Kłos bez siły ognia

KRYSZTAŁ WERBKOWICE – KŁOS GMINA CHEŁM 3:0 (1:0)
1:0 – Reszczyński (22), 2:0 – Śmiałko (59), 3:0 – Rybka (90+3 karny).
KŁOS: Porzyc – Omelko, Ciechoński, Kowalski, Siatka, Flis, S. Wyrostek (46 Żwirbla), Bala, Drzewicki, Olęder (67 Wojtal), Sołtysiuk (58 P. Gierczak).
Beniaminek z gminy Chełm doznał trzeciej z rzędu porażki w czwartej lidze. Patrząc na kolejnych rywali, z którym przyjdzie podopiecznym Roberta Tarnowskiego zagrać, a więc z: Polesiem Kock, Górnikiem II Łęczna, Hetmanem Zamość i Chełmianką, trudno spodziewać się punktowej zdobyczy. – Musimy wszystko zrobić, by wywalczyć jakiekolwiek punkty w najbliższym meczu w Kocku – powiedział po przegranym spotkaniu w Werbkowicach szkoleniowiec Kłosa.
Zespół z gminy Chełm ma przede wszystkim problem ze stwarzaniem podbramkowych sytuacji. Słabo spisują się skrzydła Kłosa, daleki od formy sprzed kontuzji jest reżyser gry drużyny Paweł Żwirbla, w nienajlepszej dyspozycji znajduje się też Kazimierz Bala. Pozyskany Kamil Olęder, by mógł wykorzystać w pełni swój potencjał, musi mieć obok siebie pomocników. Oddaleni od niego o 20 metrów nie są w stanie wesprzeć go skutecznie. Trener Tarnowski więcej spodziewał się też po wypożyczonym z Chełmianki Kordianie Sołtysiuku. 20-latek poszedł do Kłosa po to, by regularnie grać, odzyskać formę, a po roku wrócić do chełmskiego klubu i skutecznie powalczyć o miejsce w składzie zespołu Artura Bożyka. Brak skrzydłowego Tomasza Janasa jest aż nadto widoczna w grze Kłosa.

W Werbkowicach Kłos był równorzędnym przeciwnikiem dla Kryształu, ale tylko od pola karnego do pola karnego. W szesnastce konkretniejsi byli gospodarze. Zanim jednak padł pierwszy gol, sędzia podjął kontrowersyjną decyzję. Do zagranej w pole karne piłki ruszyli Łukasz Drzewiecki i obrońca Kryształu. Piłka uderzyła w rękę zawodnika gospodarzy. – Przeciwnik miał nienaturalnie ułożoną rękę, widział to sędzia, zagwizdał i biegł w kierunku jedenastego metra. Nagle, ku naszemu zdziwieniu, zmienił decyzję i uznał, że ręką zagrał Łukasz, dyktując rzut wolny dla Kryształu – opowiada Robert Tarnowski.
Pierwszego gola dla gospodarzy strzelił Bartłomiej Reszczyński. Uderzył z bardzo ostrego kąta, piłka odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w siatce. – Mało który zawodnik podjąłby decyzję o oddaniu strzału z takiej pozycji – mówi szkoleniowiec Kłosa. – Rzadko ogląda się bramki zdobyte z tak ostrego kąta. Piłka precyzyjnie została skierowana na drugi słupek i Bartek Porzyc był bez szans.
Przy drugim golu zaspała defensywa Kłosa. – Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego nie upilnowaliśmy jednego z zawodników, który kopnął piłkę z tzw. dużego palca i ta wpadła do bramki – opowiada Robert Tarnowski. – Trzecią bramkę straciliśmy w doliczonym czasie gry, z rzutu karnego, którego według mnie nie powinno być. Kacper Kowalski zdecydowanym wślizgiem trafił w piłkę, a chwilę później siłą rozpędu wpadł jeszcze w rywala i sędzia ku naszemu zdumieniu pokazał na wapno – dodaje szkoleniowiec Kłosa.
Kłos w całym meczu nie stworzył sobie stuprocentowej okazji do zdobycia bramki. – Owszem mieliśmy kilka sytuacji, dwa razy strzelał Patryk Gierczak, ale bramkarz odbijał piłkę nogami, jednak to nie były tzw. „setki”. Brakuje nam siły ognia, bo nie ma zagrożeń ze skrzydeł. Musimy to zmienić, jeśli chcemy punktować w kolejnych meczach – podkreśla R. Tarnowski.(red)