Jubileusz na Przełęczy pod Ostrą

Sławomir Kaźmierak w końcu zaliczył udany weekend w górach

10. Wyścig Górski Limanowa Przełęcz pod Ostrą zakończył pierwszą połowę sezonu Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Bardzo dobry start w jubileuszowych zawodach zaliczyli: Sławomir Kaźmierak, plasując się na drugim i trzecim miejscu w klasie E-I-2000 oraz, ostatnio widziany w górach w… 2014 roku, Alberto Azzini, sięgając w niedzielnej części zawodów po drugą lokatę w grupie A/PL. Niewiele gorzej pojechał Patryk Jusiak, dwukrotnie trzeci w klasie A/PL-1600. Poza wyżej wspomnianymi na najdłuższej trasie cyklu Lubelszczyznę reprezentowali: Jarosław Adamiak, Mariusz Stec i Sergio Azzini.


O sportowym odrodzeniu można mówić w przypadku Sławomira Kaźmieraka (honda civic). Problemy techniczne z zawieszeniem, skrzynią biegów, i v-tec-em podczas rund w Załużu i Małastowie nie pozwoliły kierowcy Automobilklubu Lubelskiego w pełni zaprezentować swoich umiejętności. Limit pecha na 2018 rok chyba już został wykorzystany, bowiem na Przełęczy pod Ostrą w końcu pokazał moc. Jedynie w pierwszym sobotnim podjeździe wyścigowym, w związku z wywieszoną żółtą flagą, nasz zawodnik wypadł nieco gorzej (5. miejsce).

W kolejnym zanotował drugi czas i rzutem na taśmę wskoczył na podium rundy. Niedzielne zmagania to pewne drugie lokaty, zmniejszenie straty do zwycięzcy z 2 do ok. 1 sekundy na podjeździe i bezpieczna przewaga nad resztą konkurentów.

Spory zastrzyk punktowy pozwolił awansować Kaźmierakowi w punktacji klasy na trzecią lokatę. Do lidera Konrada Bieli (renault clio sport) traci sporo, bo 29 „oczek”, ale drugi kierowca E-I-2000 Gabriel Kubit (honda integra) wyprzedza go tylko o 1 punkt.

Alberto Azzini (A. Lubelski, subaru impreza) powrócił po dłuższej przerwie w góry, wykorzystując start w Limanowej do podszlifowania formy przed wyścigami płaskimi, w których docelowo zamierza uczestniczyć. Sprzyjała temu charakterystyka trasy, chyba najbardziej zbliżona do torowej spośród wszystkich w kalendarzu GSMP. O ile sobotnie wyniki Alberta nie zachwyciły (7. miejsce w A/PL, za renault clio i hondami civic), to druga część zawodów zdecydowanie przebiegła po myśli naszego kierowcy: trzecie lokaty na próbach wyścigowych po zsumowaniu czasów dały mu szczęśliwą… 2. lokatę w wynikach grupy. Rywalizacja była bardzo wyrównana, bowiem miejsca 2-4 po dwóch podjazdach dzieliła różnica zaledwie 0,14 sekundy! W dwuosobowym składzie klasy A/PL-2.0/4×4 w sobotę Azzini zamykał stawkę, a niedzielę, po nieukończeniu rundy przez Jacka Madziarę (subaru impreza), jako jedyny widniał w jej klasyfikacji.

