Granie i pomaganie ma we krwi

Piotr Misiura z Włodawy – znany konferansjer, DJ i wodzirej – po raz kolejny udowodnił, że muzyka i dobra zabawa mogą iść w parze z pomaganiem. Podczas zabawy sylwestrowej, którą prowadził, spontanicznie zorganizował zbiórkę pieniędzy na rzecz 12-letniego Franka Guzika, chłopca zmagającego się z ciężką chorobą.

Impulsem do działania było ogłoszenie mamy Franka w mediach społecznościowych, na które Piotr Misiura natychmiast odpowiedział. – Mama Franka dostarczyła puszkę, ustawiliśmy ją przed sceną i w trakcie zabawy zachęcaliśmy ludzi do wrzucenia datku oraz do zrobienia dobrego uczynku – relacjonuje. Wraz z partnerką postanowili, że wszystkie dedykacje muzyczne tego wieczoru będą miały charakter charytatywny, więc całą pulę oni również wrzucili do puszki. – Ludzie bardzo się zainteresowali historią Franka i chętnie wrzucali pieniądze. To pokazuje, że wystarczy stworzyć przestrzeń do pomagania – podkreśla Misiura, zachęcając wszystkich do włączania się w podobne akcje. On sam pomaganie ma we krwi. Aż 17 razy był szefem włodawskiego sztabu WOŚP, udzielał się charytatywnie również na innych polach.

Franek Guzik ma zaledwie 12 lat, a już przeszedł więcej niż niejeden dorosły. Urodził się z bardzo rzadką i trudną chorobą – artrogrypozą kończyn górnych i dolnych. Schorzenie powoduje sztywność oraz przykurcze stawów rąk i nóg, znacząco utrudniając codzienne funkcjonowanie. Mimo młodego wieku Franek ma za sobą aż 14 operacji i nieustanną walkę o sprawność. Sylwestrowa inicjatywa w Białej Podlaskiej pokazała, że nawet podczas radosnego świętowania można zrobić coś ważnego dla innych. Dzięki takim osobom jak Piotr Misiura historia Franka dociera do kolejnych ludzi, a każda forma wsparcia przybliża chłopca do lepszego jutra. (bm)