Hetman dopiął swego

TATRAN KRAŚNICZYN – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 2:3 (0:0)
0:1 – Armaciński (49), 0:2 – Rycerz (60), 1:2 – K. Mazurek (65), 2:2 – K. Mazurek (75), 2:3 – Bielak (88).
TATRAN: M. Sawczuk – S. Stasiuk, A. Stasiuk, Błaszczak, Ciechan, P. Mazurek, K. Mazurek, D. Mazurek, Smorga (65 Knażuk), Barzał, P. Sawczuk (65 K. Ciechański). Trener – Mirosław Berbeć.
HETMAN: Ścibak – Gieleta, Armaciński, Kasperek, Skrypczyński, Hawerczuk, Wójcik, Bielak (90 Stępniak), Małek (55 Szymczuk), Rycerz (90 Więckowski), Grzegórski (65 Kufrejski). Trener – Tomasz Tuczyński.
Sędziowali: Bryda oraz Olech-Bartoń i Misztal.
W pierwszej połowie meczu między Tatranem, a Hetmanem działo się nie wiele. – Było sporo walki, ale mało sytuacji podbramkowych, moim zdaniem od początku byliśmy jednak lepszą drużyną, lecz brakowało nam wykończenia – mówi Andrzej Koprucha, kierownik zespołu z Żółkiewki. Po zmianie stron goście w końcu zdobyli gola. W 49 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Armaciński mocnym strzałem głową nie dał szans M. Sawczukowi. Ten znalazł się w bramce Tatranu z konieczności, bo rozchorował się podstawowy bramkarz gospodarzy Przemysław Kubów. Dziesięć minut później było już 2:0 dla gości. Rycerz wykazał się instynktem i w zamieszaniu podbramkowym z bliska pokonał M. Sawczuka. – Mieliśmy 2:0 i zamiast spokojnie kontrolować dalszy przebieg spotkania, w naszą grę wkradło się jakieś rozluźnienie, może nawet zlekceważenie rywala. Nadzialiśmy się na dwie szybkie kontry Tatranu i nagle zrobiło się 2:2, co niepotrzebnie doprowadziło do nerwowej końcówki – opisuje Koprucha. W ostatnich minutach meczu to zawodnikom Hetmana dopisało jednak szczęście. Bielak zdecydował się na strzał z dystansu, nie najlepiej zachował się bramkarz Kraśniczyna i goście pojechali do domu z trzema punktami. – Moim zdaniem z przebiegu całego meczu wygraliśmy zasłużenie – podsumowuje kierownik Hetmana. (kg)