Każdy scenariusz jest możliwy

Sławomir Kaźmierak był bliski sięgnięcia pierwszej wygranej dla kierowcy z Lubelszczyzny w tegorocznych rozgrywkach Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, tracąc tylko 0,081 sekundy do zwycięzcy rundy w klasie E-I-2000 w niedzielnej części zawodów Autopola Jankov Vrsok 2018; dzięki trzeciej lokacie kierowca Automobilklubu Lubelskiego awansował na drugie miejsce w punktacji. Pasjonująco zapowiada się walka o tytuły w klasie A/PL-1600, w której kolejny z naszych pretendentów – Patryk Jusiak, po wywalczeniu na słowackich rundach GSMP drugich miejsc, umocnił się na trzeciej pozycji w rankingu i wciąż ma szanse na poprawę pozycji.


Kaźmierak, który przez cały wyścigowy weekend narzekał na brak wczucia się w charakterystykę trasy, prowadzącej z Uhrovca na Jankov Vrsok, jest obecnie najwyższej sklasyfikowanym naszym kierowcą w tabelach wyścigów górskich. Jego strata do lidera E-I-2000 – Konrada Bieli (renault clio) jest już nie do odrobienia, natomiast o miejsca 2-3 walczy obecnie z trójką kierowców, których dzieli różnica tylko 6 punktów. Słowackie rundy Sławek zaczął od czwartej pozycji w licznej, dzięki międzynarodowemu wymiarowi zawodów, 11-osobowej obsadzie klasy; do podium w sobotę zabrakło niewiele – 0,8 sekundy. Pierwszy niedzielny podjazd wyścigowy kierowca hondy civic ukończył bez fajerwerków, na 4. pozycji. Gwałtowna burza przed decydującą próbą rozpętała w boksach serwisowych dyskusje nad doborem opon na przesychającą nawierzchnię. Kaźmierak założył slicki na przednią oś i zużyte, deszczowe gumy na tylną i… wręcz zmiażdżył rywali, wygrywając podjazd o niemal 2 sekundy przed tryumfującym w klasie Bielą. Po zsumowaniu czasów z dwóch prób wystarczyło to „tylko” po trzecie miejsce, bowiem Milos Koleno (SK, skoda octavia) zanotował jeszcze mniejszą stratę do niepokonanego w tym sezonie kierowcy clio – 0,045 sekundy. W punktacji klasy prowadzi Biela (64) przed Kaźmierakiem (26), kolejna dwójka traci do zawodnika AL tylko 2 punkty.

Rewolucją można nazwać sytuację w klasie A/PL-1600, w której od wielu lat nie było takich emocji mimo zaledwie trzyosobowej obsady na słowackich rundach. Multimistrz Arkadiusz Borczyk dwukrotnie doznał dotkliwej porażki, przegrywając nie tylko ze świetnie dysponowanym Tomaszem Kozickim ale także z Patrykiem Jusiakiem (wszyscy honda civic). Kierowca z Nałęczowa, startujący w barwach Automobilklubu Kieleckiego, w sobotniej części rywalizacji na pierwszym podjeździe ustąpił Kozickiemu tylko o 0.9 sekundy, wyprzedzając Borczyka o 0,1 sek. Patryk jeszcze lepiej pojechał w drugiej próbie, pokonując wicelidera klasy o 0,3 sekundy. Borczyk popełnił błąd, zbyt szybko wjeżdżając w nawrót. Na wyjściu uszkodził zawieszenie o krawężnik i efekcie na mecie był wolniejszy aż o 23 sekundy. W niedzielę nadal znakomicie jechał Kozicki, wygrywając obydwa podjazdy. Jusiak, który na treningu testował 15-calowe koła, uszkadzając jedno z nich o krawężnik, zamykał stawkę po pierwszej próbie. Na loteryjny, ostatni podjazd wybrał kombinację slick-przód, media-tył, co przy komplecie kół na suchą nawierzchnię Borczyka pozwoliło mu wyprzedzić mistrza Polski o ponad 6 sekund. Przed zawodami w Sopocie i Korczynie Patryk traci 9 punktów do Kozickiego, który z kolei jest 3 punkty za Borczykiem (52). Wszystko na to wskazuje, że wspomniana trójka rozegra między sobą walkę o mistrzowskie laury.

