Kac po ustawie

Posiedzenie Rady Lokalnej Przedsiębiorczości

Ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu dotknie przedsiębiorców – nie mają wątpliwości przedstawiciele zarówno małych, jak i dużych lubelskich sklepów.


Dyskutowano o tym na ostatnim posiedzeniu lubelskiej Rady Lokalnej Przedsiębiorczości w ratuszu – to ciało społeczne doradzające prezydentowi miasta. Znowelizowana ustawa o ograniczeniu sprzedaży alkoholu, która weszła w życie z początkiem roku, narzuca na gminy obowiązek stosowania szeregu limitów. Związane są one nie tylko z nocną sprzedażą, ale również z rodzajem alkoholi. Teraz na piwo, wino i alkohole wysokoprocentowe trzeba będzie uzyskiwać oddzielne zgody.
– Najważniejsza zmiana to oddzielny limit zezwoleń na różne gatunki alkoholi. Musimy się z tym zmierzyć – mówi Piotr Dreher, radny PO, przewodniczący Miejskiej omisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Z informacji miasta wynika, że koncesje na sprzedaż alkoholu posiada dziś ok. 1050 podmiotów: na handel wydanych jest 650 zgód, na „gastronomię” ok. 400. Podział ze względu na rodzaj alkoholu sprawi, że pojawią się kolejki oczekujących na wydanie koncesji.

Małe sklepy zapłacą za trzeźwość

Ten tytuł artykułu „Dziennika Gazety Prawnej” cytowali lokalni kupcy. Twierdzą oni, że nowe przepisy mogą doprowadzić ich do bankructwa. – To wbijanie noża w plecy małej przedsiębiorczości. Ograniczenie zezwoleń sprawi, że kupcy będą czekali w kolejce na koncesję. Bez niej nie utrzymamy sklepów, część trzeba będzie zamknąć – mówi jeden z przedstawicieli lubelskiego Lewiatana.
Z drugiej strony nie da się ukryć, że mieszkańcy skarżą się na nocne ekscesy w okolicach sklepów prowadzących nocną sprzedaż alkoholu. – Mieszkańcy zgłaszają nam, że nocna sprzedaż alkoholu jest dla nich uciążliwa. Rady dzielnic, które będą opiniowały projekt uchwały, zapewne go poprą – mówił prezydent Lublina Krzysztof Żuk.
– Smutne jest to, że wchodzi tzw. konstytucja dla biznesu, a równolegle takie ograniczenia w nocnej sprzedaży i handlu w niedzielę – komentował Witold Sarzyński reprezentujący Stokrotkę. – Nie ma co różnicować na małe i duże sieci, wskaźnik sprzedaży alkoholu mamy mniej więcej taki sam – dodał.
W podobnym tonie wypowiadał się reprezentujący interesy sieci Aldik Tomasz Alot.
Nie chcą stracić na nocnym ograniczeniu
Ustawodawca przewiduje, że godziny ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholi winny mieścić się w przedziale od 22 do 6 rano. – To tylko tzw. ramy. Już wiemy, że o dodatkową godzinę, do 23, będzie walczyła sieć sklepów Żabka.
– Zdajemy sobie sprawę, jakie problemy pojawiają się, jeśli sklep jest w zabudowie mieszkaniowej, ale w pasażach, czy budynkach wolno stojących już niekoniecznie. Strata ze sprzedaży między godz. 22 a 23 byłaby mocno odczuwalna – mówił na posiedzeniu Rady Lokalnej Przedsiębiorczości przedstawiciel sieci sklepów Żabka.
W ratuszu zaznaczają, że do zmian trzeba się dostosować. Miasto będzie dążyło do koncentracji punktów ze sprzedażą alkoholi w centrum – ze względu na imprezy kulturalne i turystów.
Godzinowe ograniczenie ma obowiązywać dla wszystkich działalności – marketów, małych sklepów, również stacji benzynowych. Gminy mogą jednak wydzielać rejony, np. dzielnice, w których będą obowiązywały inne godziny ograniczenia.
Zaznaczmy, że to dopiero początek dyskusji. Kupcy mają niemały ból głowy, ale samorządowcy również. Przedsiębiorcy mają teraz wskazać miastu orientacyjne straty, jakie mogą ponieść z tytułu ograniczeń godzinowych, jak i utraty koncesji na alkohol.
Uchwała rady miasta ma wejść w życie od września tego roku. Decydujący głos będzie należał do radnych. BCH