Sokołowski, Daniluk (51 Krupa), Maliszewski, Słomka. Trener – Marek Grzywna. Czerwona kartka: Kaznowski (U) w 59 min. za faul.

Unia Białopole wciąż w kryzysie. Zespół Waldemara Koguta wygrał tylko jedno z ostatnich sześciu spotkań, tydzień temu poległ aż 2:8 w Wierzbicy. Posada szkoleniowca z Białopola wydaje się być zagrożona, tym bardziej, że Jan Ostrowski, prezes klubu, rzekomo powoli traci cierpliwość. W sobotę Unia grała u siebie z dobrze dysponowaną w ostatnim czasie Granicą i wiadomo było, że o punkty łatwo nie będzie. – Obie drużyny przystąpiły do meczu mocno osłabione kadrowo – zauważa Konrad Czebiera, wiceprezes klubu z Dorohuska. Trener Granicy Marek Grzywna nie mógł skorzystać aż z siedmiu podstawowych zawodników, a mimo to jego zespół lepiej rozpoczął i stwarzał więcej okazji podbramkowych.

– Najlepszych okazji do zdobycia gola nie wykorzystali Arkadiusz Słomka i Dominik Swatek – informuje Czebiera. Gospodarze, również osłabieni kadrowo, (nie mogli grać np. Łukaszewski, Piekaruk, Oleszczuk) nie grali najlepiej, ale do przerwy prowadzili 1:0. Po dośrodkowaniu Sławomira Leśnickiego pięknym strzałem popisał się Dawid Steciuk. – Po przerwie mieliśmy kilka okazji na 2:0, najlepszej nie wykorzystał Sławek Leśnicki – mówi Jan Ostrowski, prezes Unii. – A niestety, jak się nie wygrywa 2:0 to się przegrywa 1:2 – dodaje. – Rzeczywiście po zmianie stron gospodarze przystąpili do ataków i kilkukrotnie z opresji musiał nas ratować dobrze dysponowany tego dnia Piotr Kopeć – potwierdza Czebiera.

Granica ochłonęła ok. 55 min., przystąpiła do ataku i od razu wyrównała. Gola na 1:1 zdobył niezawodny Arkadiusz Słomka, prezes zespołu z Dorohuska, który im starszy, tym lepszy. Kilka minut później Unia otrzymała kolejny cios, tyle że tym razem sama go sobie zadała. Kaznowski brutalnie sfaulował jednego z zawodników gości i wyleciał z boiska. – Stało się jasne, że powalczymy w tym meczu o pełną pulę. Na zwycięskie trafienie, pomimo wielu okazji, musieliśmy poczekać do 85 minuty. Piłkę dośrodkowywał Łukasz Piotrowski, świetnie odegrał Michał Grzywna, a Szymon Maliszewski pewnym strzałem umieścił ją w siatce – opowiada wiceprezes Granicy. Pokonując Unię, i to w Białopolu, podopieczni Marka Grzywny potwierdzili, że mogą się liczyć w walce o IV ligę. (kg)