Od Kodnia po Wolę Uhruską, a być może jeszcze dalej, wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 816 pojawiło się coś, co dla wielu mieszkańców powiatu włodawskiego staje się symbolem nowej, niepokojącej rzeczywistości. Na słupach energetycznych i latarniach zamontowano profesjonalne kamery monitoringu, wyposażone w stałe łącze internetowe. I nikt nie wie, co lub kogo mają rejestrować.
– Jesteśmy obserwowani na każdym kroku – mówią mieszkańcy nadbużańskich gmin, przywołując skojarzenia z Wielkim Bratem z powieści George’a Orwella „Rok 1984”. W literackiej fikcji wszechobecne ekrany miały „chronić”, a w rzeczywistości służyły totalnej kontroli społeczeństwa. Dziś, zdaniem mieszkańców, granica między bezpieczeństwem a inwigilacją zaczyna się niebezpiecznie zacierać. A wszystko przez profesjonalne kamery zamontowane wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 816, czyli popularnej nadbużanki. Na obudowach urządzeń widnieją napisy: „Nadbużański Oddział Straży Granicznej w Chełmie”. Problem w tym, że poza samą nazwą instytucji nie wiadomo nic więcej. Kto dokładnie ma dostęp do nagrań? Jak długo są przechowywane dane? Czy obrazy z kamer są analizowane automatycznie, archiwizowane, a może łączone z innymi systemami? Mieszkańcy nie otrzymali odpowiedzi. Przed świętami redakcja skierowała pytania do Straży Granicznej, ale nadal czekamy na odpowiedź. A brak informacji – jak podkreślają eksperci – sam w sobie stanowi poważne zagrożenie.
– Czujemy się, jakbyśmy żyli w oku kamery przez całą dobę – mówi mieszkanka Woli Uhruskiej. – Ktoś może śledzić nasz każdy ruch, a najgorsze jest to, że nie wiemy, komu i do czego ta wiedza służy – dodaje. Niepokój potęguje fakt, że choć monitoring formalnie obejmuje przestrzeń publiczną, w praktyce kamery mogą rejestrować wszystko, co dzieje się na drodze. W erze cyfrowej taki materiał to nie tylko obraz. To dane, które można analizować, łączyć i wykorzystywać do tworzenia profili zachowań. Specjaliści od ochrony danych i bezpieczeństwa cyfrowego ostrzegają, że niekontrolowany monitoring niesie ze sobą realne ryzyko nadużyć. Może prowadzić do śledzenia codziennych zwyczajów mieszkańców, ustalania godzin wyjść z domu, tras przejazdów, kontaktów międzyludzkich. A w skrajnych przypadkach nawet do budowy systemu stałego nadzoru, w którym obywatel staje się obiektem obserwacji, a nie podmiotem praw.
Podejrzewamy, że kamery mogą być elementem tzw. Tarczy Wschód lub elektronicznej bariery granicznej, mającej chronić wschodnią granicę państwa. Jednak mieszkańcy terenów przygranicznych coraz częściej zadają pytanie: czy system, który miał patrzeć na granicę, nie zaczął patrzeć przede wszystkim na nich? Każda technologia nadzorcza powinna mieć jasno określony cel, zakres i czas działania – podkreślają eksperci ds. bezpieczeństwa cyfrowego, bo bez transparentności i społecznej kontroli bardzo łatwo przekroczyć granicę, za którą zaczyna się państwo nadzoru. A to prosta droga do świata, przed którym ostrzegał Orwell. (bm)



![Niezwykła lekcja muzyki [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/01/gok-ok1-218x150.jpg)

























