Katastrofa w Żmudzi!

VICTORIA ŻMUDŹ – ŁADA BIŁGORAJ 4:4 (3:0)


1:0 – Krzyżak (27 karny), 2:0 – Furta (37), 3:0 – Furta (39), 4:0 – Fronc (49), 4:1 – Czok (86), 4:2 – Perin (87), 4:3 – Czok (89), 4:4 – Czok (90+2).
VICTORIA: Makowski – Brodalski, Wagner, Paskiv, Grądzki (73 E. Olejniczak), Krzyżak (63 Ścibior), Tywoniuk (70 Kasprzycki), K. Sawa (81 Sz. Sawa), Fornal, Furta, Frąc (76 Żmuda).
Szok i niedowierzanie! Takiego meczu w Żmudzi jeszcze nie było. Miejscowa Victoria po bardzo dobrej pierwszej połowie, w której zaaplikowała Ładzie trzy bramki, a tuż po przerwie dołożyła czwartą i pewnie zmierzała po trzecie w tym sezonie trzy punkty. Jeszcze na pięć minut przed końcem nikomu przez myśl nie przeszło na stadionie, że gospodarze mogą tego meczu nie wygrać. W tak krótkim czasie stracić cztery bramki wydawało się niemożliwe. A jednak! Gospodarze w ostatnich czterech minutach spotkania i doliczonym czasie gry zostali wręcz znokautowani. Łada strzelała gola za golem i sensacyjnie doprowadziła do remisu, zaliczając ostatnie trafienie w drugiej minucie dodatkowego czasu gry. Nic dziwnego, że po gwizdku kończącym to dramatyczne spotkanie piłkarze Victorii długo nie mogli uwierzyć w to, co stało się po 86 minucie. Nie wierzył również trener gospodarzy Piotr Moliński. – Ja chyba śnię, to niemożliwe! Czegoś takiego nigdy nie przeżyłem. Zastanawiam się, jak można zremisować mecz prowadząc do 86 min. 4:0?! – mówił po meczu szkoleniowiec Victorii. – W drugiej połowie przy wysokim prowadzeniu dokonałem pięciu zmian i zaczęło się dziać nienajlepiej. Nie wpuściłem jednak zawodników, którzy nie wiedzą, o co chodzi w piłce nożnej.
Pierwsza połowa w wykonaniu miejscowych mogła się podobać. Victoria zdominowała rywala, który nie był w stanie stworzyć nawet jednej sytuacji do zdobycia bramki. Gospodarze za to grali szybko, z rozmachem i skutecznie. – Mogliśmy prowadzić wyżej, zaraz po przerwie padł czwarty gol i mieliśmy kolejne stuprocentowe sytuacje do zdobycia następnych bramek. Po 70 min. równie dobrze mogło być 7:0 dla nas. Łada pierwszy groźny strzał na naszą bramkę oddała chyba w 73 min., kiedy to po uderzeniu z dystansu piłka trafiła w poprzeczkę. Do momentu zdobycia gola przez gości byliśmy lepsi pod każdym względem – opowiada P. Moliński.
Łada strzeliła honorową bramkę, za chwilę drugą, a już w 89 min. złapała kontakt z gospodarzami. – Dużo było w tym wszystkim przypadkowości, ale liczy się to, co jest w siatce – podkreśla P. Moliński. – Niestety, w sześć minut straciliśmy cztery gole i wydawałoby się pewne zwycięstwo. Na tym poziomie rozgrywek takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Myślałem, że będziemy mogli w spokoju przygotowywać się do kolejnego meczu. Niestety, teraz musimy o tym co wydarzyło się w meczu z Ładą, jak najszybciej zapomnieć. Nie będzie to łatwe, jesteśmy w wielkim szoku! – dodaje szkoleniowiec Victorii.
W następnej kolejce zespół ze Żmudzi znów czeka trudna przeprawa. Victoria pojedzie na mecz do Ryk, gdzie zmierzy się z miejscowym MKS. Kilka sezonów temu podopieczni trenera Molińskiego przegrali w Rykach aż 0:7… Początek spotkania w sobotę 30 bm. o 16.00. (s)