Ponownie udany start zaliczył Patryk Jusiak (A. Kielecki, honda civic). W przedstartowych rozważaniach była nawet mowa o szansach kierowcy z Nałęczowa na pierwszą wygraną, ale tym razem tegoroczny debiutant musiał uznać wyższość zarówno Arkadiusza Borczyka, jak i Tomasza Kozickiego. Przyznał, że trasa w Limanowej momentami była dla niego za szybka i nie był w stanie przełamać się w niektórych jej partiach, co w konfrontacji z doświadczonymi zawodnikami wyeliminowało go z walki o zwycięstwo. Dodatkowo w aucie, którym jechał, zbyt często dochodziło do uślizgu tylnej osi, co wiązało się z czasowymi stratami. W efekcie Patryk jechał wolniej od zwycięzców o ok. 7 sekund, zachowując jednak bezpieczny, ponad 14-sekundowy dystans nad pozostałej trójki kierowców. W rankingu sezonu spadł z drugiego na trzecie miejsce: do Borczyka traci 16, a do Kozickiego 5 punktów.

Spore straty poniósł w Limanowej Jarosław Adamiak (A. Kielecki, honda civic), definitywnie przekreślając szanse na wywalczenie mistrzowskiego tytułu w klasie E-I-2000. Nasz zawodnik nie mógł złapać właściwego tempa jazdy, po drodze zaliczył obicie prawego boku hondy oraz drobną usterkę sekwencyjnej skrzyni biegów. W ostatnim podjeździe zawodów, tuż po starcie, ukręcił półoś i w efekcie nie pojawił się w końcowych, niedzielnych wynikach. Trzy punkty za czwarte miejsce z sobotnich zmagań nie wystarczyły do utrzymania fotela wicelidera klasy: na półmetku sezonu plasuje się tuż za podium (18 pkt), o punkt ustępując koledze z lubelskiego „racing teamu” – Kaźmierakowi. Mimo niepowodzeń nadal jednak liczy się w walce o wicemistrzowski tytuł.

O tym, jak trudny jest powrót na szczyt klasyfikacji generalnej, po raz kolejny przekonał się Mariusz Stec (A. Wschodni, ford fiesta proto), tym razem zajmując czwarte i piąte miejsce w koronnej tabeli GSMP. Wielokrotny mistrz Polski z zawodów na zawody udoskonala auto i próbuje odzyskać tempo jazdy, dające możliwość walki o zwycięstwo, ale póki co rywale są silniejsi. Z najszybszymi w Limanowej: Szymonem Łukaszczykiem i Michałem Ratajczykiem (obaj mitsubishi lancer) nie poradził sobie nawet ubiegłoroczny czempion Waldemar Kluza (skoda fabia), a dystans, jaki dzielił Steca od najwyższego stopnia podium, był spory: 12 sekund w sobotę i 9,5 w niedzielę.

Podobnie sprawa wygląda z Sergio Azzinim (A. Lubelski, ferrari 355), który mimo poczynionych usprawnień auta każdorazowo w wynikach podjazdów zamykał czteroosobową stawkę klasy E-I+2.0/4×2. Na tempo jazdy w sobotę wpłynęły kłopoty z zasilaniem ferrari, związane ze zbyt małą ilością paliwa zbiorniku. Z kolei w niedzielę teoretyczne szanse na lepszy wynik pogrzebał sam Sergio: podczas zjazdu aut do serwisów kilkakrotnie na zakrętach pojechał „bokiem” dla kibiców i przy ostatnim pokazie… ukręcił półoś. Uniemożliwiło to start do kolejnego podjazdu i w efekcie nasz kierowca nie był klasyfikowany w wynikach 6. rundy GSMP.

Z Limanowej

Łukasz Głowacki

Wyniki
5 runda GSMP: 1. Łukaszczyk czas: 4:22,643, 2. Ratajczyk +0,155, 3. Kluza +6,232, 4. Stec +12,045, 16. Kaźmierak +50,773, 17. Adamiak +51,077, 37. A. Azzini +1:12,060, 38. Jusiak +1:12,088, 48. S. Azzini +1:34,606.
6 runda GSMP: 1. Łukaszczyk 4:19,327, 2. Ratajczyk +2,056, 3. Kluza +2,769, 5. Stec +9,526, 19. Kaźmierak +46,444, 27. A. Azzini+1:03,502, 38. Jusiak +1:11,493.