Kłos idzie jak burza

KŁOS GMINA CHEŁM – WŁODAWIANKA WŁODAWA 2:1 (0:1)
0:1 – Więcaszek (41 karny), 1:1 – E. Poznański (63), 2:1 – Flis (72).


KŁOS: Mucha – Huk, E. Poznański, Kowalski, Stepaniuk, Flis, Rak, Drzewicki (46 Bala), Fornal (90 P. Poznański), Chmiel (46 Kamola), Kuśmierz (76 Szaran).

WŁODAWIANKA: Polak – Sheliuk, Żakowski, Nielipiuk, Czarnota (82 Bartosz), Jemioł (82 Naumiuk), Magdysh (78 Sztybel), Błaszczuk, Musz (78 Kędzierski), Wojtak, Więcaszek.

Piłkarze Kłosa Gmina Chełm w rundzie wiosennej wygrali wszystkie mecze i dobrą passę podtrzymali również w sobotę. A łatwo nie było, bo od 41 min. grali w dziesiątkę, po tym, jak sędzia wykluczył z gry Krzysztofa Raka za faul taktyczny we własnym polu karnym.

Początek meczu z Włodawianką należał do gospodarzy. – Pierwsze pół godziny było nasze – mówił po ostatnim gwizdku sędziego Robert Tarnowski, trener Kłosa. – Mieliśmy przewagę, stwarzaliśmy sytuacje, może nie były one stuprocentowe, ale kończyliśmy akcje strzałami na bramkę. Gorzej było z precyzją. W ostatnim kwadransie zanotowaliśmy przestój w grze, co wykorzystali piłkarze z Włodawy.

Końcówka pierwszej połowy należała do gości. Włodawianka miała dwie bardzo dobre okazje do zdobycia gola, ale wykorzystała tylko jedną. Najpierw Wojciech Więcaszek przejął zagraną przez rywala piłkę, uderzył z 16 metrów, lecz piłka minęła bramkę Kłosa.

W 41 min. ten sam zawodnik dostał podanie od Antoniego Jemioła i będąc na czystej pozycji w polu karnym został sfaulowany przez Krzysztofa Raka i sędzia podyktował jedenastkę, a defensywnemu pomocnikowi pokazał czerwoną kartkę. Karnego na gola zamienił sam poszkodowany.

W drugiej połowie grający w dziesiątkę Kłos rzucił się do ataku. Trener Tarnowski wpuścił na boisko Kazimierza Balę i Damiana Kamolę. Zdeterminowani gospodarze uparcie dążyli do wyrównania. – Słabo zagraliśmy po przerwie, rywal grając w osłabieniu był lepszy od nas – mówił Marek Drob, trener Włodawianki.

– Popełniliśmy wiele karygodnych błędów, po których straciliśmy gole. W dodatku od 65 min. siły na boisku wyrównały się, bo w ciągu 10 minut dwie żółte kartki zarobił Patryk Błaszczuk i po obejrzeniu czerwieni musiał opuścić plac gry.

Kłos po zmianie stron wyraźnie dominował. – Mieliśmy przewagę, długo utrzymywaliśmy się przy piłce, graliśmy na połowie rywala. Emil Poznański strzelił gola po stałym fragmencie gry, a w 72 min. Damian Flis dał nam prowadzenie. Włodawianka w ostatnich 10 minutach meczu próbował odwrócić jego losy, ale nie miała pomysłu.

Długie piłki od Nielipiuka i Polaka kierowane do ofensywnych graczy na niewiele się zdały. Byliśmy dobrze zorganizowani w defensywie, graliśmy czujnie i korzystny wynik utrzymaliśmy do samego końca. Choć mecz nie ułożył się po naszej myśli, zawodnicy wykazali wiele determinacji i odwrócili losy spotkania. Za to należą się im słowa uznania. Taka wygrana smakuje najlepiej – ocenia Robert Tarnowski.

W następnej kolejce, która odbędzie się w sobotę 20 bm., Kłos zagra w Kocku z Polesiem, natomiast Włodawianka w Zamościu z Hetmanem. Oba mecze o 12.00.

(r, fot. Grzegorz Usydus)