Jeden punkt cieszy

KSZO OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI – ChKS CHEŁMIANKA 0:0

KSZO: Zacharski – D. Cheba, Sołtykiewicz, Kudryavtsev, Janik – Kapsa (67 Puton), Mikołajek (78 Mężyk), Mąka (59 Persona), Łokieć (48 Sarwicki) – Grunt, Jamróz.
ChKS: Drzewiecki – Kompanicki, Wołos, Chodziutko, D. Niewęgłowski, Kotowicz (72 Chariasz), Kobiałka, Uliczny, Koszel, Banaszak, Budzyński (83 Koprucha).
Sędziował: Mariusz Myszka (Stalowa Wola). Żółte kartki: D. Cheba, Mężyk (K), Banaszak, D. Niewęgłowski (C). Widzów: 700 (50 z Chełma).
Punkt na wyjeździe, w dodatku zdobyty na terenie wymagającego przeciwnika, zawsze należy szanować. Nie mniej jednak piłkarze Chełmianki, choć grali w dużym osłabieniu i w eksperymentalnym składzie, mogli w Ostrowcu Świętokrzyskim pokusić się o zwycięstwo.
Kto wie jednak, jak potoczyłyby się losy tego spotkania, gdyby jego arbiter Mariusz Myszka ze Stalowej Woli wytrzymał ciśnienie i w 36 oraz 38 min. podjął prawidłowe decyzje. W pierwszej sytuacji nie dopatrzył się faulu w polu karnym na Przemysławie Koszelu, choć przewinienie było ewidentne, co pokazało filmowe nagranie. W drugiej natomiast zupełnie niezrozumiale powstrzymał gwizdkiem wychodzącego na czystą pozycję Przemysława Banaszaka. Napastnik Chełmianki wygrał główkowy pojedynek ze stoperem KSZO i ruszył sam na bramkarza rywali. Arbiter nie dość że przerwał akcję, to także podyktował rzut wolny i pokazał Banaszakowi żółtą kartkę za rzekome uderzenie przeciwnika łokciem, którego chełmski zawodnik nie popełnił. Dwie błędne decyzje arbitra w tak krótkim czasie zirytowały szkoleniowca Chełmianki Artura Bożyka. Trenerowi puściły nerwy i w złości kopnął w leżącą w strefie ławki rezerwowych butelkę z wodą. Ta wturlała się na murawę. Sędzia uznał zachowanie trenera gości za niewłaściwe i odesłał go na trybuny…
Gospodarze przed spotkaniem najbardziej obawiali się Aleksieja Prytuliaka, najlepszego strzelca chełmskiej drużyny. Wiadomość o tym, że ukraiński pomocnik Chełmianki nie zagra, bo pauzuje za żółte kartki, przyjęli z dużą ulgą. Oprócz Prytuliaka z tego samego powodu nie wystąpił też Paweł Jabkowski. Trener Bożyk musiał zatem przemeblować skład. Po raz pierwszym w tym sezonie na prawej obronie zagrał Mateusz Kompanicki i trzeba przyznać, że z powierzonych mu zadań wywiązał się na piątkę z plusem. Parę stoperów tym razem stworzyli Michał Wołos i Piotr Chodziutko. Obaj, choć nie ustrzegli się drobnych błędów, sobotni występ zaliczą do bardzo udanych. Od pierwszej minuty na prawym skrzydle wystąpił Hubert Kotowicz, a na lewe został przesunięty Koszel. Trener Bożyk postanowił zagrać dwójką napastników, Michałem Budzyńskim i Banaszakiem.
Od pierwszych minut spotkania zespołem częściej utrzymującym się przy piłce była Chełmianka. Goście nie zamierzali kalkulować i raz lewą, raz prawą stroną, czasami też przez środek boiska starali się atakować bramkę KSZO. Kilka akcji napawało optymizmem. Niestety, gorzej było z finalizowaniem ataków. Podopieczni trenera Bożyka, mimo wydawałoby się dobrze przeprowadzonych akcji, pod bramką Konrada Zacharskiego dokonywali jednak złych wyborów. Kiedy trzeba było oddać strzał, próbowali jeszcze rozgrywać piłkę, bądź uderzali na bramkę z opóźnieniem. Gdy Banaszak, Koszel czy Budzyński wychodzili na czyste pozycje, nie dostawali w tempo podań.
Gospodarze w pierwszej połowie dwa razy poważnie zagrozili bramce Damiana Drzewieckiego. Najpierw w 27 min. po stracie piłki w środku pola z dystansu mocno uderzał Jakub Kapsa, ale futbolówką poszybowała metr obok słupka. W doliczonym czasie gry natomiast po szybkim ataku Łukasz Jamróz z 10 metrów trafił w poprzeczkę.
W drugiej połowie wydawało się, że KSZO zaatakuje. Tak też się stało, ale gospodarze szybko musieli zweryfikować swoje plany, bo nie byli w stanie przebić się przez szczelną defensywę Chełmianki. Piłkarze z Ostrowca nie stworzyli sobie ani jednej stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola. Nie miała ich także drużyna gości, choć kilka szybkich kontrataków zwłaszcza w wykonaniu Banaszaka mogło przynieść powodzenie, jednak znów zabrakło ostatniego dokładnego podania. Z kolei strzały z dystansu Kompanickiego i Banaszaka albo były niecelne, albo padały łupem bramkarza KSZO.
Gorąco pod bramką Zacharskiego zrobiło się dopiero po dwóch stałych fragmentach gry. W 81 min. z rzutu rożnego na krótki słupek dośrodkował Paweł Uliczny. Piłka zatańczyła tuż przed linią bramkową i gdy Banaszak szykował się do wepchnięcia futbolówki do siatki, jeden z obrońców w ostatniej chwili wybił ją poza pole karne. Pięć minut później Uliczny wrzucił piłkę w pole bramkowe z rzutu wolnego. Banaszak uderzył ją głową, ale posłał wysoko nad poprzeczką. Gdyby jej nie zagrał, w bardzo dobrej sytuacji znalazłby się stojący za nim Damian Koprucha.
Z przebiegu meczu remis nie krzywdzi żadnej z drużyn. Patrząc na sytuację kadrową, w jakiej przed tym spotkaniem znalazła się chełmska drużyna, z punktu należy być zadowolonym. Chełmscy piłkarze zostawili na boisku sporo zdrowia. Waleczności, determinacji, ambicji, ale również piłkarskich umiejętności nie można było im odmówić. Co ważne również, po raz pierwszy w kadrze meczowej znaleźli się utalentowani młodzi zawodnicy Chełmianki, Dawid Kuśmierz i Michał Górny.
W sobotę 30 września zespół trenera Bożyka na stadionie miejskim w Chełmie o 16.00 zmierzy się z Podhalem Nowy Targ. Do drużyny dołączą już „kartkowicze” Prytuliak oraz Jabkowski, a być może również wracający po kontuzji Jakub Niewęgłowski. Tym razem za żółte kartki będzie pauzował natomiast Dawid Niewęgłowski. (s)