Po przerwie do ścigania wrócił Paweł Wójtowicz (A. Wschodni, porsche 944T). Przypomnijmy, że w 2017 roku w Małastowie nasz kierowca zaliczył pechową kraksę, wbijając auto pod barierę i zatrzymując się kilka metrów poniżej poziomu drogi. Paweł wyszedł z opresji bez szwanku, ale poważne uszkodzenia porsche uniemożliwiły dalsze starty. Odbudowa auta trwała ponad rok. Przy okazji dokonano kilku usprawnień, zwiększających szanse w rywalizacji o laury w klasie E-I+2000/4×2. Na słowackich rundach Wójtowicz nie miał okazji do porównania się czołowym duetem rodzimego czempionatu – Ryszardem Żyszczyńskim (bmw m3) i Jędrzejem Szczęśniakiem (porsche gt3), gdyż wspomniani rywale nie stawili się na starcie, ale z walki z zajmującym po 6 rundach GSMP trzecią lokatę Łukaszem Kopcem (toyota starlet gt) wyszedł z tarczą, pokonując go w sobotę o 10, a w niedzielę o 7 sekund. W czteroosobowej obsadzie klasy czołowe dwa miejsca zajęli gospodarze: Jaroslav Duboczi (seat leon) i Martin Juhas (bmw m3).

Mariusz Stec, klubowy kolega Wójtowicza, w fordzie fiesta proto kontynuuje walkę o powrót do czołowej trójki mistrzostw w klasyfikacji generalnej. Wyścig na Jankov Vrsok wielokrotnie kończył się wygraną naszego eks-mistrza Polski, więc istniała duża szansa, że w tegorocznej edycji Mariusz w końcu wywalczy puchar. Sobotę zakończył jednak na 6. pozycji z 10-11-sekundową stratą do gościnnie zgłoszonych w klasyfikacji GSMP Czecha Veroslava Cvrcka i Słowaka Igora Drotara; dystans do najszybszego Polaka w „generalce” – Michała Ratajczyka – wynosił nieco ponad 7 sekund. Pierwszą odsłonę niedzielnego ścigania Stec zaczął na tej samej pozycji co na podjazdach z poprzedniego dnia. Najlepiej wypadł na ostatniej próbie wskakując do pierwszej piątki po słabszym występie Drotara. By wyprzedzić trzeciego w klasyfikacji Szymona Łukaszczyka, musiałby jednak jechać ponad 5 sekund szybciej, co w wyścigowej rzeczywistości stanowi przepaść. Być może na „rajdowej” trasie w Sopocie los w końcu spojrzy łaskawszym okiem na obecnie piątego w klasyfikacji urzędowianina.

Piątkę naszych kierowców uzupełnił na Słowacji Jarosław Adamiak (A. Kielecki, honda civic). Ubiegłoroczny wicemistrz Polski w klasie E-I-2000 z całych sił próbuje dotrzymać tempa czołówce, ale zamiast poprawy od kilku rund notuje niestety coraz gorsze wyniki i na razie nie umie znaleźć sposobu na przełamanie złej passy. Po części na tempo hondy civic miała wpływ wadliwie działająca pompa paliwa, którą serwis wymienił na słowackich rundach. Naprawa nie wpłynęła jednak na zmianę osiąganych przez Adamiaka rezultatów – ósme i szóste miejsca na podjazdach wyścigowych, zarówno w sobotę jak i w niedzielę, były dalekie od spodziewanych, a słabsza dyspozycja Jarosława (ostatecznie szóste lokaty w wynikach rund) od razu znalazła odzwierciedlenie w klasyfikacji klasy, w której po 8 rundach GSMP spadł z czwartego na piąte miejsce; do wicelidera Kaźmieraka traci sześć „oczek”, a do najniższego stopnia podium – cztery. To niewiele, wystarczy więc dobry występ na zawodach w Sopocie i lublinianin wróci do gry.

Ze Słowacji
Łukasz Głowacki

Wyniki

7 runda GSMP: 1. Cvrcek (CZ, skoda fabia S2000) czas: 3:37,735, 2. Drotar (SK, skoda fabia R5) +1,037, 3. Michał Ratajczyk (mitsubishi lancer) +3,949, 6. Stec +11,092, 26. Kaźmierak +36,559, 28. Adamiak +38,862, 40. Jusiak +48,435, 41. Wójtowicz +48,874.
8 runda GSMP: 1. Cvrcek 3:43,397, 2. Ratajczyk +2,588, 3. Łukaszczyk +5,744, 6. Stec +10,938, 18. Kaźmierak +31,126, 31. Adamiak +40,276, 44. Wójtowicz +51,715, 47. Jusiak +52,900.