Kijańczuk znów zwycięski!

Na Rafała Kijańczuka, zawodnika Fabryki Sportu, nie ma mocnych. Chełmianin w swojej drugiej dla Federacji M-1 Global walce, na Gali M-1 Challenge 96 MMA, rozegranej w Sankt Petersburgu pokonał przed czasem Rosjanina, Ibrahima Sagova. Przeciwnik Kijańczuka, mocno poobijany, nie był w stanie rozpocząć drugiej rundy.
Rafał Kijańczuk robi furorę w zawodowym MMA. Po zwycięstwie na Gali w Chinach federacja M-1 Global podpisała z chełmianinem dłuższy kontrakt. Kijańczuk w ubiegłą sobotę stoczył, w ramach nowej umowy, swoją pierwszą walkę. Znany z szybkich nokautów chełmski gladiator tym razem do zwycięstwa potrzebował jednej pięciominutowej rundy. Jak relacjonuje portal MMARocks.pl, Kijańczuk agresywnie rozpoczął walkę, od razu załączając do swoich kombinacji niskie kopnięcia, które finalnie okazały się strzałem w dziesiątkę.

Niecałą minutę po pierwszym gongu reprezentant Rosji pokusił się o obalenie, jednak nie do końca zrealizował swoje założenia, bo dociskanie Polaka do lin to jedyne co osiągnął. Kiedy walka wróciła na środek klatkoringu, Rafał Kijańczuk od razu zabrał się za odrabianie strat – i wyszło to znakomicie, bo Sagov wylądował na plecach, a ruszający na wykończenie rywala Kijańczuk wbił w niego kilka mocnych ciosów. Walka nieco się uspokoiła i finalnie zawodnicy znów stanęli na nogi, a tam Rosjanin pokazał się z agresywnej strony, najpierw trafiając chełmianina, a potem ponownie szukając obalenia – finalizując, ale nie na długo. Rozochocony Rosjanin ponowił próbę, jednak zainkasował kontrujące „latające kolano”. Na chwilę przed końcem rundy Polak trafił rywala mocnym niskim kopnięciem, a następnie ruszył na Sagova i do końca rundy znajdował się w górnej pozycji. Kulejący reprezentant Rosji zszedł do swojego narożnika, jednak nie wyszedł do drugiej rundy pojedynku.

Po walce Rafał Kijańczuk na swoim profilu na Facebooku napisał m.in.: Jest zwycięstwo, jestem zadowolony, że to moja ręka była zwycięska, ale jestem zły na siebie, że realizowałem tylko 50 proc. założonego planu. Nie mogę realizować tylko połowy planu w tak mocnych federacjach jak M-1. Trudno, dobra lekcja na przyszłość, z której wyciągnę wnioski. Chcę podziękować teraz przede wszystkim Michałowi „Lordowi” Oleksiejczukowi, który zgodził się sekundować mi w mojej walce w zastępstwie za Marcina Poźniaka i odwalił kawał dobrej roboty, i miał ogromny wpływ na taktykę walki, która była idealnie dobrana.

Przed Kijańczukiem już kolejna walka, w najbliższą sobotę 1 września na Gali „Krwawy Sport 2 Rise od Champions” w angielskim Southampton, gdzie chełmianin zmierzy się z Brazylijczykiem Luciano Zampieri, mającym na koncie dwie wygrane i pięć porażek.(s)